REKLAMA

Ludzie, wydarzenia

Burmistrz w areszcie, miasto na zakręcie

Opublikowano 08 listopada 2019, autor: Piotr Piotrowski

Burmistrza Szprotawy Mirosława G. zatrzymali agenci CBA. Siedzi w areszcie. W Szprotawie trwa paraliż. Biedna gmina ma zadłużenie na 66 mln zł a za chwilę może zabraknąć pieniędzy na wypłaty dla urzędników i pracowników szkół.

Przypomnijmy, burmistrza Szprotawy, Mirosława G. agenci Centralnego Biura Antykorupcyjnego wyprowadzili z Urzędu Miasta w kajdankach, w środę, 23 października. Poznańska Prokuratura Regionalna zarzuciła mu korupcję. Mirosław G. trafił za kratki, na trzy miesiące. Miał go wsypać przyjaciel, proboszcz jednej ze szprotawskich parafii, Ryszard Sz. , którego CBA zatrzymało chwilę wcześniej, na terenie pałacu w Wiechlicach.

Wpadł na gorącym uczynku

23 października ksiądz spotkał się w pałacu w Wiechlicach  z przedstawicielami firmy budowlanej, zainteresowanej inwestycją w szprotawskiej strefie przemysłowej.  Duchowny powoływał się na wpływy u burmistrza Mirosława G.

Za pomyślne załatwienie transakcji, czyli sprzedaż przedsiębiorcy po atrakcyjnej cenie gminnej działki w strefie przemysłowej w Wiechlicach, zażądał 500 tys. zł. Te pół miliona miało być „darowizną” na odbudowę ruin kościoła ewangelickiego w Szprotawie.

Ryszard Sz. nie wiedział, że jednym z przedsiębiorców jest… agent CBA a całe spotkanie to prowokacja. Wypił z nimi kawę. Na pałacowym parkingu doszło do transakcji. Księdzu wręczono torbę z łapówką. Po chwili z dwóch zaparkowanych pod pałacem jeepów wyskoczyli funkcjonariusze CBA i zatrzymali proboszcza.

Zatrzymany Ryszard Sz. miał poczuć się źle, więc agenci zabrali go do szpitala. Potem pojechali po burmistrza, do Urzędu Miasta. Trzecim zatrzymanym był Zdzisław Sz., geodeta i były pracownik zielonogórskiego Urzędu Miasta. Miał się chwalić przedsiębiorcy, że ma wpływy u konserwatora zabytków, dzięki czemu łatwiejsze będzie załatwienie formalności przy odrestaurowaniu zabytkowego pałacu w podszprotawskim Henrykowie, którego kupnem inwestor był zainteresowany. W zamian za korzyść majątkową  – 200 tys. zł.

Burmistrz się żali

Mirosław G. twierdzi, że padł ofiarą pomówień i manipulacji. Uważa, że jest niewinny. W czwartek, 31 października br. jego prawnicy złożyli zażalenie na decyzję Sądu Rejonowego w Poznaniu i żądają zwolnienia burmistrza z aresztu.  – Zostanie rozpatrzone, gdy sąd otrzyma dokumenty z prokuratury, która wniosła o areszt – mówi Katarzyna Błaszczak z Sądu Okręgowego w Poznaniu.

Do wczoraj (czwartek, 7.11.), sąd nie rozpatrzył zażalenia.  Nasz informator mówi, że szanse na pozytywne rozpatrzenie wniosku są znikome.  – CBA zebrało zbyt mocne dowody na to łapówkarstwo, aby sąd wypuścił burmistrza. Areszt jest po to, aby zapobiec matactwu do czasu procesu – mówi.

W CBA podkreślają, że 500 tys. zł łapówki miało dotyczyć sprzedaży dużej nieruchomości w strefie przemysłowej.  – Sprawa dotyczy bezpośredniego nabycia działki od gminy. Zainteresowana nią była firma z branży budowlanej – mówi Temistokles Brodowski, rzecznik CBA.

Paraliż w gminie

W grudniu br. zabraknie pieniędzy w budżecie gminy na wypłaty dla urzędników i pracowników jednostek podległych a także świadczeń socjalnych jak zasiłki czy 500 +. Aby środki się znalazły na  ten cel, musi być podpis burmistrza. Do tego dochodzi projekt budżetu na 2020 rok, który do 15 listopada br. musi zaopiniować Rada Miasta a następnie  – Regionalna Izba Obrachunkowa.

