REKLAMA

Ludzie, wydarzenia

Leczył pokolenia

Opublikowano 04 października 2019, autor: jb

Nie żyje Jerzy Janik (?87 l.), lekarz pediatra i laryngolog z Żagania.

J. Janik urodził się w 1932 roku na Polesiu, na terenie dzisiejszej Białorusi. Jako 8-latek razem z rodziną został wywieziony do Archangielska. Do kraju wrócił w 1946 roku, trafił do Żagania. W dzisiejszym LO im. S. Banacha zdawał maturę. Swoją żonę poznał podczas dożynek w Iłowej. Ślub wzięli w 1956 roku. Spędzili razem ponad 60 lat, wychowali dwoje dzieci, doczekali się czwórki wnuków i siedmiorga prawnuków.

Gdy J. Janik ukończył Akademię Medyczną we Wrocławiu, dostał skierowanie do pracy w Rymanowie Zdrój, gdzie był dyrektorem sanatorium dziecięcego. Do Żagania wrócił w 1965 roku. Najpierw zdecydował się na pediatrię, potem stwierdził, że do prawidłowego leczenia dzieci konieczna mu jest laryngologia, więc zrobił z niej specjalizację. Przyjmował w przychodniach, pracował w pogotowiu, prowadził też prywatny gabinet. Pod koniec kariery zajął się medycyną pracy.

 

Dla ludzi

W Żaganiu przez 50 lat trafiały do niego kolejne pokolenia małych pacjentów.

– Najbardziej miłe jest to, kiedy osoby, których nawet nie znam, wspominają, jak wspaniale opiekował się ich dziećmi. To był lekarz z powołania, nikomu nie odmówił pomocy. Nawet po godzinach pracy, jak ktoś przyszedł do domu – wspomina córka Elżbieta. – Zdarzały się wizyty o godzinie 1:00 w nocy. Potrafił pojechać do pacjenta z wesela swojego brata. W przychodni przyjmował nawet 80 osób dziennie, bo nie potrafił nikogo odesłać. Szanował wszystkich pracowników, od salowych, pań sprzątających, do lekarzy – dodaje. 

Poza pracą miał mnóstwo zainteresowań.

– Był ciekawy świata i uwielbiał podróże – wspomina jego wnuk Michał.

– A przede wszystkim góry – dodaje jego wnuczka Ania. – Pamiętam, jak przyjechaliśmy z przyjaciółmi z Francji, żeby razem z mamą pokazać im Polskę. Dziadek oprowadził nas po Tatrach, był dumny z polskich gór. Przekazał mi pasję do wędrowania. Chętnie też fotografował – opowiada. – W mojej pamięci na zawsze pozostanie osobą z dużym poczuciem humoru, która docenia piękno świata, umie je zobaczyć i utrwalić na zdjęciu.

Lata ciężkiej pracy i pobyt na Syberii osłabiły jego zdrowie. Ostatnio pacjentów przyjmował około 15 lat temu. Długo chorował, na stawy, serce. Zmarł po walce z chorobą nowotworową w niedzielę, 27 września. Rodzina i bliscy pożegnali go w środę, 2.10., na cmentarzu komunalnym w Żaganiu.

Napisz komentarz »