REKLAMA

Wasze sprawy

Gruźlica w mięsie w Żarach

Opublikowano 30 sierpnia 2019, autor: bj

Prątki gruźlicy zostały wykryte w krowie ubitej w Zakładzie Masarskim „Tomaszek” w żarskich Kunicach. Jego właściciel zamknął interes i skarży się na błędy lekarza weterynarii.

Funkcjonujący od 30 lat zakład masarski „Tomaszek” przy ul. Strażackiej w żarskich Kunicach zamknął swoją działalność.

O sprawie rozmawiamy z Moniką Świcą-Zielonką, powiatowym lekarzem weterynarii.

– Podczas badania, któremu została poddana jedna z krów za pomocą tzw. próby tuberkulinowej, wykazany został wynik dodatni. Próba tuberkulinowa to podanie śródskórnego zastrzyku, który ma wywołać odczyn alergiczny. Dodatni wynik wskazuje, że zwierzę może być chore na gruźlicę. Krowa ta  29 maja została poddana ubojowi w rzeźni ZM „Tomaszek” w Kunicach – mówi M. Świca-Zielonka.

Ubój został przeprowadzony w obecności lekarza weterynarii nadzorującego zakład, który po przeprowadzeniu badania przed i poubojowego, tak jak wymagają tego standardowe procedury, uznał mięso za zdatne do spożycia. -Jednocześnie próbki węzłów chłonnych zostały wysłane do Laboratorium Państwowego Instytutu Weterynaryjnego w Puławach. Po pewnym czasie dotarły do nas wyniki badań. Potwierdziły pierwsze badanie i dodatni wynik – zaznacza M. Świca-Zielonka.

Zdezynfekowali zakład

W związku z tym zostały wykonane wszystkie wymagane czynności. -Został zdezynfekowany cały zakład, a także spryzmowany i zdezynfekowany obornik. Produkty uboczne z produkcji zostały przekazane do utylizacji. O sprawie powiadomiliśmy Sanepid, który nie stwierdził mięsa i produktów z mięsa pochodzących od tej krowy w obrocie  – wylicza M. Świca-Zielonka

Potwierdza to Magdalena Pietek, kierownik sekcji bezpieczeństwa żywności w Powiatowej Stacji Sanitarno-Epidemiologicznej w Żarach.

– Informację dotyczącą stwierdzenia gruźlicy, w wyniku badań laboratoryjnych prób pobranych po uboju od bydła pochodzącego z zakładu Zygmunta Tomaszewskiego, otrzymaliśmy 18 lipca. Powiatowy lekarz weterynarii wskazał również listę odbiorców, którzy w okresie od 29.06. do 09.07.2019 r. zakupili mięso i produkty mięsne z tego zakładu. Skontrolowaliśmy sklep należący do Zygmunta Tomaszewskiego – mówi M. Pietek.

Sprawa jest poważna.

– Wcześniej nie stwierdzono przypadków gruźlicy bydła w naszym regionie – informuje M. Pietek.

Dlatego Powiatowy Inspektorat Weterynarii szczegółowo zajął się sprawą.

Już nie produkuje

Zygmunt Tomaszewski, właściciel zakładu, mówi o zamieszaniu wywołanym przez weterynarza i urzędników.

– Przez 21 dni miałem wstrzymaną produkcję, na czas tej dezynfekcji. A moim zdaniem, to lekarz popełnił błąd. Bo dlaczego, skoro ta próba wyszła dodatnio, dopuścił mięso do obrotu? Skoro zdecydował o wysłaniu próbek, to ja bym w ogóle tej sztuki nie przyjął.  Lekarz, który kierował sztukę do uboju,  popełnił błąd, powinien liczyć z tym, że może wyjść w laboratorium wynik dodatni. Wtedy sprawa byłaby jasna! A tak zwyczajnie zepsuli mi markę wypracowaną przez wiele lat – denerwuje się Z. Tomaszewski. Dodaje, że przez lekarza poniósł straty. – I w dodatku nie należy mi się żadne odszkodowanie – dodaje.

Mówi, że postanowił zakończyć działalność produkcyjną.

– Obecnie Zakład Masarski Tomaszek  nie prowadzi działalności w zakresie uboju, rozbioru i przetwórstwa mięsa. Od 19 sierpnia, na wniosek właściciela, został wykreślony z listy producentów mięsa, a mięso i produkty mięsne sprzedawane w sklepach firmowych „Tomaszek” pochodzą od innych producentów, co jest nadzorowane przez Inspekcję Sanitarną -zaznacza M. Świca-Zielonka.

-To wszystko stoi. Zakład, maszyny. Na razie przejął to syn. Normalnie bierzemy mięso z innych hurtowni i sprzedajemy w swoich sklepach. Być może kiedyś wrócimy do swojej produkcji – kończy Z. Tomaszewski.

 

Napisz komentarz »