REKLAMA

Ludzie, wydarzenia

Pustki na miejskim targowisku

Opublikowano 13 września 2019, autor: jb

– A co z nami? – pytają sprzedawcy z Targowiska Miejskiego przy ul. Rybackiej w Żaganiu. To reakcja na wieść o tym, że miasto znalazło pieniądze na dostawienie wiat i toalet na targowisku przy ul. Sportowej.

O inwestycjach na targowisku przy ul. Sportowej pisaliśmy w ubiegłym tygodniu. Nie ma ich za to na targowisku miejskim. Pozostało na nim kilkanaście pawilonów m.in. z ubraniami. Na tyłach, gdzie zazwyczaj sprzedawano warzywa i owoce, stoiska świecą pustkami.

– Nie opłaca mi się przyjeżdżać za często, bo jak zapłacę placowe, to w tygodniu nie ma z czego zarobić. Staram się przyjeżdżać w soboty, ale nie mogę powiedzieć, żeby z tych wyjazdów był jakiś zysk – mówi Józef Hrydziuszko, który sprzedaje kwiaty.

Z targowiska znikają kolejne pawilony, rozbierane są budy, kupujących jest coraz mniej.

– Jest środa, godzina 10:00. Od rana było u nas tak naprawdę kilka osób. Moja rodzina na targowisku pracuje już ponad 30 lat. Dzieci już pewnie tu nie zostaną, bo nie ma po co. Jestem tu codziennie, ale nie jest lekko. O remontach, czy dostawianych stołach w tym miejscu miasta nawet nie słyszy – dodaje Stefania Kunicka.

– Handel się musi zacząć od towaru. Klienci już wiedzą, co można tu kupić, a kolejne stoiska się zamykają. Miasto mogłoby zainwestować w jakąś promocję, ściągnąć tu sprzedawców, wtedy też klienci się znajdą. Będą klienci, to pojawią się kolejni sprzedawcy. Tak to działa. Plac jest spory, tu naprawdę jest miejsce na dobry handel. Na targowisku przy Sportowej wszyscy się nie pomieszczą, a z tego co wiem i tak niektórzy jadą tam już o 5:00 rano, żeby sobie miejsce zająć. Sprzedaż, to sprzedaż, ale każdy powinien mieć równe szanse – dodaje Bogdan Nieradka.

– Ja tu całe życie sprzedaję, jeszcze ze swoimi rodzicami. Kiedyś było tu kolorowo i gwarno a teraz jest po prostu pusto. Mamy stałych klientów, a jak ktoś nowy przechodzi obok i zajdzie, to się dziwi, że my tutaj jeszcze w ogóle jesteśmy. Ludzie myślą chyba, że już nas dawno zamknęli – dodaje pani Irena.

 

Remontować się nie da

Remonty na miejskim targowisku przy ul. Rybackiej wstrzymuje konserwator zabytków, bo jest ono tuż obok dawnych murów obronnych miasta

– Robimy tam to, co możemy. Doraźnie wylewane są fragmenty betonu w miejscach, gdzie nawierzchnia była najgorsza. Miejsca, gdzie demontowane były pawilony, pomagamy uprzątnąć. Toaleta tam jest. Co możemy więcej zrobić? – mówi burmistrz Andrzej Katarzyniec. I dodaje: – Nie mamy możliwości, żeby zmusić sprzedawców do handlowania w tym miejscu, tym bardziej ludzi, żeby przychodzili tam kupować.

Są za to plany zwolnienia z opłat.

-Targowiska miejskiego nie likwidujemy, myślimy, jak możemy pomóc sprzedawcom. Zastanawiamy się nad zwolnieniem z opłat placowych tym, którzy sprzedają tam swoje płody rolne. Chcielibyśmy, żeby ruszyło to w następnym sezonie, pewnie od marca, kwietnia. Każdy z tych sprzedawców powinien już pod koniec roku złożyć taki wniosek o zwolnienie z opłat za placowe. Nie będą mieli takiej ulgi wszyscy, tylko ci, którzy złożą wniosek. Jeżeli to się przyjmie, to będziemy rozmawiać o tym, czy takie zwolnienia utrzymać – zapowiada burmistrz.

Napisz komentarz »