REKLAMA

Ludzie, wydarzenia

BOSKI LESZEK!

Opublikowano 04 października 2019, autor: mk

Najlepszy z najlepszych pochodzi z Żar! Leszek Klimas jest utytułowanym kulturystą. 28 września zdobył Puchar Polski w konkurencji Men Physique Athlete over 40.

Leszek Klimas (43 l.),  instruktor kulturystyki i fitness, a także właściciel siłowni w Żarach, zdobył kolejny tytuł w swojej karierze. W sobotę (28.09) wywalczył złoto w Pucharze Polski w konkurencji „Men Physique Athlete over 40”, brąz w kategorii „Masters” i srebro w kategorii „Bodybuilding 90 kg”. Dzięki tym sukcesom, zakwalifikował się do udziału w Mistrzostwach Świata.

Skąd w panu pasja do kulturystyki, jak to się zaczęło?

Leszek Klimas: Byłem najmniejszy w klasie. Pamiętam, że w Szkole Podstawowej nr 8, do której chodziłem, pod koniec roku ważyli nas i mierzyli. Wtedy ważyłem 48 kilogramów. Postanowiłem, że coś z tym zrobię. Jeszcze bez fachowej wiedzy, metodą prób i błędów, zacząłem ćwiczyć na domowej siłowni. Na jajkach z dziadkowego kurnika i serze, śmietanie i kiełbasie, zacząłem się odżywiać tak, jak radziły gazety kulturystyczne. To były lata 90. W sklepach nie było takiego wyboru jak teraz. Ale się nie poddawałem. Cztery lata później wystartowałem w swoich pierwszych zawodach, ważyłem już ponad 70 kilogramów.

Kto jest pana idolem?

Był nim i będzie zawsze Arnold Schwarzenegger. Jednym z moich wielkich marzeń jest poznać go osobiście. To marzenie spełni się może już w listopadzie, ponieważ będę brał,w zawodach mr.Uniwersum we Francji a wiem, że Schwarzenegger ma tam wręczać nagrody.

Jak wygląda pański trening?

Rano ćwiczę cardio, potem przechodzę do ćwiczeń siłowych, które trwają około 1,5 godziny rano i pół godziny wieczorem. To, w zależności od planu treningu, są ćwiczenia na nogi, ręce, brzuch, ujędrniające. Wieczorem znów ćwiczę cardio. Kiedy do zawodów zostaje około 4 miesięcy, zmieniam plan. Trening siłowy trwa wtedy około 4 godzin. Plus godzina cardio rano. Wieczorem ćwiczę  przed lustrem pozowanie. Wbrew pozorom to najtrudniejsza część treningu. Odpowiednie pozycje, napinanie mięśni. Płynne przechodzenie z jednej sylwetki do drugiej. To naprawdę nie jest łatwe, trzeba to wszystko zgrać z muzyką, pilnować, by się ładnie przy tym uśmiechać.

Ma pan już wiele sukcesów na swoim koncie.

Pierwszy tytuł mistrza Polski zdobyłem w 2008 roku, w 2015 kolejny. Teraz zdobyłem swój trzeci tytuł mistrza Polski.

Z którego zdobytego tytułu jest pan najbardziej dumny?

Każdy tytuł mnie cieszy. Zdobycie 3 miejsca to dla mnie też wielka radość. W tych czasach, kiedy na zawodach jest naprawdę wysoki poziom i konkurencja, każdy sukces to spore osiągnięcie. Do finału wchodzi 6 zawodników z całej Polski. Poziom jest bardzo wyrównany, samo wejście do tej szóstki jest już wielkim zaszczytem, bo człowiek znajduje się wśród najlepszych. Żeby tu dojść, trzeba włożyć w to sporo pracy.

Jak wyglądają kwalifikacje?

Dzień przed zawodami odbywa się weryfikacja. Komisja sędziowska, czyli od 8 do 9 sędziów, waży i mierzy wszystkich uczestników. Oceniają, czy zawodnik spełnia standardy uczestnictwa w Pucharze Polski. Jeżeli ktoś nie reprezentuje tego poziomu, jest odrzucany. Z tych zawodników wybierana jest półfinałowa 15, później – finałowa 6. I toczy się bój o finałową trójkę. Zawodnicy mogą mieć bardzo podobną sylwetkę, ale wygrywa ten, który ma też osobowość sceniczną. Potrafi się ładnie zaprezentować, dobrze się rusza, uśmiecha, nawiązuje kontakt z publicznością.

