REKLAMA

Ludzie, wydarzenia

Straszna śmierć

Opublikowano 30 sierpnia 2019, autor: Piotr Piotrowski

Tomasz (? 24 l.) popełnił samobójstwo. Wszedł na tory i obrócił się plecami do nadjeżdżającego szynobusu.

Do tragedii doszło przed godziną 19.00, w środę, 28 sierpnia, około pół kilometra od przejazdu kolejowego w Małomicach, gdzie mieszkał Tomasz. Maszynista szynobusu jadącego z Żar do Legnicy w ostatniej chwili zobaczył mężczyznę, który wszedł na tory. Hamował, ale było już za późno.

Pociągiem jechało 10 pasażerów.

– Nagle wstrząsnęło nami, czuć było, że szynobus po czymś przejeżdża – opowiada jeden z nich. – Dopiero po chwili zorientowaliśmy się, że to człowiek rzucił się na tory.

Jak nieoficjalnie ustaliliśmy, młody mężczyzna wszedł na tory i obrócił się plecami do nadjeżdżającego szynobusu. Maszynista nie miał szans, aby się przed nim zatrzymać. Wezwany na miejsce lekarz pogotowia mógł jedynie stwierdzić zgon. Ciało mężczyzny było zmasakrowane. Policja nie ma wątpliwości.

– 24-letni mężczyzna popełnił samobójstwo, wtargnął  nagle na torowisko prosto pod nadjeżdżający szynobus relacji Żary-Legnica. Żadna z podróżujących szynobusem osób nie doznała obrażeń – informuje sierż. Arkadiusz Szlachetko, oficer prasowy KPP Żagań.

Śledczy do późnych godzin pracowali na torowisku. Teren oświetlali im strażacy. Ruch na tej linii kolejowej został wstrzymany na kilka godzin. Ok. godz. 21.30, pasażerów szynobusa odebrał autobus, wynajęty przez Koleje Dolnośląskie.

 

Przyniósł koszyk grzybów

Rodzina 24-letniego Tomasza jest wstrząśnięta. Po śmierci rodziców, wychowywała go siostra.

– Tomek bardzo przeżywał ich śmierć. Miał 9 lat, gdy straciliśmy mamę. Trzy lata temu zmarł nasz ojciec – mówi jego siostra, Joanna. – Był bardzo dobrym dzieckiem. Po usamodzielnieniu się, mieszkał w Małomicach z bratem. W dniu tragedii nic nie wskazywało, że ma jakieś zmartwienie. Przyjechał do nas z koszykiem kani, które wcześniej nazbierał w lesie. Ja byłam wtedy w pracy, ale mojemu narzeczonemu powiedział, że odwiedzi mnie wieczorem. Nie zostawił nawet listu pożegnalnego, żadnej informacji, dlaczego to robi – mówi zrozpaczona siostra.

Ciepło będzie wspominać Tomasza jego przyjaciel z dzieciństwa, Kamil Radziszowski.

– Razem kopaliśmy piłkę na podwórku. Fajny chłopak. Wiem, że nie miał łatwo, bo szybko stracił matkę, potem tatę, ale przecież całe życie było przed nim – mówi z żalem Kamil.

Napisz komentarz »