REKLAMA

Polityka

Znów polityczny zaścianek

Opublikowano 18 października 2019, autor: Piotr Piotrowski

Żaden z 7 kandydatów na posłów pochodzących z powiatu żagańskiego nie zdobył mandatu posła.

W niedzielnych wyborach (13.10) o mandat posła walczyło siedem osób z powiatu żagańskiego.

Stanisław Tomczyszyn z PSL uzyskał 3.150 głosów. Na mandat poselski wicemarszałek województwa lubuskiego szans więc nie miał. Na nic zdało się brylowanie z nożyczkami i przecinanie wstęg na wyremontowanych drogach w powiecie żagańskim. Najwięcej głosów Tomczyszyn dostał w swojej gminie Brzeźnica (mieszka w Chotkowie).

– Choć nie zdobyłem mandatu posła na Sejm, to nadal jestem do usług w pracy na rzecz rozwoju naszego województw – kwituje Tomczyszyn.

Ewa Gancarz,8. na liście PiS-u, dostała 2.901 głosów. To już jej czwarte podejście do Sejmu.

– Porównując moje poprzednie wyniki, ten ostatni jest najlepszy – na miarę moich możliwości finansowych i organizacyjnych – ucina Gancarz. – Blisko trzy tysiące głosów to mój rekord, za co bardzo dziękuję wyborcom, szczególnie z gminy Szprotawa. Z drugiej strony szkoda, że jako powiat dalej zostajemy politycznym zaściankiem, nie mając swojego reprezentanta w Sejmie.

1.948 głosów dostała Cecylia Brodzińska (10. na liście Koalicji Obywatelska).

– Należało się spodziewać, że mandaty przypadną naszym lubuskim rekinom – mówi kandydatka KO.

Wsparli liderów

Najmłodszy nasz kandydat, 30-letni Marcin Sygutowski (Konfederacja Wolność i Niepodległość), uzyskał trzeci wynik – 1.179. Spośród kandydatów z powiatu żagańskiego miał najwyższe miejsce na liście – trzecie.

– Jestem pozytywnie zaskoczony wynikiem jak na pierwszy raz – mówi mieszkaniec Brzeźnicy.

Szefowa żagańskiego komitetu PiS, Urszula Słomińska dostała 826 głosów.

– Nawet nie marzyłam o tym, że z tak odległej pozycji mogę dostać się do Sejmu. Ten start w wyborach to mój początek z wielką polityką – ocenia.

Obie kandydatki PiS-u na wyniki czekały w domach. Za to lider partii w powiecie żagańskim, Jerzy Bielawski, pojechał w towarzystwie radnych powiatowych, Piotra Ciołki i Piotra Kowalskiego, do sztabu wyborczego w Warszawie.

– Obie panie, Ewa i Ula, pomogły swoimi głosami naszym liderom – mówi Bielawski.

Swoje zrobili

17. na liście KO Piotr Kowalski otrzymał 802 głosów, a 23. na liście  KWiN, Henryk Jabłoński – 505.

– Nas liderzy z lubuskiego zdobyli trzy mandaty w Sejmie, a ja im w tym pomogłem swoimi 802 głosami, które zapracowały na końcowy wynik Koalicji Obywatelskiej. Bo tak to działa w ordynacji D`Hondta – kwituje Kowalski.

Jabłoński w rozmowie z „Regionalną” przyznaje, że nawet nie wie, ile dostał głosów.

– 505? To sporo, biorąc pod uwagę, że byłem prawie na końcu stawki i nie mam ambicji bycia posłem – mówi Jabłoński, emeryt z Wiechlic.

Napisz komentarz »