REKLAMA

Aktualności, Ludzie, wydarzenia

Burmistrz za kratkami

Opublikowano 31 października 2019, autor: Piotr Piotrowski

Było żądanie łapówki i jej wręczenie. I zaraz po tym zatrzymanie przez agentów CBA. Pół miliona złotych w walizce miało kosztować przedsiębiorcę załatwienie pod stołem sprawy w Urzędzie Miasta w Szprotawie. Do aresztu na trzy miesiące trafili burmistrz Mirosław G., Ryszard Sz., który miał być jego wspólnikiem i Zdzisław Sz., geodeta i były pracownik zielonogórskiego Urzędu Miasta.

Sprawę badali poznańscy funkcjonariusze Centralnego Biura Antykorupcyjnego.

? Ustalenia wskazywały na istnienie przestępczego procederu polegającego na powoływaniu się na wpływy w instytucjach publicznych województwa lubuskiego oraz możliwości załatwienia określonych korzyści w zamian za łapówki ? tłumaczy Temistokles Brodowski, rzecznik CBA.

Pierwsza z instytucji, według CBA, to Urząd Miasta w Szprotawie. Agenci w środę, 23.10., w południe, zatrzymali Ryszarda Sz., księdza jednej ze szprotawskich parafii, który powoływał się na wpływy u burmistrza Mirosława G. Za pomyślne załatwienie transakcji, czyli sprzedaż zainteresowanemu przedsiębiorcy, po atrakcyjnej cenie, gminnej nieruchomości – działki w strefie przemysłowej w Wiechlicach – zażądał pół miliona łapówki. Do zatrzymania miało dojść w Wiechlicach, na spotkaniu z zainteresowanym działką przedsiębiorcą.

? Czynności śledczych pozwoliły zatrzymać tę osobę bezpośrednio po przyjęciu 500 tys. zł – mówi rzecznik CBA.

I dodaje, że chwilę później zatrzymano samego burmistrza.

? Mirosław G. został zatrzymany w związku z żądaniem pół miliona korzyści majątkowej ? precyzuje rzecznik CBA.

Agenci CBA do szprotawskiego Ratusza weszli zamaskowani i – jak nieoficjalnie ustaliliśmy – uzbrojeni. Przerwali służbowe spotkanie burmistrza i z urzędu wyprowadzili go w kajdankach tylnym wyjściem. Wsadzili do swojego służbowego jeepa grand cherokee i zawieźli do Prokuratury Regionalnej w Poznaniu. Podobnie jak pozostałych zatrzymanych – Ryszarda Sz. oraz – jak udało nam się ustalić – Zdzisława Sz., geodetę i byłego pracownika zielonogórskiego Urzędu Miasta. Miał on się chwalić przedsiębiorcy, że ma wpływy u konserwatora zabytków, dzięki czemu łatwiejsza będzie droga załatwienia formalności przy odrestaurowaniu zabytkowego pałacu w podszprotawskim Henrykowie, którego kupnem inwestor był zainteresowany.

– Duchowny miał powoływać się na wpływy u burmistrza Szprotawy. Przyjęte pieniądze stanowiły gratyfikację za pośrednictwo w udzieleniu pomocy przy zakupie nieruchomości stanowiącej własność gminy ? informuje T. Brodowski. – W toku podjętych czynności, w związku z żądaniem korzyści majątkowej w wysokości pół miliona złotych, zatrzymany został także burmistrz Szprotawa oraz trzecia osoba powołująca się na wpływy i podejmująca się załatwienia spraw urzędowych u wojewódzkiego konserwatora zabytków w zamian za korzyść majątkową w wysokości 200 tys. zł.

Agenci CBA przeszukali także miejsca zamieszkania zatrzymanych, pracy oraz prowadzenia działalności gospodarczej.

Ksiądz wsypał burmistrza?

Jak do tego wszystkiego doszło?

Przedsiębiorca zainteresowany kupnem gminnej działki w strefie przemysłowej ponoć nie był zadowolony z wcześniejszych „negocjacji” i powiadomił CBA. Prowokacja agentów doprowadziła do zatrzymania podejrzanych.

Nieoficjalnie ustaliliśmy, że przedsiębiorca miał reprezentować firmę z kapitałem słowackim lub czeskim. Miał otrzymać propozycję kupna działki w strefie po atrakcyjnej zaniżonej cenie. Przetargi na nie Urząd Miasta miał ogłosić w najbliższym czasie.

