REKLAMA

Wasze sprawy

Bolesne szczepionki

Opublikowano 11 października 2019, autor: bj

Szczepionki na grypę dla seniorów. Miały być za darmo i od pierwszych dni września. Tak obiecywali żarscy urzędnicy na barwnym plakacie. Że nie dotarły na czas, nie wspomnieli ani słowem. A zawiedzenia pacjenci szturmują drzwi przychodni. Wystarczyło, żeby urzędnicy pomyśleli o… seniorach.

Darmowe szczepionki seniorom obiecała ze szczerym, ciepłym uśmiechem, Danuta Madej, burmistrz Żar. I co? Seniorom nie do śmiechu. Przez 3 tygodnie września w ogóle szczepionek nie było. A gdy w końcu przyszły, to za mało – nie ukrywają żalu żarscy seniorzy.

O tym, że Urząd Miasta w Żarach funduje szczepionki przeciw grypie mieszkańcom powyżej 65 roku życia, bez przerwy informuje wpis na profilu magistratu. Ale choćby wzmianki o obsuwie nie ma co szukać. I tylko mieszkańcy są zdezorientowani.

Pan Marek chciał się zaszczepić.

– Byłem w przychodni przy ul. Katowickiej w Żarach półtora tygodnia temu. Ale rozłożyli ręce i powiedzieli mi, że szczepionek jeszcze nie ma – opowiada.

We wtorek, 1.10., poszedł znowu.

– Ale pielęgniarka pokazała na kobietę siedzącą w korytarzu. Powiedziała, że ta pani dostanie ostatnią porcję szczepionki. Bo oni otrzymali tylko 10 – relacjonuje pan Marek.

Ok

O sprawę pytamy w Ratuszu, który program dla mieszkańców finansuje. Prosimy o pomoc D. Madej. W odpowiedzi otrzymujemy SMS-a: – Ok, będę interweniować.

Edyta Nawrot, rzecznik Ratusza, stara się tłumaczyć: – Brak szczepionek przeciwko grypie był spowodowany opóźnieniem w wydaniu rekomendacji przez Światową Organizację Zdrowia (WHO), która po każdym sezonie grypowym bada, jakie szczepy i typy wirusa występują najczęściej.

Wypchnięta za drzwi

Dzwonimy do przychodni w czwartek, 3.10. Słyszymy, że jest teraz „masa ludzi i najlepiej przyjść po południu”. Na własnej skórze przekonały się o tym Elżbieta Laskowska i Maria Olszańska.

– Szczepionki pojawiły się dopiero na początku października. Tyle tylko, że zainteresowanych nikt o tym nie poinformował – mówią.

Obie panie zastrzegają, że pomysł darmowych szczepień dla seniorów jest naprawdę trafiony. Tylko wykonanie do poprawy.

Pani Elżbieta i pani Maria wybrały się do poradni w środę, 2.10. Poczekalnia była oblężona przez pacjentów – zdrowych seniorów, którzy chcieli skorzystać ze szczepienia, jak i chorych, którzy przyszli do lekarza.

– Tuż obok mnie siedziała silnie przeziębiona pani. Kichała, kasłała cały czas – mówi E. Laskowska.

Pani Maria, gdy próbowała zapytać, kiedy zostaną przyjęte, została przez pielęgniarkę niemal wypchnięta z gabinetu.

– Szczerze mówiąc, nie mam pretensji do tej pani. Ona musiała robić tam wszystko. Dawała zastrzyki, podłączała kroplówkę, wypisywała recepty. Trudno się dziwić, nie było nikogo do pomocy – mówi M. Laskowska.

Dla kogo te szczepienia?

Ostatecznie zostały zaszczepione po… 2 godzinach oczekiwania. Obie panie poczyniły w tym czasie sporo obserwacji.

– Do szczepień wybrana została mała przychodnia, do której prowadzą wysokie, wąskie schody. Wchodzą po nich m.in. ludzie o kulach. Do tego ta ciasnota i mało personelu – zauważają.

Dlatego postanowiły napisać list do D. Madej. „Przychodnia jest mała, korytarz wąski, a prowadzą wysokie schody. Osoby niepełnosprawne mają trudności w dotarciu do gabinetów. (..) W jednym pomieszczeniu oczekiwali pacjenci chorzy i seniorzy do zaszczepienia. Sami pacjenci ustalali kolejność wejścia”

E. Nawrot uspokaja: – Szczepienia przeprowadzane są w przychodni na bieżąco.

– My tylko w swoim liście w imieniu seniorów poprosiłyśmy, żeby wyznaczyć inną przychodnię, z większą liczbą personelu. I z odpowiednim stosunkiem do seniorów – kończą E. Laskowska i M. Olszańska.

Napisz komentarz »