REKLAMA

Wasze sprawy

Kłusownicy grasują

Opublikowano 16 sierpnia 2019, autor: jb

Wędkarze ze Szprotawy zamiast ryb, na swoje wędki złapali… sieci kłusowników.

Dwie sieci o długości 20 m i 50 m założone były na stawie wojskowym (zwanym Kiszką) w Buczku (5.08.). Jedna wzdłuż trzciny, druga w poprzek stawu.

– Ten staw jest w naszym zarządzie od dwóch lat, ale w pobliżu jest ich sporo. Łowić przyjeżdżają zazwyczaj sami swoi. Staramy się pilnować tego terenu, mniej więcej już wiemy, kiedy, kto i gdzie przyjeżdża, kiedy warto jechać i sprawdzić, czy nie zostały jakieś śmieci – mówi Stanisław Kuziów, prezes Koła PZW nr 1 w Szprotawie.

Wędkarze ze stawu w Buczku wyjechali w niedzielę. Na nieszczęście kłusowników dwóch kolejnych przyjechało w poniedziałek już o 5:00 rano.

– Dostaliśmy cynk, że lin bierze. Po pierwszym rzucie okazało się, że spławik nie wstaje. Po próbie przyciągnięcia żyłki, złapałem siatkę rybacką – mówi Marek Stochel jeden z wędkarzy.

Wędkarze powiadomili straż rybacką, policję oraz straż pożarna, bo samemu takich sieci nie wolno wyciągać. W sieci było kilka linów i małych karpi.

– Na terenie powiatu żagańskiego mamy 34 strażników w straży rybackiej. Najczęściej łapiemy osoby, które wędkują w niedozwolonych miejscach albo bez opłat. Takich sieci od dawna nie było – mówi Ryszard Morzecki, komendant straży rybackiej w powiecie żagańskim.

 

Sami swoi

Wędkarze zauważyli odjeżdżający znad stawu samochód samochód volkswagen sharan kolor szary bądź srebrny metalic. Akcję poszukiwania kłusowników nagłośnił w internecie Krzysztof Wachowiak, prezes Towarzystwa Bory Dolnośląskie im. Klausa Haenscha.

-Tam w okolicy jest wiele stawów, na które wędkarze się nie zapuszczają. Nikt nie kontroluje ani nie sprawdza stanu na małych oczkach. Ludzie znają te tereny i wiedzą, gdzie jest ryba. Staw, o którym mowa, jest mało popularny rekreacyjnie i coraz rzadziej odwiedzany przez wędkarzy. Podejrzewam, że kłusownicy liczyli na to, że z rana nikogo tam nie będzie i będą mogli zebrać swoje sieci. I byłoby tak zapewne, gdyby wędkarze nie otrzymali informacji od mojego taty, że na tym stawie bierze lin. Jestem niemal pewny, że był to ktoś z okolicy, gdyż ludzie z dala nie ryzykowaliby na obcym terenie. Pewnie kłusowali już na mniejszych stawach, aż spróbowali na większej wodzie. Jak to mówią, apetyt rośnie w miarę jedzenia – dodaje.

Informację o kłusownikach można przekazywać szprotawskiej policji. Nielegalne łowienie ryb do sieci traktowane jest jako przestępstwo.

Napisz komentarz »