– Gruntów w szprotawskiej strefie jest sporo. Urząd mógł dostosować wielkość działki do oczekiwań inwestora. W grę wchodził zakup terenu nawet o wartości 5-6 mln zł ? mówi nasz informator. – 500 tys. zł łapówki miało stanowić około 10 procent tej sumy.

Obecnie w szprotawskiej strefie przemysłowej do wzięcia jest ponad 20 ha. Za kadencji poprzedniego burmistrza w strefie zainwestowały dwie duże firmy – Wiązar i Nord Napędy. Obie kupiły działki w przetargach. To około 8 ha z 34 wszystkich w strefie, więc jeszcze sporo terenów jest do zagospodarowania. Ostatnio burmistrz Mirosław G. zapowiadał nowych inwestorów. Radnym nie zdradzał szczegółów. Zacierał ręce, podkreślając, że pieniądze ze sprzedanych gruntów będą dużym zastrzykiem finansowym dla biednej, zadłużonej po uszy gminy.

Nawet 12 lat odsiadki

Z Urzędu Miasta agenci CBA pojechali z burmistrzem do jego domu, który przeszukali. Z rodzinnych Wiechlic Mirosława G. zabrali do Prokuratury Regionalnej w Poznaniu, na przesłuchanie.

O areszt dla całej trójki zatrzymanych wnioskowała Prokuratora Regionalna w Poznaniu. W piątek, 25 października, poznański sąd przychylił się do tego wniosku i mężczyźni trafili za kratki.

– W oczekiwaniu na rozprawę sądową, trafili do aresztu na trzy miesiące ? dodaje T. Brodowski. – Osobom tym zarzucono popełnienie przestępstw dotyczących przyjęcia korzyści majątkowej albo jej obietnicy, które zagrożone są odpowiednio karą do 12 oraz przestępstwa płatnej protekcji, za co grozi do lat 8 pozbawiania wolności. Sprawa jest rozwojowa, nie wykluczamy kolejnych zatrzymań – zastrzega rzecznik CBA.

Kościół i pałac

Ryszard Sz., zatrzymany przez CBA duchowny, to proboszcz jednej ze szprotawskich parafii. Według CBA, miał być wspólnikiem burmistrza w łapówkarskiej aferze.

– Kilkanaście lat temu był przewodniczącym Rady Miasta w Szprotawie. Z burmistrzem przyjaźnił się od lat. Mocno kibicował mu w wyborach na burmistrza. Słyszałem, że te 500 tys. zł to miała być „darowizna” na rzecz odnowy ruin kościoła ewangelickiego w Szprotawie, o co ksiądz zabiegał od dawna – mówi nasz informator. – Przynajmniej taka jest teraz linia obrony.

Jak działa teraz parafia? Msze nie są odprawiane, jak informuje kartka na drzwiach.

– Sakramentów udziela inny ksiądz – usłyszeliśmy od członka rady parafialnej.

Trzeci z zatrzymanych mężczyzn, Zdzisław Sz. Według CBA, powoływał się na wpływy i osobę podejmującą się załatwienia spraw urzędowych w biurze wojewódzkiego konserwatora zabytków. Mężczyzna żądał łapówki nie mniejszej niż 200 tys. zł. Do zatrzymań w LKZ nie doszło. Chodziło o pałac w Henrykowie, który od 5 lat stoi w nieużytku. Jest własnością przedsiębiorcy z Dolnego Śląska. Jego przedstawiciel, w rozmowie z „Regionalną”, przyznaje, że z pomocą pośredników szuka kupców na zabytek. Cena wywoławcza  pałacyku to 1,7 mln zł.

– Jesteśmy zdziwieni sprawą zatrzymania burmistrza i obietnicy załatwienia formalności u konserwatora zabytków w zamian za łapówkę. Nic o niej nie wiemy ? mówi prawnik przedsiębiorcy w rozmowie z dziennikarzem.

Cała trójka przebywa w areszcie w Poznaniu. Jak ustaliliśmy, Mirosław G. nie zgadza się z zarzutami. Jego prawnicy wnieśli zażalenie na działania prokuratury i decyzję sądu. Burmistrz twierdzi, że jest niewinny i żąda zwolnienia z aresztu. Póki co, został zawieszony przez partyjnych kolegów w członkostwie w PSL-u. Zasiadał we władzach wojewódzkich partii.

Sprawa jest rozwojowa. CBA nie wyklucza kolejnych zatrzymań. Do tematu wrócimy.

Napisz komentarz »