REKLAMA

Wasze sprawy

Prezes kontra wójt, czyli spór o ścieki

Opublikowano 11 października 2019, autor: bj

Ciąg dalszy sporu o cenę za ścieki na wsiach i w mieście. Różnica jest kolosalna. Mieszkańcy Żar płacą 8,37 zł za metr sześcienny. Od mieszkańców wsi Zakład Wodociągów i Kanalizacji domaga się prawie 29 zł.

Zdzisław Czekalski, prezes Zakładu Wodociągów i Kanalizacji w Żarach, przesłał do wójta Leszka Mrożka fakturę za sierpień za zbiorowy odbiór ścieków od mieszkańców Grabika i Mirostowic Dolnych. Opiewa na kwotę ponad 113 tys. zł.

– Obliczyli to według stawki prawie 29 zł brutto. Uregulowaliśmy należność, ale według ceny 18,65 zł. Zastrzegliśmy w piśmie, że dla nas taka polityka jest nie do zaakceptowania – podkreśla L. Mrożek.

Przypomnijmy. ZWiK dla mieszkańców Grabika i Mirostowic Dolnych ustalił cenę za ścieki na prawie 29 zł, podczas gdy mieszkańcy miasta płacą 8,37 zł za metr sześcienny.

Na razie sytuacja jest w zawieszeniu. Urząd Gminy na taką stawkę zgodzić się nie zamierzał. Do końca lipca gmina płaciła 18,65 zł za metr sześc. I choć mieszkańcy obu wsi płacili nadal po 8,37 zł, gmina różnicę wyrównywała z własnego budżetu.

Spór o stawki toczy się od miesięcy. Gdy zawiodły inne sposoby, mieszkańcy obu wsi od września wypowiedzieli gminie umowy na odbiór ścieków i złożyli wnioski do ZWiK-u – o zawarcie umów z taką samą stawką, jaka obowiązuje w mieście. Prezes Z. Czekalski odmówił wszystkim i przekazał sprawę do Wód Polskich, która zatwierdza taryfy w całym kraju.

 

Pójdą do sądu?

Wrześniowej faktury, którą ZWiK przesłał do gminy, wójt nie zamierza regulować.

– Pojawiła się na niej kwota 117 tys. zł. I za nią nie zapłacimy ani złotówki. To dlatego, że wszyscy nasi mieszkańcy wypowiedzieli nam umowy na odbiór ścieków. Skoro gmina nie wykonuje tej usługi na rzecz mieszkańców, to spółka nie może nas obciążać za zbiorowy odbiór – tłumaczy L. Mrożek. I zapewnia, że jest gotowy spotkać się z prezesem w sądzie. Przyznaje, że mieszkańcy już od września za ścieki nie płacą. Czy nie zostaną obciążeni odsetkami?

– To pytanie do prezesa. Mieszkańcy gotowość do podpisania umów i co za tym idzie, do regulowania rachunków, wyrazili. To za sprawą ZWiK-u tego nie robią. Zresztą spółka, która ma za zadanie pełnić służebną rolę wobec mieszkańców, ma taki zysk, czyli 1 mln 800 tys. zł, że spokojnie może darować sobie odsetki – przekonuje wójt.

– Została wysłana faktura za wrzesień. Uważam, że gmina powinna ją uregulować. Około 30 proc. mieszkańców dopiero we wrześniu składało wnioski o zawarcie umowy ze ZWiK-iem. Oczywiście poczekam na decyzję wójta, potem będę rozważał dalsze kroki – mówi Z. Czekalski, prezes ZWiK-u.

 

Radni w sporze

W spór pomiędzy mieszkańcami obu wsi a ZWiK-iem włączyli się miejscy radni. Większościowym właścicielem spółki jest bowiem miasto. Stanowisko radnych w tej sprawie, a konkretnie dwóch klubów – Forum Samorządowego i Dobrego Miasta – Lepszego Powiatu (w sumie 11 radnych) – jest kategoryczne. Radni są przeciwni obniżeniu stawek na wsiach do poziomu, jaki obowiązuje w mieście. Oświadczyli tak na wrześniowej sesji Rady Miasta.

– To zgodne stanowisko wszystkich radnych obu klubów. My, radni miejscy zostaliśmy powołani przez mieszkańców miasta i powinniśmy działać w ich interesie. Wyrównanie stawek mogłoby skutkować podwyżkami dla mieszkańców miasta. Natomiast spór powinien być rozstrzygnięty pomiędzy gminą a ZWiK-iem. Tym bardziej, że sporo leży w rękach wójta. Mam tu na myśli podatek od ZWiK-u, który sięga pół miliona złotych, co ma wpływ na wysokość kwoty za odbiór ścieków – uzupełnia Marian Popławski, przewodniczący Rady Miasta i szef klubu Forum Samorządowego.

Odmowy zawarcia przez ZWiK umów z mieszkańcami obu wsi spółka Wody Polskie rozpatruje indywidualnie. Nie wydała jeszcze żaden decyzji.

Napisz komentarz »