REKLAMA

Ludzie, wydarzenia

Nie chcą wiatraków

Opublikowano 20 września 2019, autor: bj

Mieszkańcy Lubanic zapowiadają protesty. Bo nie godzą się, by stanęły u nich wiatraki, a sporna droga ma do nich prowadzić.

Plan darmowego przejęcia działki pod drogę w Lubanicach (gm. Żary) podzielił gminnych radnych.

– Chodzi o bezpłatne przejęcie terenu od Krajowego Ośrodka Wsparcia Rolnictwa – mówił Leszek Kasprów, przewodniczący Rady Gminy. Radni mieli tylko wyrazić wolę przejęcia, czyli podjąć tzw. uchwałę intencyjną.

-Ta działka jest dzierżawiona przez jednego rolnika, który ją zamierza kupić. Błędem byłoby, gdybyśmy przejęli ją na rzecz gminy – zaprotestował Przemysław Tomaszewski, radny i sołtys Lubanic.

– Na tej działce znajduje się część drogi gminnej i powiatowej. Chcemy przejąć działkę, żeby uregulować przebieg drogi gminnej. Jeżeli chodzi o kupno tej działki, to trzeba się zgłosić do KOWR-u, żeby przed oddaniem nam tej działki, dokonał jej podziału. Na pewno nie będziemy przeszkadzali rolnikowi – odpowiadał mu Leszek Mrożek, wójt.

– Działka jest objęta miejscowym planem zagospodarowania przestrzennego i jest wpisana jako lokalna droga kołowa. Tak będzie, dopóki nie zmienicie planu. Był uchwalony przez Radę Gminy w 2009r. pod lokalizację instalacji wiatrowej. – tłumaczyła Edyta Ciecierska, kierowniczka referatu nieruchomości i ochrony środowiska.

– Czy ta droga prowadzi do działki, na której przewidziane jest postawienie wiatraków?-chciał wiedzieć L. Kasprów.

– Między innymi tak. Staną w odległości 500-600 metrów od zabudowań. – potwierdzała E. Ciecierska.

Plan jak zobowiązanie

– Decyzji na postawienie wiatraków nie można zatrzymać. Dostali pozwolenia na postawienie 11 elektrowni. Ja nie narażę gminy na to, że za 2 czy 3 lata ktoś będzie chciał obciążyć gminę kwotą 3-4 mln, bo poniósł stratę, ponieważ gmina nie zapewniła dojazdu do działki. A ma taki obowiązek. – dodawał Mrożek.

-Ale ta droga ma być konkretnie pod wiatraki, a była mowa, że to będzie dojazd do pól-zarzucał Tomaszewski.

– Każdy będzie tą drogą jeździł-odpierał wójt.

-To KOWR wystąpił do gminy, w związku z obowiązującym planem o przejęcie – uzupełniała E. Ciecierska.

Zawahali się?

P. Tomaszewski złożył wniosek o to, by nad sprawą głosować na kolejnej sesji. Poparli go  L. Kasprów, Kazimierz Ostrowski, Krzysztof Majewski, Zbigniew Witka, Barbara Litewka, Krzysztof Stefanowicz, Robert Ratajczyk, Jan Gajda. Przeciw był Kazimierz Domaradzki, Krzysztof Jurkiewicz i Elwira Wentlant. Od głosu wstrzymali się Paulina Oleszewska, Antoni Chabraszewski i Katarzyna Bagińska.

Mieszkańcy wsi są zdesperowani. Przy okazji sprawy drogi, chcą protestować przeciwko budowie wiatraków w ich wsi.

– Jestem mamą trójki dzieci. Przeprowadziliśmy się kilka lat temu z Żar. Żeby być dalej od Kronopolu. To tu chcą stawiać wiatraki. Wątpię, żeby moje dzieci chciały tu mieszkać w przyszłości. Do tych dwóch wiatraków, które stoją zdążyliśmy się przyzwyczaić, ale co będzie jak stanie wokół nas las wiatraków? – pyta Anna Czarnecka, mieszkanka. I dodaje: – Wiatraki latem słychać tak, że kiedyś dziecko mi o w nocy obudziły.

