REKLAMA

Ludzie, wydarzenia

Sądny dzień burmistrza

Opublikowano 15 listopada 2019, autor: Piotr Piotrowski

Burmistrz Szprotawy siedzi w areszcie. Jego prawnicy twierdzą, że został wrobiony i domagają się od sądu jego zwolnienia. Tymczasem Mirosław G., choć za kratkami nie pracuje, dostanie co miesiąc pół pensji, czyli ok. 5 tys. 200 zł.

Prawnicy burmistrza Mirosława G. dwa tygodnie temu złożyli zażalenie na decyzję Sądu Rejonowego w Poznaniu o aresztowaniu burmistrza na trzy miesiące. Twierdzą, że jest niewinny i został wmanewrowany przez swojego przyjaciela – proboszcza jednej ze szprotawskich parafii, Ryszarda Sz.

Jak nas poinformowała Katarzyna Błaszczak z poznańskiego Sądu Okręgowego, posiedzenie w tej sprawie odbędzie się dziś (piątek, 15 listopada) o godz. 9.50.

– Sąd rozpatrzy zażalenie i zdecyduje, czy burmistrz pozostanie w areszcie – mówi K. Błaszczak.

W kajdankach

Przypomnijmy, burmistrz do aresztu trafił 25 października. Dwa dni wcześniej (23.10.) został wyprowadzony przez agentów Centralnego Biura Antykorupcyjnego ze szprotawskiego Ratusza. Zamaskowani i uzbrojeni funkcjonariusze przerwali Mirosławowi G. służbowe spotkanie w jego gabinecie. Przedstawili mu sytuację, po czym zakutego w kajdanki zawieźli do Prokuratury Regionalnej w Poznaniu. Wcześniej przeszukali jego gabinet i dom. Sąd, na wiosek prokuratury, aresztował go na trzy miesiące.

Burmistrza miał wsypać proboszcz jednej ze szprotawskich parafii, Ryszard Sz., którego CBA zatrzymało chwilę wcześniej, na terenie pałacu w Wiechlicach. Tam duchowny dostał od tajemniczego przedsiębiorcy torbę z 500 tys. zł. Miało to być łapówka za załatwienie zakupu działki w szprotawskiej strefie przemysłowej po bardzo korzystnej cenie. Gdy ksiądz wyszedł z pałacu z gotówką, na gorącym uczynku ujęli go agenci CBA.

– Sprawa dotyczy bezpośredniego nabycia działki od gminy. Zainteresowana nią była firma z branży budowlanej – mówi Temistokles Brodowski, rzecznik CBA.

Zarabia w areszcie

Z Wiechlic śledczy pojechali służbowymi jeepami do Urzędu Miasta, po burmistrza. Trzecim zatrzymanym był Zdzisław Sz., geodeta i były pracownik zielonogórskiego Urzędu Miasta. Miał się chwalić przedsiębiorcy, że ma wpływy u konserwatora zabytków, dzięki czemu łatwiejsze będzie załatwienie formalności przy odrestaurowaniu zabytkowego pałacu w podszprotawskim Henrykowie, którego kupnem inwestor był zainteresowany. W zamian za korzyść majątkową  – 200 tys. zł.  Właściciel zabytku od kilku lat szuka kupca. Cena to 1,7 mln zł.

Od zatrzymania burmistrza minęły ponad trzy tygodnie. CBA zapewnia, że sprawa jest rozwojowa.

– Nie wykluczamy kolejnych zatrzymań. Nic więcej na razie nie mogę powiedzieć – mówi T. Brodowski.

Burmistrz, siedząc w areszcie i nie pracując, dostanie co miesiąc pół pensji, czyli ok. 5,2 tys. zł.

Do tematu wrócimy.

Napisz komentarz »