REKLAMA

Wasze sprawy

Do sądu z burmistrzem

Opublikowano 20 września 2019, autor: Piotr Piotrowski

Była sekretarz żagańskiego Urzędu Miasta pozwała burmistrza do sądu pracy. Domaga się ok. 30 tys. zł. odszkodowania.

Magdalena Wiadomska – Łażewska przepracowała w żagańskim magistracie 13 lat. Burmistrz Andrzej Katarzyniec zwolnił ją 1 marca br., z trzymiesięcznym okresem wypowiedzenia. Pierwszego dnia po powrocie ze zwolnienia lekarskiego, zarzucił jej: brak zaufania z powodu nadmiernego zaangażowania się w kampanię wyborczą jego rywala, Daniela Marchewki, brak woli współpracy i niewłaściwe organizowanie pracy Urzędu Miasta poprzez akceptowanie zniszczenia służbowego sprzętu poprzedniego burmistrza, D. Marchewki. 

Kara za kampanię wyborczą?

M. Wiadomska – Łażewska nie zgodziła się z żadnym z zarzutów i złożyła pozew do sądu pracy. Gdy Urząd Miasta ogłosił konkurs na jej stanowisko i wybrał nowego sekretarza, pozostała jej walka o odszkodowanie (29 tys. 640 zł brutto plus odsetki).

– Poinformowałam pana Katarzyńca, że nie zgadzam się z zarzutami, ale nie chciał rozmawiać. – mówi zwolniona sekretarz. – Nie angażowałam się w kampanię pana Marchewki, a nawet gdybym chciała to zrobić to miałabym do tego prawo jak każdy inny. Jeżeli chodzi o zarzuty odnoszące się do laptopa i telefonu komórkowego poprzedniego burmistrza, to oskarżenie jest chybione. To zarzuty wyssane z palca. Pan Katarzyniec wyraźnie nie chciał dać nam szansy popracować razem.

  Zarzuty wyssane z palca?

W ocenie M. Wiadomskiej – Łażewskiej burmistrz miał pretekst żeby ją zwolnić.

 –  Być może kierował się bardziej pobudkami politycznym? Osoby z jego najbliższego otoczenia jeszcze na etapie kampanii wyborczej jasno mi sugerowały, jakie są jego plany w stosunku do mnie. Zabrakło mu dżentelmeńskiego podejścia do sprawy. A wystarczyła zwykła partnerska rozmowa.  Powinno się to odbyć chociażby z odrobiną klasy. – dodaje była sekretarz. – Burmistrz wręczył mi wypowiedzenie pierwszego dnia po powrocie ze zwolnienia lekarskiego. Trzy miesiące wcześniej doznałam poważnej kontuzji nogi i przeszłam rehabilitację. Odczułam ogromną niesprawiedliwość w ocenie mojej pracy.

Burmistrz nie komentuje

W ubiegłym tygodniu, w sądzie pracy zeznawali pracownicy urzędu i były burmistrz D. Marchewka. Zeznaniom urzędników bacznie przysłuchiwał się burmistrz Katarzyniec.

– Jego obecność nie budzi zdziwienia, bo zeznawały osoby, które wciąż w urzędzie pracują – kwituje była sekretarz. – Pan Katarzyniec ustalał również ich kolejność, tak aby mógł być obecny na sali, na zeznaniach tych osób, na których być może mu zależało. Niestety, ale na sali sądowej panu Katarzyńcowi również zabrakło klasy, ponieważ posunął się nawet do dwuznacznych sugestii co do mojej osoby. Do czego jest jeszcze zdolny? ? pyta na zakończenie była pani sekretarz.

A. Katarzyniec odmawia komentarza. – Sąd rozstrzygnie, kto ma rację – kwituje, podkreślając, że jako burmistrz ma prawo dobierać sobie takich współpracowników, do których ma największe zaufanie. Na kolejnej rozprawie sąd przesłucha obecnego burmistrza.  Do tematu wrócimy.

Napisz komentarz »