REKLAMA
absolut

Aktualności, Wasze sprawy

Umarła im na rękach

Opublikowano 04 października 2019, autor: mk

Natalia przyszła do redakcji i rozpłakała się od progu. Słowa więzły jej w gardle. Przez łzy opowiedziała nam swoją smutną historię.

Natalia Nowak (20 l.) zakochała się w Miso od pierwszego wejrzenia. Wypatrzyła ją w w schronisku dla bezdomnych zwierząt w Żarach. Kotka miała około 3 miesięcy.

– Był tam jeszcze jeden kotek, przyciągnął moją uwagę, miał kolorowe umaszczenie, jednak był bardzo osowiały. Do domu wróciła z nami Miso, która imię dostała na cześć postaci z gry – opowiada dziewczyna.

Koci katar

W domu kotka zaczęła być markotna. Ropiały jej oczy, kichała.

– Mimo tego Miso była bardzo towarzyska. Uwielbiała się przytulać, bawić. Gdy oczy zaczęły jej ropieć, zabraliśmy ją do weterynarza. Stwierdził, że to koci katar. Dostała dwa zastrzyki i tabletki – wspomina Natalia.

Przez pierwsze dni po wizycie u lekarza, kotka była w lepszej formie. Ale krótko.

– Nagle przestała jeść, zrobiła się osowiała. Nie chciała się bawić. Miałam zabrać ją w poniedziałek do weterynarza. Przez całą noc bardzo ciężko oddychała. Nad ranem zmarła na rękach mojego chłopaka – mówi przez łzy Natalia.

Natalia i jej chłopak zabrali martwego kotka do schroniska. Chcieli dowiedzieć się, dlaczego wydano im chore zwierzę.

– Niestety, na miejscu był tylko pan, który pracował tam od tygodnia – opowiada Natalia. – Rozłożył ręce, nie był w stanie nic nam powiedzieć. Nie było nikogo z kierownictwa. Ale tak tego nie zostawimy. Będziemy od nich żądać zwrotu kosztów leczenia i zapewnienia, że wydawane przez nich koty są zdrowe – zapowiada Natalia. I ze łzami w oczach dodaje: – Pokochałam Miso, była cudownym kotkiem.

Mają umowę

– Za stan zdrowia zwierząt przebywających w schronisku odpowiada przychodnia weterynaryjna JuniorVet z Lubska – informuje Sławomir Masiuk, kierownik ds. administracyjnych w Zakładzie Gospodarki Mieszkaniowej w Żarach, pod który podlega schronisko. – Kwestię odpowiedzialności za zwierzę, po umowie adopcyjnej, regulują zapisy tej umowy.

Tymczasem okazuje się, że żarskie schronisko… nie jest przystosowane do tego, by przebywały w nim koty.

– W schronisku w Żarach  nie ma warunków do przyjmowania kotów – mówi Rafał Rafalski, weterynarz z przychodzi JuniorVet z Lubska. – Przyjmujemy je z dobrej woli i jak najszybciej szukamy dla nich nowych domów – zastrzega. I przekonuje: – Koty nie umierają na koci katar. Ponadto koci katar może wystąpić z dnia na dzień. Wywołuje go na przykład stres. To było małe kocie, nie miało w pełni wykształconej odporności – tłumaczy weterynarz. I zapewnia: – Osoby, które adoptują zwierzę, muszą wiedzieć, że jeżeli nie zostało ono zaszczepione przed adopcją, mogą się z tym zwrócić do schroniska. I takie szczepienie jest na koszt schroniska.

Napisz komentarz »