– Czekamy na decyzję sądu odnośnie zażalenia burmistrza – mówi Andrzej Stambulski, przewodniczący Rady Miasta w Szprotawie. – Jeśli burmistrz wyjdzie na wolność i wróci do pracy, nie będzie konieczna procedura powołania pełnomocnika do rządzenia gminą, którego wyznaczy premier. A bez niego nie można przesuwać środków między działami w budżecie. Burmistrz nie ma zastępcy, więc problemy mogą się pojawić już w grudniu.  Walczymy z czasem. Liczę, że wszystko się szybko wyjaśni.  Ważne jest, aby Szprotawa nie straciła 19,4 mln zł rządowej dotacji na remont dróg w mieście. Rozmawiamy też z RIO w sprawie przedłużenia procedury opiniowania budżetu na przyszły rok.

Wojewoda też czeka

Gmina czeka na pismo z sądu o areszcie. Gdy je dostanie, poinformuje wojewodę, a ten – premiera, który wyznaczy pełnomocnika.To może potrwać nawet kilka tygodni.

We wtorek, 5 listopada sekretarz Szprotawy Iwona Prokop wraz ze Stambulskim pojechała do wojewody, aby przedstawić sytuację Szprotawy.  – Wojewoda nie może podjąć żadnych zadań w tej sprawie, dopóki gmina nie dostanie pisma z sądu – informuje Aleksandra Chmielińska-Ciepły, rzecznik Urzędu Wojewódzkiego.

Może być też tak, że gminie nie uda się uchwalić budżetu na przyszły rok i w szprotawskim Ratuszu zagości zarząd komisaryczny. A to byłoby najgorsze rozwiązanie dla Szprotawy, bo oznaczałoby sztywną politykę bilansowania się dochodów z wydatkami, rezygnację z inwestycji, funduszu sołeckiego, budżetu obywatelskiego czy organizacji imprez. Komisarz zająłby się jedynie wydatkami bieżącymi i spłatą ogromnego długu, sięgającego dziś 66 mln zł.

 

Kto porządzi?

W kuluarach mówi się, że wojewoda może wyznaczyć na pełnomocnika kogoś ze swojej partii – PiS. Najczęściej wymienia się nazwisko Ewy Gancarz, szefowej szprotawskiego PiS. – Jeśli taka będzie decyzja wojewody, jestem gotowa objąć funkcję pełnomocnika i pokierować gminą w tym trudnym czasie – mówi Gancarz.

W grę wchodzą też przyśpieszone wybory na burmistrza. Wymienia się już nawet kandydatów na burmistrza: przedsiębiorców Bartłomieja Grono i Zbigniewa Magdziaka.

Szprotawa podzielona

Afera łapówkarska mocno podzieliła mieszkańców Szprotawy. Zwolennicy Mirosława G. obwiniają przeciwników burmistrza, że już wydali na niego wyrok. W internecie krążą memy dotyczące m.in. radnego PiS-u, Piotra Płaskocińskiego, który był świadkiem wyprowadzania burmistrza z Ratusza. Na jednym z nich radny jest w ubraniu agenta CBA.

– To przykre. Czy ja jestem winny zatrzymania burmistrza?  – pyta Płaskociński. Czy zatrzymanie burmistrza nagrywał tłum ludzi? – Nie było tam żadnego tłumu, gdy wyprowadzali burmistrza z Urzędu Miasta. Tylko kilka osób, które przechodziły. Cała akcja trwała dosłownie chwilę – mówi Płaskociński, który widział zdarzenie przez okno ze swojego mieszkania naprzeciwko Ratusza.

– Ta sprawa jeszcze bardziej podzieliła szprotawskie społeczeństwo. Jedni nie wierzą w winę burmistrza, inni już go skazali. Poczekajmy na rozstrzygnięcie sprawy w sądzie – mówi E. Gancarz.

Niezależnie od decyzji sądu i premiera, za tydzień, 14 listopada zostanie zwołana sesja Rady Miasta. Do tematu wrócimy.

Napisz komentarz »