REKLAMA

Sport

Rewolucja. Nie mylić z rewelacją!

Opublikowano 09 sierpnia 2019, autor: Sławomir Janusz

Janusz Jasiński właściciel Stelmetu Enei (i kilku sklepów z muszkieterem w szyldzie) poszedł wreszcie na zakupy. Na promocji wypatrzył Joe Thomassona, rozgrywającego Startu Lublin. Tak zaczyna się ofensywa transferowa naszej drużyny.

Uściślijmy, Thomassona wypatrzył nie Jasiński, a trener Żan Tabak, a raczej jego asystent Mariusz Niedbalski. Formalności pilnował jednak „JJ”. Właściciel ma co prawda do pomocy generalnego menadżera (GM), ale trudno uwierzyć, że były rzecznik prasowy ? Kosma Zatorski, mógł sam pilotować tak złożony temat. Na szczęście przy klubie wciąż kręci się jeszcze Michał Szpak (dotychczasowy GM). Nie oszukujmy się – tylko dzięki jego obecności udało się jakoś przebrnąć przez skomplikowany proces licencyjny. Aż strach pomyśleć, co będzie, gdy go zabraknie (Szpak nosi się z zamiarem odejścia już od kwietnia. Wróbelki ćwierkają jednak, że obiecał Januszowi Jasińskiemu, że pomoże mu z papierami przed nowym sezonem).

Stelmet po dwóch kiepskich sezonach jest w trakcie wielkiej rewolucji. Jan Ratajczak nie będzie już kierownikiem drużyny (sam złożył wypowiedzenie). Jego obowiązki przejmie Jakub Lewandowski, dotychczasowy asystent trenerów. W Zielonej Górze mówi się też, że za przygotowanie fizyczne czterokrotnych mistrzów Polski ma być odpowiedzialny…masażysta ? Piotr Pigla, czytelnikom „Regionalnej” bardziej znany jako były siatkarz Sobieskiego Żagań. W klubie te praktyki nazywa się „wariantem oszczędnościowym”.

Wracając do Thomassona. Amerykanin ma za sobą dobry sezon w starcie Lublin. Rzucał średnio 19 punktów i notował pięć asyst. Trudno jednak powiedzieć, żeby był to spektakularny transfer. W międzyczasie trener Żan Tabak „odstrzelil” dwóch jego rodaków. W Stelmecie nie zagrają już Kodi Justice i Michael Humphrey. Drugi z nich zasilił szeregi Śląska Wrocław.

Napisz komentarz »