Jak przy autostradzie

-Tu czasem jest tak, jakbyśmy kolo autostrady mieszkali – dodaje Piotr Gonia.

– Niedaleko za moją działką stoi wiatrak. Bardzo dobrze go słychać – mówi Renata Mietlińska. I wspomina: – Gdy za czasów wójta Dżygi było zebrania i wójt przyjechał, to dobrze wiedział, gdzie wiatraki mają stać. Tylko stwierdził, że nie może powiedzieć. My nie byliśmy informowani! A dziwnym trafem z map Lubanic i Drożkowa „zniknęły” zabytkowe kościoły. I konserwator na zabytkową zabudowę nie zwracał uwagi. W ten sposób mogą je stawiać – zastanawia się R. Mietlińska.

– A gdy mój sąsiad chciał stawiać dom z płaskim dachem, to zgody nie dostał-dorzuca Czesław Kołoda.

– Zaczął to wójt Dżyga, a Polit i Mrożek zapięli na ostatni guzik. A my tracimy zdrowie, pieniądze i nerwy. Bo boimy się o szkodliwe oddziaływanie-infradźwięki, pole elektromagnetyczne i hałas. Do tego spada wartość naszych nieruchomości. A gdyby ktoś chciał się budować, czy rozbudować to nie będzie mógł, bo wiatraki będą za blisko -wylicza Bronisława Kuczko.

– Młodych nie przybywa, jeszcze trochę to i dzieci nie będzie. Starsi powymierają. Pustynia zostanie – dodaje Janusz Gonia. Twierdzi, że wystąpił do Wojewódzkiego Inspektoratu Ochrony Środowiska o pomiar hałasu. – Najpierw termin przesuwali. Potem napisali, że nie stwierdzili przekroczeń. A żeby to rzetelnie  zrobić, trzeba badać przez dłuższy czas. I nie informować właściciela o kontroli – dorzuca J. Gonia.

Napisali do premiera

Mieszkańcy mówią, że nie byli należycie informowani o tym, co się wokół sprawy dzieje. – Było gdzieś wywieszone ogłoszenie tylko w Urzędzie Gminy. A kto tam wiedział, żeby specjalnie jeździć? – pyta J. Gonia.

Postanowili walczyć do końca. Do kancelarii premiera pismo z prośbą o interwencję wysłała B. Kuczko. – Na razie mam tylko pismo o przekazaniu go do Ministerstwa Energii. Dlatego w poniedziałek, 9.09. zostało złożone pismo do gminy – tłumaczy B. Kuczko.

Pismo to „protest mieszkańców w sprawie budowy farm wiatrowych na terenie Lubanic i Drożkowa”, podpisane przez kilkudziesięciu mieszkańców. -Jesteśmy zdesperowani – mówią.

Nie chcą skansenu

Do Urzędu 13.09 trafiła kolejna petycja, podpisało ją 130 osób.

– Mieszkańcy zwracają się w niej o niepodejmowanie uchwały w sprawie drogi – mówi P. Tomaszewski.

L. Mrożek nie ma dobrych wiadomości dla mieszkańców.

– Pierwsze z pism wpłynęło. Niestety ten protest jest spóźniony o co najmniej kilka lat. Przegraliśmy wszystkie sprawy w sądzie. Firma ma pozwolenie na budowę. Ta uchwała znajdzie się w planie wrześniowej sesji Rady Gminy, 24.09.-mówi L. Mrożek.

Mieszkańcy Lubanic zapowiadają, że na nią przyjdą. – Jeżeli to nie podziała, to my im po prostu choćby drogę przejazdu zablokujemy. Nie chcemy tu skansenu – mówią zgodnie.

Napisz komentarz »