REKLAMA

Ludzie, wydarzenia

Kochał życie

Opublikowano 08 listopada 2019, autor: bj

Kamil Starczewski (? 35 l.), lekarz anestezjolog z Żar odszedł nagle w piątkowy (1.11.) wieczór podczas dyżuru na OIOM w Szpitalu na Wyspie.

Najlepszy brat, świetny lekarz, bardzo wrażliwy człowiek. Tak o Kamilu Starczewskim (? 35 l.), lekarzu anestezjologu, który pracował na oddziale intensywnej opieki medycznej Szpitala na Wyspie w Żarach mówi pani Malwina, siostra.

Był bardzo ważny dla niej i całej rodziny. Nagle odszedł i pozostawił najbliższych w ogromnej rozpaczy i z brakiem zgody, na to co się stało.

-W naszych sercach jest wielki ból. Ale chcemy, żeby został zapamiętany takim jakim był-mówi pani Malwina.

Do Żar, po latach studiów i pracy w Szczecinie i Koszalinie, pan Kamil wrócił w sierpniu, żeby być bliżej rodziców i babci.

Lekarzem chciał być od zawsze

O tym, że już kilkuletni Kamil chce być lekarzem wiedzieli wszyscy w domu. Już wówczas usilnie prosił mamę, żeby kupiła mu atlas „ciało człowieka”. – Gdy miał 5 lat wypisywał recepty. Na witaminę C – uśmiecha się siostra na wspomnienie jedynego brata.

Przez lata szkoły cierpliwie dążył do realizacji celu. – Chodził do SP nr 8 w Żarach. Był tam prymusem, laureatem olimpiad biologicznych i chemicznych na szczeblu wojewódzkim –  młodsza siostra wie, że Kamil był perfekcjonistą i walczył o zrealizowanie marzeń.

Po ukończeniu LO im. B. Prusa w Żarach rozpoczął studia medyczne na Pomorskiej Akademii Medycznej w Szczecinie.

– Od pierwszego roku studiów wiedział, że chce być anestezjologiem Po ukończeniu studiów  rozpoczął staż w szpitalu w Szczecinie. Był bardzo pracowity i ambitny. Wiedział, że musi ciężko pracować. Ale to była dla niego oczywista droga do tego, by w przyszłości pomagać ludziom, nawet kiedy inni lekarze tracili nadzieję – dodaje siostra pana Kamila.

Specjalizację robił w Szpitalu Wojewódzkim w Koszalinie. – Zawsze marzył, by mieszkać nad morzem – wyjaśnia pani Malwina.

W roku 2014 obronił rozprawę doktorską. Jej tematem był  trójkąt lędźwiowy. Chciał się dalej rozwijać. – W tej chwili pracował nad habilitacją w zakresie medycyny bólu-mówi pani Malwina.

Był geniuszem

Był w trakcie specjalizacji z balneologii i medycyny fizykalnej pod kierunkiem uznanego autorytetu w tej dziedzinie- prof. dr hab. Ireny Ponikowskiej.  – Specjalizował się w medycynie leczenia bólu. Pomagał ludziom w ciężkich stanach. Gdy bardzo cierpieli. Kamil był czasem wzywany do przypadków beznadziejnych. Zdarzało się, że pacjentów zawracał z odległej drogi na drugą stronę. Odzyskiwał, utrzymywał przy życiu. Niejednokrotnie zdarzało się tak, że po wyjściu od niego ludzie kule odrzucali-zaznacza siostra.

Opowiada też,  że wielu z nich było mu za to głęboko wdzięcznych. – Gdy przyjmował jako lekarz specjalista, ludzie w odruchu serca dziękowali w nietypowy sposób. Zdarzało mu się dostać jajka z domowej hodowli, a kiedyś nawet kurę – dodaje ze wzruszeniem pani Malwina.

Teraz, pracę w Żarach łączył z pracą we Wrocławiu. -Miał dyżury zaplanowane na cały listopad – tłumaczy.

Na europejskim zjeździe anestezjologów w Wiedniu został wybrany do trójki najlepszych anestezjologów 2019 r.  – Był geniuszem. Bardzo zdolny i pracowity. Przy tym skromny. Dla mnie był niedoścignionym wzorem-mówi pani Malwina.

Planowali rodzinne święta

Ale K. Starczewski dla najbliższych był przede wszystkim czułym synem, troskliwym wnukiem, kochanym bratem. – Jeszcze we wtorek czy w środę rozmawialiśmy o świętach. Mówił, że weźmie dyżur w Żarach przed świętami, żeby Wigilię i Boże Narodzenie spędzić razem. W domu, z całą rodziną -przeciera oczy pani Malwina.

-Był bardzo opiekuńczy, mnie zawsze mobilizował do pracy, zachęcał do kontynuowania pracy naukowej. Uwielbiał podróże, zwiedził niemal całą Europę. Marzył o wyjeździe na safari-do Afryki, do Namibii. Często jego wyjazdy były związane z sympozjami – ostatnio był w Rzymie, wcześniej była Finlandia, Szwecja, Norwegia. Ale  najbardziej kochał Włochy. I przy okazji włoskie dania, które sam przyrządzał – wylicza pani Malwina.

I to właśnie z Włochami jest związane dziś bezcenne wspomnienie jej 30. urodzin. – To Kamil je zorganizował. Oczywiście do końca nie wiedziałam, co się święci. Pojechaliśmy do Neapolu, zwiedziliśmy Rzym, Pompeje. W końcu wjechaliśmy kolejką na Capri. Kamil taszczył plecak, coś tam w nim dźwięczało. A gdy byliśmy na szczycie wyjął małe buteleczki prosecco, żeby wznieść urodzinowy toast-w oczach pani Malwiny pojawiają się łzy.

Kochał ludzi

W ukochanych Włoszech, Dolomitach, K. Starczewski miał już zaplanowaną imprezę sylwestrową. – Jeździli tam wypróbowaną paczką, jeszcze ze Szczecina. Miał już zarezerwowany hotel i loty. -wzdycha.

Nie ukrywa, że odejście brata jest stratą, z którą nie może się pogodzić ani ona, ani cała rodzina.

 

 

 

 

Śmierć w gabinecie

W sprawie śmierci lekarza postępowanie prowadzi Prokuratura Rejonowa w Żarach. Z jej ustaleń wynika, że został on znaleziony w godzinach wieczornych, 1 listopada w gabinecie lekarskim, jednego z oddziałów „Szpitala na Wyspie”. Stało się to po tym, jak personel medyczny szpitala zaniepokojony dłuższą nieobecnością lekarza na oddziale, wyważył drzwi od gabinetu lekarskiego.

Przybyły na miejsce prokurator dyżurny Prokuratury Rejonowej w Żarach na podstawie przeprowadzonych oględzin miejsca zdarzenia wstępnie wykluczył udział osób drugich.
Wykluczono również, aby zgon nastąpił w wyniku „przepracowania”, np. w wyniku łączenia dyżurów. Prokurator zdecydował o przeprowadzeniu sekcji, która ma wyjaśnić przyczynę i okoliczności śmierci. Jej wyniki znane będą za ok. 4 tygodnie.

komentarz »
  1. Iwona 19 listopada 2019 20:52 - Odpowiedź

    Wyrazy współczucia dla rodziny. Znałam doktora, cudowny człowiek, nieodżałowana strata, nie powinni odchodzić tacy ludzie tak szybko – dobrzy i wartościowi .

Napisz komentarz »