REKLAMA

Ludzie, wydarzenia

Gabryś odszedł w objęciach taty

Opublikowano 25 października 2019, autor: mk

Gabryś Rybak (?16 l.) przegrał walkę z rakiem. Kochał motocykle. W ostatniej drodze towarzyszył mu warkot ich silników.

Gabryś odszedł w domu, w objęciach taty. Jego głowa spoczywała na sercu ojca, gdy zamknął swoje oczy na zawsze.

– Cząstka naszego syna jest w sercu mojego męża – mówi Edyta Bączyk-Rybak, mama Gabrysia z Żagania.

Gabryś odszedł w piątek, 18.10.

Był dzielny. Nie narzekał. W sercach swoich bliskich na zawsze pozostanie wielkim wojownikiem, ale i zwykłym chłopcem… Ukochanym synkiem.

Straszna diagnoza

Przypomnijmy. Mama zabrała Gabrysia do lekarza pod koniec sierpnia 2018 r. Bolał go brzuch. Zdiagnozowano złośliwy nowotwór.

– Gabryś kochał motocykle. Poprosiłam na Facebooku, by kilka przyjechało pod Szpital na Wyspie w Żarach, by nieco poprawić mu humor przed wyjazdem do Poznania na leczenie. To była piękna niedziela. Dzięki panu Grzegorzowi Lech ze Świętoszowa, który nagłośnił całą akcję, pod szpital przyjechały setki motocyklistów. To było coś niesamowitego. Gabryś był szczęśliwy. Bardzo dziękuje panu Grzegorzowi, bez niego to by się nie wydarzyło… – wspomina pani Edyta.

Zaczęło się intensywne leczenie, chemioterapia. Wyjazdy do kliniki w Poznaniu, operacja w Gdańsku. Z Gabrysiem w trudnych chwilach byli rodzice, brat i przyjaciele. Wiele woli walki dawała mu też miłość do motocykli.

Byli z nim

Gabryś miał dar zjednywania ludzi. Był uczynnym i bardzo dojrzałym chłopcem. Podbił serca motocyklowej braci, która dla chłopaka organizowała zloty. To oni wyprawili mu w lipcu wyjątkową moto szesnastkę. Gabryś dostał w prezencie na urodziny strój na motocykl, kask, buty, rękawice. Miał też swój motocykl, który wstawiono do jego pokoju, by mógł przy nim majsterkować. Od motocyklistów z żarskiego Black Eagles MC dostał kamizelkę. To znak przynależności do klubu, duma każdego motocyklisty.

– Gabryś chciał, by pochować go w tym stroju. Tak też zrobiliśmy. Ma ze sobą nawet prawo jazdy, by w niebie mógł jeździć po przestworzach – mówi wzruszona mama.

Dostał wielkie imię

– Dałam mu na imię Gabriel. To silne imię. Chciałam, by miał dobre życie. Choć odszedł od nas tak szybko, to kochał i był kochany – mówi pogrążona w żalu mama.

Gabryś nie skarżył się. Nie użalał nad sobą. Nigdy nie pytał – dlaczego ja?

– Nie widziałam u niego łez. To on troszczył się o mnie. Nie chciał, bym cierpiała. Uspokajał mnie. Pomimo tego, że przeczuwał… – mówi mama Edyta.

Za Gabrysiem bardzo tęskni też Lusia, ukochany pies.

– Ona też czuje, że on odszedł – mówi mama Gabrysia.

Oddali hołd

Gabryś walczył o życie. Ostatnie tygodnie spędził w domu z najbliższymi. Do końca pełen pokory.

– Gabryś był wojownikiem, ale był też zwykłym chłopcem. Moim synkiem – mówi mama.

Gabrysia pochowano na cmentarzu w Żaganiu. W ostatniej drodze towarzyszyli mu najbliżsi, przyjaciele i motocykliści. Gdy jego prochy spoczęły w grobie, motocykliści ostatni raz oddali mu hołd. Zawyły silniki blisko 500 maszyn. W oczach najtwardszych pojawiły się łzy.

– Dziękuję wszystkim, którzy byli z nami przez ten rok. Tyle wsparcia i miłości. Szczególnie dziękuje motocyklistom, którzy tak wiele znaczyli dla mojego syna – mówi E. Bączyk-Rybak.

Napisz komentarz »