REKLAMA

Kronika policyjna

Podpalił kolegę

Opublikowano 04 października 2019, autor: jb

Oblał go łatwopalną substancją i podpalił. Poparzony 20-latek zmarł. Co wydarzyło się w lesie pomiędzy Przemkowem a Karpiami?

Strażacy dostali wezwanie do płonących samosiejek w lesie. Znaleźli tam jednak dwóch poparzonych mężczyzn.

Do akcji wyjechali ratownicy żagańskiego pogotowia. 20-letni Przemysław z ciężkimi oparzeniami trzeciego stopnia ciała, płuc i górnych dróg oddechowych został przetransportowany helikopterem do szpitala w Lubinie. Potem trafił do centrum leczenia oparzeń w Siemianowicach Śląskich. Zmarł 5 września.

36-letni Marcin M. miał niegroźne oparzenia nogi. Według ustaleń policji, mężczyzna miał najpierw oblać kolegę łatwopalną substancją, a potem podpalić. Najpierw usłyszał zarzut ciężkiego uszkodzenia ciała. Sprawa skomplikowała się, gdy 20-latek zmarł 5 września, a śledczy zaczęli wyjaśniać kolejne elementy tej sprawy.

Początkowo Marcin M. otrzymał tylko policyjny dozór. Pojawił się nawet na pogrzebie Przemysława (14.09.). W trakcie śledztwa okazało się, że w lesie był z nimi jeszcze 40-letni mężczyzna Edward P., który usłyszał zarzut nieudzielenia pomocy poszkodowanemu. On również był pod policyjnym nadzorem.

 

Chciał zabić

Gdy rodzina zmarłego zaczęła podważać wyniki pracy prokuratorów z Głogowa, śledztwo przejęła Prokuratura Okręgowa z Legnicy.

36-latek został zatrzymany w piątek, 20.09.

– Materiał zebrany w śledztwie wskazywał, że Mariusz M. działał w zamiarze pozbawienia życia. Prokurator polecił jego zatrzymanie i przedstawienie mu zarzutu zabójstwa – mówi prokurator Lidia Tkaczyszyn, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Legnicy. Mężczyzna został aresztowany na 3 miesiące.

Przez to, że rozbieżne są wyjaśnienia podejrzanych, prokuratura czeka na opinie biegłych z zakresu pożarnictwa i medycyny sądowej, po przeprowadzonej sekcji zwłok.

– Po ich otrzymaniu możliwe będzie porównanie nowych dowodów z wyjaśnieniami podejrzanych. Badamy, jakie relacje łączyły mężczyzn przed tym spotkaniem, co się wtedy właściwie stało w lesie – dodaje L. Tkaczyszyn.

 Sprawa może mieć też inny wymiar. W pobliżu miejsca, gdzie znaleziono dwóch poparzonych, rosła plantacja, prawdopodobnie konopi indyjskich, choć prokuratura na razie nie chce oficjalnie łączyć tych dwóch spraw.

– Znalezione rośliny też zostały poddane badaniom i na razie nie mogę powiedzieć nic więcej – zastrzega L. Tkaczyszyn.

Napisz komentarz »