REKLAMA

Aktualności, Ludzie, wydarzenia

Zemsta, działka i fabryka kleju

Opublikowano 13 września 2019, autor: Norbert Królik

O kulisach wydania pozwolenia na budowę fabryki kleju przez Kronopol oraz o sprzedaży działki z zyskiem dla tej firmy rozmawiamy z Patrykiem Falińskim, wiceburmistrzem Żar i byłym naczelnikiem wydziału budownictwa i ochrony środowiska w żarskim starostwie.

Podpisał pan pozwolenie na budowę fabryki kleju przez ówczesny Kronopol na terenach, gdzie były ujęcia wody pitnej dla mieszkańców Żar. Czy to była słuszna decyzja?

Patryk Faliński, wiceburmistrz Żar: Decyzja z 1999 roku o pozwoleniu na rozbudowę instalacji formaldehydowo-klejowej pozostaje do dzisiaj ważna. Minęło 20 lat, ale pamiętam, że ta decyzja nie była wydawana w zaciszu, że nikt o niej nie wiedział, tylko było ogromne zainteresowanie społeczne, również ówczesnych ekologów. Decyzja, która została wydana była skarżona do wojewody i została utrzymana. Jeżeli ta decyzja nie została wówczas podważona, to jak można po 20 latach ją podważać. Absolutnie w obliczu prawa decyzja jest prawidłowa.

Chcę zwrócić uwagę, że wcześniej w Urzędzie Miasta za czasów Romana Pogorzelca została wydana decyzja o warunkach zabudowy, która przesądziła lokalizację fabryki kleju.

Jeżeli ktoś myśli, że jednym moim podpisem przesądzono o powstaniu i lokalizacji fabryki kleju jest w błędzie. Ta lokalizacja została przesadzona wcześniej, a ja zajmowałem się sprawdzeniem, czy dokumentacja budowlana jest sporządzona prawidłowo.

Inspektor Sanitarny wyraził jednak opinię negatywną na temat budowy fabryki kleju.

Inspektor sanitarny nie zajął w tym temacie stanowiska w określonym przepisami terminie. Gdyby stanowisko Sanepidu, o którym się teraz mówi, że było negatywne przyszło w terminie, to byłyby inne okoliczności prawne i trzeba by było się zastanawiać czy decyzja może być wydana.

Podjął pan decyzję o pozwoleniu na budowę niedługo po tym jak wyznaczono pana na naczelnika wydziału w Starostwie.

Nie byłem sam z tą decyzją. Pan starosta Marek Cieślak był informowany na bieżąco o postępach prac, interesował się tą sprawą. Jestem zbulwersowany stwierdzeniami, że młody, niedoświadczony naczelnik podjął tak ważną decyzję. Jestem osobą wykształconą, przechodziłem poszczególne szczeble kariery urzędniczej najpierw w Urzędzie Rejonowym, później w Starostwie. Pojawiają się pytania, dlaczego ja podpisywałem tę decyzję, ale uważam, że gdy naczelnik obejmuje stanowisko, dostaje za to pieniądze i ma upoważnienie do podejmowania decyzji, to nie ma dla niego spraw lepszych i gorszych. To była trudna dla mnie sprawa, ale wychodziłem z założenia, że nie mogę unikać trudnych spraw, chować się za  plecami.

Mógł pan podjąć decyzję odmowną?

Miałem u swojego boku wielu doświadczonych pracowników samorządowych, więc ta decyzja była konsultowana i wówczas na bazie przepisów, które istniały nie można było wydać decyzji odmownej. Mało tego wydanie decyzji odmownej mogłoby narazić powiat na roszczenia ze strony wnioskodawcy. Ta decyzja była trudna, bo społecznie była nieakceptowalna, ale nie mam żadnych wątpliwości, że nie mogliśmy jej nie wydać, bo wszystkie dokumenty były dostarczone przez wnioskodawcę.

Czy decyzja była sprawdzana?

Od decyzji było odwołanie, więc była ona skontrolowana przez organ drugiej instancji, więc jakiekolwiek nieprawidłowości byłyby wypunktowane. Gdyby była wydana nieprawidłowo to nie miałaby żadnych szans, żeby się ostać.

Pan miał jakieś postępowanie w związku z wydaniem tej decyzji?

Po wydaniu decyzji na przełomie 1999 i 2000 roku byłem przesłuchiwany przez Prokuraturę Okregową w Zielonej Górze jako świadek, ale to było związane z nagonką społeczną i doszukiwaniem się błędów w decyzji i sprawa została zakończona.

W wydaniu tej decyzji nie znaleziono żadnych naruszeń prawa i robienie ze mnie na tej bazie teraz niemal przestępcy jest skandaliczne i podyktowane chęcią zemsty.

Czyjej?

Chodzi o Stróżynę, który kreuje się dzisiaj na eksperta w zakresie przepisów dotyczących min. ochrony środowiska i twierdzi, że przepisy te uniemożliwiały wydawanie stosownych pozwoleń dla Kronopolu na budowę linii do produkcji kleju.

To ja zadaję pytanie dlaczego ekspert Stróżyna 20 lat temu piastując kierownicze stanowisko w żarskim Ratuszu, nie powstrzymał swojego burmistrza od wydania decyzji o warunkach zabudowy dla tej inwestycji, która to decyzja przesądziła o lokalizacji linii klejowej w sąsiedztwie ujęć wody.

Chciałbym dodać ten sam ekspert Stróżyna kilka lat temu został dyscyplinarnie zwolniony z Ratusza przez burmistrza Maciuszonka, a słuszność tej decyzji została potwierdzona prawomocnym wyrokiem.

W mojej ocenie jego dzisiejsze wątpliwe zachowanie podyktowane jest właśnie utratą posady w Urzędzie Miejskim i stanowi próbę odwetu między innymi na mojej osobie. Potwierdzają to jego ustne wypowiedzi kierowane do urzędników oraz niezliczone ilości składanych pism do obecnej pani burmistrz, w których obraża i pomawia o przestępcze działania całe kierownictwo Ratusza.

Pojawiły się oskarżenie, że zarobił pan na działce sprzedanej Kronopolowi po wydaniu pozwolenia na budowę fabryki kleju.

To próba manipulacji pewnymi faktami, bo jak można wiązać po kilku latach od wydania decyzji sprawy, które były sprawami mojej żony pracującej wówczas w Kronopolu. Nie ma to żadnego związku. Były to sprawy mojej żony – mówię o jej pracy i zakupie działek i sprzedaży później dla Kronopolu. Jestem powiązany z tym tylko z tego powodu, że mamy wspólność majątkową, ale z samymi transakcjami nie mam nic wspólnego.

Czy w związku z kupnem i sprzedażą działek miał pan burmistrz jakieś postępowania?

Nie miałem absolutnie żadnych postępowań ani zarzutów w tej sprawie. Sprzedażą działek zajmowała się moja żona. Mamy taki podział w małżeństwie, że nie wchodzimy sobie w pewne zakresy spraw, mimo że jest tam oczywiście wspólność małżeńska i wspólnie odpowiadamy, ale tu się wszystko odbyło zgodnie z prawem.

Napisz komentarz »