REKLAMA

Wasze sprawy

Wiśnia złamała jej życie

Opublikowano 04 października 2019, autor: bj

Chciała zebrać wiśnie. Weszła na drzewo, złamał się konar. Teraz potrzebuje pomocy.

Zawsze była zdrowa, wysportowana. Piłkarka ręczna, nożna. 

– Wynajmowałam mieszkanie. Byłam samodzielna. Ciężko pracowałam w Kauflandzie na stoisku z obsługą, tam trzeba dźwigać i człowiek cały dzień jest na nogach – wspomina Patrycja Wiśniewska (26 l.) z Żar.

Wszystko zmieniło się w kilka sekund. Lipcowe popołudnie w Koninie Żagańskim spędzała na grillu u koleżanki. Weszła na wiśnię.

– Chciałam zerwać trochę owoców dla dzieci – opowiada Patrycja.

Niestety, drzewo okazało się stare, słabe. Konar odłamał się i 26-latka upadła na ziemię. Poczuła ogromny ból, nie mogła się ruszać. Natychmiast wezwali pogotowie. Kobieta trafiła na oddział neurochirurgii zielonogórskiego szpitala. Lekarze stwierdzili, że ma zwichnięty kręgosłup i uszkodzony rdzeń.

– To naprawdę nie była jakaś duża wysokość. Maksymalnie półtora metra. Ale córka upadła na głowę – tłumaczy pani Małgorzata, mama Patrycji.

Miała niewładne nogi, niedowład ręki.

– Niczego nie dawała rady utrzymać. Zrobić najdrobniejszych czynności. Na przykład sama zjeść – mówi pani Małgorzata.

Kto, jak nie ja?

Jeszcze w dniu wypadku przeszła operację.

– Zaraz po niej lekarze nie dawali żadnej nadziei, że będzie chodzić i normalnie funkcjonować. Ale cuda się zdarzają, dlatego nie tracimy nadziei – zapewnia pani Małgorzata.

Jej córka walczy o zdrowie w kolejnych szpitalach, bo od wypadku do domu nie wróciła.

– Najpierw była Zielona Góra, potem OIOM w Sulechowie, gdy przestała oddychać, potem żarska neurologia, a w tej chwili Patrycja jest na oddziale rehabilitacji w Zielonej Górze – wylicza pani Małgorzata.

– Cała moja codzienność związana jest z rehabilitacją. Jest mozolna, ale tylko ona daje nadzieję na powrót do normalności – mówi Patrycja. I nigdy się nie skarży, choć zabiegi trwają przez długie godziny. Towarzyszy im ból. – Ale się nie poddaję. Zawsze mówię – Kto, jak nie ja? – uśmiecha się Patrycja.

Zaczęła sama jeść

Od niedawna ma sukcesy. Próbuje sama jeść.

– Lekarze wpadli na pomysł, żeby łyżkę owinąć bandażem. A córka usprawniła kciuka. I daje radę tę grubszą łyżkę utrzymać. Dla nas wszystkich to wielkie wydarzenie – cieszy się pani Małgorzata.

Patrycja jeździ na wózku. Siada przy pomocy rehabilitantów, musi być pionizowana.

– Wciąż mam problemy z oddychaniem, dlatego mam przed sobą naukę oddychania przeponą. Wszystko przez uszkodzony rdzeń – mówi. Wcześniej właśnie z uwagi na te trudności miała zachłystowe zapalenie płuc.

Dla rodziny najważniejszy jest jej powrót do zdrowia. Patrycja została objęta opieką fundacji „Serce dla maluszka”. Trwa zbiórka na sfinansowanie rehabilitacji, zakup sprzętu i dostosowanie mieszkania do jej potrzeb.

Na jej powrót czeka mama, siostry, bracia, przyjaciele.

– Bardzo chciałabym do domu, ale wiem, że muszę tu jeszcze zostać. I walczyć o siebie, o swoje zdrowie – kończy pani Patrycja.

Darowiznę można przekazać przez Fundację „Serce dla maluszka” , ul. Kowalska 89, Bielsko Biała
bank Millenium 85 1160 2202 0000 0001 9214 1142
z dopiskiem Patrycja Wiśniewska

Napisz komentarz »