REKLAMA

Ludzie, wydarzenia

Żołnierze „Black Jack” zastąpili Diabłów

Opublikowano 31 października 2019, autor: Piotr Piotrowski

Lubią nasze schabowe i kebaby, zarabiają więcej niż polski generał. Kolejnych 3,5 tysiąca amerykańskich żołnierzy przyjechało do Żagania i okolic. Będą u nas 9 miesięcy.

To już piąta zmiana wojsk, jakie stacjonują w żagańskich koszarach przy ul. Żarskiej, Świętoszowie. Karlikach i okolicznych garnizonach. W poniedziałek, 28.10. w sali Kryształowej Żagańskiego Pałacu Kultury odbyło się przekazanie dowodzenia. Po dziewięciu miesiącach stacjonowania w  Żaganiu i okolicach żołnierze z brygady „Diabłów” wracają do  Kansas, zmienią ich Amerykanie z brygady zwanej „Black Jack”, z Teksasu.

 -To już piąta rotacja wojsk USA w waszym kraju,  potrwa tradycyjnie dziewięć miesięcy – mówi dowódca 2 Pancernej Brygadowej Grupy Bojowej, zwanej „Black Jack”, płk Colomel Jeremy Wilson. – Przez ten czas będziemy ćwiczyć i szkolić się wspólnie z żołnierzami z żagańskiej Czarnej Dywizji. W styczniu czekają nas duże manewry na poligonie.

Brygada zwana „Black Jack” w czasach II wojny światowej walczyła na Pacyfiku, między innymi na Filipinach i w Nowej Gwinei oraz Japonii. Później brała udział w działaniach wojennych w Korei, Wietnamie i Kambodży. Ponadto Brygada brała udział w operacji Pustynna Burza.

Wow

Wilson dodaje, że jego żołnierze są w Żaganiu i okolicach dopiero kilkanaście dni a już pokochali to miejsce. – Macie niezwykle urokliwe miasteczko. Choć trudne do wymowy, to jednak pełne pięknych zabytków, których u nas w Stanach Zjednoczonych jest mało – mówi. – Sam pałac robi wrażenie, do tego kościoły i wieża widokowa. Wielu moich żołnierzy jest po raz pierwszy w Europie i gdy widzi takie rzeczy, mówi: „wow”.

Amerykanów z brygady „Black Jack” przyjechało do Polski ok. 3,5 tys., ale tylko kilkuset zostanie w Żaganiu i okolicznych garnizonach, na Dolnym Śląsku. Reszta rozjedzie się do baz w krajach nadbałtyckich, Rumunii czy Bułgarii, w ramach sojuszu z NATO.  Razem z nimi przyjechały czołgi M-1 Abrams, opancerzone transportery piechoty M-2 Bradley, kołowe wozy opancerzone Stryker czy haubice samobieżne M109A6 Paladin.

Wolne weekendy

Żołnierz USA zarabia ok. 18 tys. zł, a więc więcej niż polski generał.  – Żołnierze mają wolne weekendy, podczas których mogą zwiedzać Żagań i okolice. Macie wspaniałą historię i miejsca, więc jest co oglądać – dodaje dowódca brygady.  – No i wspaniała kuchnię, o której słyszeliśmy od kolegów, których zmieniamy.

– Zdążyłem zjeść  polskiego schabowego z kapustą i ziemniakami oraz pierogi ruskie.  To dla mnie kulinarna nowość, bo nigdy nie byłem w Europie. Macie też dobrą pizzę i kebaby – mówi John, szeregowy z brygady z Kansas.

Zarabiają lepiej niż polski generał

Jedni wolą zjeść pizzę w żagańskiej restauracji czy żarskim McDonaldsie, inni jadą dalej, do Wrocławia czy Zielonej Góry, wynajmując auta lub zamawiając taksówki. Oczywiście, w niedzielne wieczory muszą się stawić w bazie, aby rano zacząć obowiązki służbowe.

– Ćwiczenia i zajęcia są codziennie.W dni robocze żołnierze nie mogą opuszczać koszar. Mają wydzielone godziny służby, potem odpoczywają w bazie – mówi Wilson.

Amerykanie wstają o godz. 6.30. Po prysznicu i ćwiczeniach, jedzą śniadanie – jajka w różnej postaci, tosty, sery, płatki owsiane.  Na obiad serwuje się im np.  ryż, wołowinę, gulasz z kaszą oraz marchewkę z groszkiem czy marchewkę duszoną w plasterkach. Ale są też polskie dania, np. schabowy czy pierogi. Kto nie ma dość, to może najeść się jeszcze owoców i słodyczy – ciastek z czekoladą, krakersów i żelków.

Amerykanie mogą kupować, co chcą, bo jak na żagańskie realia nieźle zarabiają. Szeregowy „Żelaznych koni” czy „Black Jack” zarabia  ok. 4,5 tys. dolarów miesięcznie, czyli ok. 18 tys. zł. To więcej niż polski generał (ok. 14 tys. zł).  Dla porównania, polski szeregowy zarabia ok. 3 tys. 600 zł.

Napisz komentarz »