Ile czasu zajmuje przygotowanie się do startu w Pucharze Polski?

Przygotowywać zacząłem się w zeszłym roku. Chociaż tak naprawdę od 2015 roku, kiedy zdobyłem tytuł mistrza Polski w kategorii open i tytuł wicemistrza Świata. Od tego czasu jestem na ścisłej diecie. Nie odpuszczam. Nie jem węglowodanów i słodyczy. W mojej diecie nie ma cukru. Mogę więc przyjąć, że do zawodów szykuję się cały czas. To nie jest tak, że odpuszczam na kilka miesięcy, a potem przyciskam sobie śrubę. Ona jest cały czas przykręcona. Nie jestem już 18-latkiem z metabolizmem na najwyższych obrotach. W moim wieku, a niebawem skończę 44 lata, muszę się pilnować.

To co pan je?

Nie ruszam śmieciowego jedzenia. Raz w miesiącu można sobie pozwolić na kulinarne święto. Wtedy wybieram domową pizzę. Osobiście jestem zwolennikiem diety ketogennej, czyli diety tłuszczowej. Odżywiam się tłuszczem i białkiem. Jem smalec, boczek, jajka, tłuste mięsa i ryby. Różnego rodzaju orzechy i oleje. Są to oleje lniany, rydzowy, ostowy, krokoszowy. Zdarza się, że na śniadanie piję olej. Zazwyczaj robię sobie jajecznicę na kilku jajkach, na smalcu z boczkiem. Moja dieta jest skomponowana pod moje potrzeby. Osoba, która nie prowadzi takiego trybu życia jak ja, nie powinna tak jeść.

Kulturystom często zarzuca się, że ich dieta i sposób życia są niezdrowe.

Przekraczam pewne normy związane z tłuszczem, natomiast ja też to przepalam. Gdyby osoba o innym trybie życia jadła tak, jak ja, przypuszczam, że mogłoby się to dla niej skończyć poważnymi komplikacjami zdrowotnymi. Ja jestem profesjonalistą. Mój tryb życia nie jest siedzący, mam też mocno rozbudowaną tkankę mięśniową, więc w moim przypadku wszystko jest bezpieczne. Żyję ekspresowo, ćwiczę nawet 4 godzinny dziennie. Trenuję ludzi. Wstaję o 4.30 rano i kładę się o 23.00. Jestem non stop na nogach.

Dlaczego kulturyści smarują się bronzerami i odwadniają organizmy przed startem?

Posmarowanie bronzerem sprawia, że mięśnie są uwidocznione. Dzięki scenicznemu oświetleniu, na ciele lepiej też załamuje się światło. Ktoś może mieć naprawdę fenomenalnie wypracowaną sylwetkę, a nie będzie jej widać, właśnie przez brak bronzera. Co do wody, to tydzień przed zawodami piję nawet 14 litrów wody dziennie, na 3 dni przed piję 9 litrów. Na dzień przed zawodami, nie piję już nic. Skóra dzięki temu bardzo mocno przylega do ciała, jem też wtedy węglowodany, które sprawiają, że mięśnie pęcznieją i sylwetka wygląda jeszcze lepiej. Oczywiście to tylko dodatkowe podbicie, które uwypukla ciężką pracę, którą trzeba włożyć w wypracowanie sylwetki.

Jak odpoczywa mistrz?

Jestem weekendowym śpiochem. Jednak jestem już tak nakręconym na ruch człowiekiem. W weekend pakuje się razem z rodziną w samochód i jedziemy aktywnie spędzać czas. Jak każdy, lubię też czasem poleżeć na kanapie.

Myśli już pan o końcu kariery?

Przed każdymi zawodami mówię żonie, że to już koniec – te będą ostatnie. Potem są zawody… mija kilka dni, a ja znów zaczynam się szykować.

Napisz komentarz »