REKLAMA
absolut

Ludzie, wydarzenia

Odszedł bardzo dobry człowiek

Opublikowano 30 sierpnia 2019, autor: bj

W wielkich i w zwyczajnych prostych słowach wspominają i żegnają śp. Wiesława jego przyjaciele, znajomi i sąsiedzi.

– Wieśka poznałem w 1989 roku w Lubsku na sekcji podnoszenia ciężarów. W Budowlanych Lubsko prowadzili ją Rudolf Bywalec i Marek Żygadło. Wiesiek był starszy ode mnie, był bardzo sumiennym sportowcem i konkretnym człowiekiem. Od młodych lat zaraził się, jak to zawsze mówiliśmy, „żelastwem” i ćwiczył do końca. Ostatnio widywałem go w hali OSiR w Lubsku, gdzie bywał również z ukochaną żoną. Będzie nam go wszystkim brakowało. Takich ludzi jest mało na świecie – mówi Jacek Sędziak, znajomy i przyjaciel rodziny.

– Pan Wiesław to był dusza-człowiek. Znałam go od tej najbardziej osobistej, rodzinnej strony. Bardzo serdeczny, mocno oddany rodzinie. Pomimo obowiązków, potrafił się wczuć w trudną sytuację innych osób. Nigdy nie pozostawał obojętny, jeśli komuś działa się krzywda albo gdy ktoś potrzebował pomocy. Śmierć to zawsze tragedia. Ale bardzo boli mnie, że odeszła osoba z tak wielkim sercem – mówi Anita Ratomska, psycholog.

– Pracowałem z Wiesławem przed laty w fabryce mebli w Jasieniu. To był bardzo porządny człowiek, cichy, wielkiego spokoju. Zawsze bardzo uczynny. To właśnie tam poznał swoją ukochaną żonę. Rodzina była dla niego największym skarbem. Jest mi bardzo przykro, że spotkała ich tak wielka tragedia – mówi Andrzej Kamyszek, burmistrz Jasienia.

– Znam rodzinę pana Wiesława. To bardzo spokojni, zacni ludzie. Szanowani przez wszystkich. Naprawdę na ten szacunek zasługują. Trudno pogodzić się z tym, że spotkała ich taka tragedia – mówi Monika Przysmak, radna miejska w Lubsku.

– Ponad 10 lat pracowaliśmy na jednej zmianie. Wiesław był starszym sterowniczym na linii produkcji paneli, bardzo dobrym fachowcem, docenianym przez kolegów i dyrekcję. Nie odmawiał, gdy ktoś prosił, żeby coś wytłumaczył, pokazał, jak trzeba robić. Niedawno awansował, został przeniesiony na nowoczesną linię. Wiadomo, że tam pracują najlepsi. A tak po ludzku, gdy ktoś chciał się zamienić, nigdy nie było dla niego problemu, żeby przyjść na przykład do pracy w sobotę. Po prostu bardzo dobry człowiek i kolega. Gdy się dowiedzieliśmy o tej tragedii, cała nasza zmiana nie mogła w to uwierzyć – mówi pan Adam, kolega z pracy w Swiss Krono.

– Z panem Wiesławem rozmawiałam zaledwie trzy tygodnie temu. Takich ludzi, empatycznych, zaangażowanych, jest dziś mało. Był wielkim oparciem dla swojej rodziny. Bardzo im współczujemy – mówi Justyna Przedaszek, dyrektor Powiatowego Centrum Pomocy Rodzinie w Żarach.

– Woził mnie do lekarza. Nigdy złotówki nie wziął. Bardzo dobry człowiek. Wielki żal, że go już z nami nie ma – mówi jeden z najbliższych sąsiadów.

O swoim tacie wzruszająco opowiada córka, Agnieszka.

– Miałam i mam najlepszego tatę na świecie. Tata był bardzo dobrym człowiekiem, mężem i ojcem. Najlepszym. Na zdjęciu pokazujemy nasze tatuaże. To taty jaszczurka, którą sam sobie zrobił w młodości i moja większa jaszczurka. Pierwszy tatuaż w życiu, który zrobiłam tydzień temu. Właśnie dla taty.

Napisz komentarz »