REKLAMA

Sport

W bieganiu nie ma wymówek

Opublikowano 13 września 2019, autor: Michalina Kozarowicz

Ani deszcz, ani śnieg, ani prażące słońce nie są dla niego przeszkodą. – Jeśli chce się biegać, nie można szukać wymówek- mówi Tomek Kowalczuk, który zajmuje czołowe miejsca na prestiżowych zawodach w całej Polsce. W sobotę (7.09) wygrał bieg z cyklu „Skywayrun” na dystansie 5 km po płycie lotnika w Poznaniu.

Tomasz Kowalczuk (41 l.) od 15 lat jest zawodowym strażakiem. Przez 10 lat służył w Jednostce Ratowniczo Gaśniczej w Lubsku, od 4 jest w żarskim JRG. Jego przygoda z bieganiem zaczęła się 6 lat temu. Szybko pojawiły się też pierwsze sukcesy.

Gazeta Regionalna: Dlaczego bieganie?

Tomasz Kowalczuk: Biegałem jako nastolatek. Od 8 klasy szkoły podstawowej do niemal końca technikum. Potem jak większość młodych ludzi skoncentrowałem się na innych sprawach. Praca, dom, rodzina. Zapomniałem o bieganiu na blisko 15 lat. Potem mój brat zaczął trenować i ja też uznałem, że warto wrócić do czynnego uprawiania sportu, zwłaszcza, że jako strażak, muszę dbać o kondycję, a bieganie jest świetną metodą, by dbać o formę.

Można pogodzić pracę, życie rodzinne i trening?

Praca w straży ułatwia mi zadanie. Kiedy mam wolne odprowadzam syna do przedszkola i idę na trening. Po południu, kiedy narzeczona i syn wrócą do domu, mam dla nich czas. Same wyjazdy na zawody są też sposobem na wspólne spędzenie czasu. Zawsze coś przy okazji zwiedzimy. Byliśmy tak w Poznaniu, Warszawie przy okazji maratonów.

Jak trenujesz?

Trenuję 4-5 razy w tygodniu. Mam zróżnicowany trening. Od lekkich przebieżek skoncentrowanych na wykręcaniu długiego dystansu, przez interwały po sprinty. Współpracuję z moim danym trenerem, który mieszka w Świebodzinie skąd pochodzę. Czasami jadę tam na weekend, wtedy wspólnie biegamy. Oprócz tego lubię pływać. Jeżdżę też rowerem, zdecydowanie wybieram MTB zamiast szosy.

Biegacze często są gadżeciarzami, jak jest z tobą?

Mam 6-letni zegarek, dobrze mi służy. Oprócz tego z ubiorem raczej nie szaleję. Nie mam kolekcji koszulek we wszystkich kolorach i fasonach. Za to inwestuję w buty, bo to podstawa. Ostatnio kupiłem specjalne buty firmy Nike, które poprawiają wydajność o 4%. Kosztowały tysiąc złotych, ale są naprawdę rewelacyjne.

Jak często startujesz?

W sezonie jest to przynajmniej kilkanaście razy. Tej jesieni muszę podgonić tempo, bo wiosną przeszedłem przez kontuzję, której nabawiłem się na treningu. Miałem problemy ze ścięgnem achillesa, przeszedłem 2 zabiegi. Teraz startuję niemal co tydzień. Biegam na poważnie od 6 lat. W tym czasie przebiegłem 2 maratony, kilkanaście półmaratonów i kilkadziesiąt mniejszych biegów. Na maratonie udało mi się złamać 3 godziny, choć walczyłem o więcej. Ostatni maraton dał mi w kość, na 35 kilometrze dopadł mnie kryzys. Siadła głowa i resztę trasy po prostu truchtałem.

Jesteś typem, który nie zwraca uwagi na przeciwności.

Kiedy jestem przeziębiony staram się to przebiegać. W bieganiu nie ma wymówek. Nie można nie iść na trening, bo pada deszcz, czy śnieg. Zdarzało mi się biegać po trasach, gdzie śnieg sięgał kolan. Dlatego też nie słucham muzyki na treningach. Trzeba się skoncentrować, wsłuchać w rytm serca. Czasem to, że nie odpuszczam, troszkę mi szkodzi. Na przykład swoją przygodę z bieganiem od razu zacząłem na ostro. Trochę to potem musiałem odpokutować. Od razu rzuciłem się na głęboką wodę długich dystansów, takich po 10 km i więcej. Chociaż na pierwsze starty w półmaratonie zdecydowałem się po roku, a na maraton po 2 latach.

Wolisz duże imprezy, czy te bardziej kameralne?

Każda ma swój klimat. Bardzo lubię „Dychę po Żarach”, ze względu na przyjemną szybką trasę. Ale lubię też wielkie imprezy. Zupełnie inne emocje odczuwa się na maratonie, w którym biegnie 5 tys. ludzi. Co innego czuje się biegnąc po płycie lotniska, tak jak podczas minionych zawodów „Skywayrun” na poznańskich Krzesinach, gdzie zdobyłem 1. miejsce w kategorii open. Pokonałem tysiąc zawodników z całej Polski. Bieg zaczął się o godz. 21.00. Biegliśmy na dystansie 5 km. Wokół było ciemno, był oświetlony tylko pas startowy. Przebiegnięcie 5 km zajęło mi dokładnie 17 minut. Jestem bardzo zadowolony z tego startu.

Jak koledzy z jednostki, reagują na twoje sukcesy?

Bardzo dobrze. Zawsze mi gratulują i słyszę od nich słowa poparcia, i uznania. Kilku też biega. Startują w regionalnych wyścigach. Jeszcze nie wkręcili się w bieganie tak bardzo, jak ja. Ale mają na to jeszcze czas.

Jak się relaksujesz po zawodach?

Zwyczajnie. Idę na lekki trening. Potem film z rodziną, książka. Wspólny spacer.

 Jesteś szczupły, trzymasz się jakiejś konkretnej diety?

Staram się jeść dużo warzyw, lubię makaron. Czasem wpadnie jakaś pizza albo kebab. Jem wszystko, tylko się pilnuję, żeby nie przesadzać. Z natury jestem też raczej szczupłą osobą.

Sezon się kończy. Najważniejszy bieg, masz już za sobą?

Najważniejszym startem w tym roku jest dla mnie udział w Mistrzostwach Polski Strażaków, które odbędą się 12 października. W zeszłym roku byłem 7. Chciałbym powtórzyć ten wynik. Strażacy to naprawdę wspaniali biegacze. Rywalizacja z nimi to wyzwanie i przyjemność. Niektórzy mają naprawdę fenomenalne wyniki. Będę biegać do końca sezonu, czyli do biegów organizowanych w Święto Niepodległości, dlatego pobiegnę w Żaganiu.

Napisz komentarz »