REKLAMA

Ludzie, wydarzenia

Chcieli porwać dziecko?

Opublikowano 23 sierpnia 2019, autor: jb

Podjechali czarnym bmw, zaczepiali dzieci. Wabili czekoladą.

Wszystko wydarzyło się w poniedziałek, 19.08., tuż przed godz. 15:00, na podwórku przy ul. Lotników Alianckich w Żaganiu. Przy bloku nr 27 bawiło się pięcioro dzieci.

– Dwoje moich dzieci było wtedy na podwórku. Starszy Adaś jeździł rowerem, a 4-letnia Nikola bawiła się z innymi. Mój najmłodszy syn akurat usnął, ja gotowałam obiad, więc otworzyłam okno i co chwilę wyglądałam – mówi Gabriela Krasowska.

Czarne bmw x6 wjechało na podwórko, zawróciło pod drzwiami bloku i wyjeżdżając, zatrzymało się przy grupce dzieci.

– Całą tę sytuację z samochodem widziałam z okna, chociaż nie słyszałam, co mówili. Zatrzymali się, otworzyli okno i widziałam, że jedno dziecko podeszło do auta i coś od niego wzięło. W tym momencie usłyszałam wołanie sąsiadki: „hej, hej” . Wtedy auto odjechało – opowiada pani Gabriela.

 

Przypakowany, w okularach

Jednym z dzieci na podwórku był 10-letni Olek, syn Anny Kopciuch.

– Akurat wyszłam przed blok i rozmawiałam przez telefon. Widziałam, jak to auto podjechało. Prowadziła kobieta, na miejscu pasażera siedział mężczyzna w okularach słonecznych, mocno przypakowany. Mnie zastanowiło, czemu w okularach, skoro dopiero padało i było pochmurno. Pomalutku ruszyli w stronę wyjazdu. Zauważyłam, że zatrzymują się przy dzieciach, otwierają okno. I że coś mówią i podchodzi do nich dziecko. Jak zobaczyłam, co się dzieje, to zdążyłam krzyknąć tylko „hej” i zawołać syna. Oni odjechali z piskiem opon. Wtedy jeden z chłopców pokazał, że wziął od nich czekoladę. Od razu kazałam ją wyrzucić do kosza – opowiada pani Anna.

 

Swój nie ucieka

Wiadomość wśród mieszkańców bloku rozeszła się szybko.

– Zebraliśmy się w kilka rodzin i dyskutowaliśmy. Nie wiedzieliśmy, co myśleć o tym. Nas tutaj naprawdę ciężko znaleźć. Kiedy ma tu dojechać kurier czy taksówka, wszyscy dzwonią i dopytują, jak trafić. Myśleliśmy nawet, że może ktoś się zgubił i przez przypadek tu zajechał, ale z takiego powodu tak gwałtownie by nie uciekał – mówi G. Krasowska.

– Zdążyłam tylko zauważyć, że początek rejestracji zaczynał się na WR. Po prawej stronie nad rejestracją z tyłu auto miało przyklejony złoty napis „fuck off” – dodaje pani Anna.

Rodzice powiadomili policję i dyrektora pobliskiej Szkoły Podstawowej nr 4.

– Potwierdzam, że policjanci otrzymali zgłoszenie o wabieniu dzieci czekoladą. Następnie, gdy zobaczyła to matka jednego dziecka, odjechali w nieznanym kierunku – mówi sierż. Arkadiusz Szlachetko z KPP w Żaganiu.

Policjanci jeździli po mieście w poszukiwaniu auta, ale go nie znaleźli. Patrolują okolice szkół.

 

Trzeba być czujnym

Do szkoły dzwoniła Kinga Drewicz, przewodnicząca Rady Rodziców, która też mieszkanka bloku przy ul. Lotników Alianckich.

– Byłam w domu, kiedy to miało miejsce, ale nic nie słyszałam. Dowiedziałam się po fakcie od sąsiadów. Pierwsze, co pomyślałam, to żeby zadzwonić do szkoły, bo tam popołudniami na plac zabaw przychodzi dużo dzieci – mówi.

– Byłem wtedy jeszcze w szkole. Od razu poszedłem do dzieci i omówiłem z nimi taką sytuację. Że nie wolno rozmawiać z obcymi, nic od nich nie brać, od razu powiadamiać dorosłych – mówi dyrektor Piotr Pałac. I tłumaczy, że szkoła już od wiosny ćwiczy z uczniami takie zachowania. – Po samobójstwie dziewczynki w Żarach, kurator oświaty wysłał do wszystkich szkół w województwie bardzo rygorystyczne wymogi, które trzeba wypełnić. Jeszcze przed końcem roku szkolnego mieliśmy dodatkową radę pedagogiczną, zebrania z rodzicami, pogadanki z uczniami na temat bezpieczeństwa. Do tego były apele porządkowe o tej tematyce. W szkole musiała też stanąć skrzynka kontaktowa, do której można wrzucić swoje spostrzeżenia, podane są też numery, pod którymi można uzyskać pomoc.

– Od poniedziałku u nas w zasadzie dzieci na dworze nie ma. Wszyscy się boją i nie wypuszczają ich z domu. Jak syn idzie wyrzucić śmieci, to go pouczam, żeby z nikim nie rozmawiał. Przyjechali tutaj raz, to i drugi mogą przyjechać – mówi G. Krasowska.

– Mój syn bardzo to przeżył. Był roztrzęsiony. Wciągnąć dziecko do auta i porwać nie jest ciężko, za rogiem zmieni się rejestrację, a stąd już tylko prosta droga, żeby wywieźć je za granicę. Wszyscy rodzice i dzieci powinni być czujni – przestrzega A. Kopciuch.

FUCK OFF
– taki napis, w kolorze złotym, bmw miało przyklejony nad tylną rejestracją.

 

Napisz komentarz »