REKLAMA

Polityka

Czy burmistrz boi się referendum?

Opublikowano 02 sierpnia 2019, autor: Piotr Piotrowski

Burmistrz Szprotawy wystraszył się, że jeden z mieszkańców zbiera podpisy pod wnioskiem o referendum, w którym mieszkańcy mogliby go odwołać. I doniósł komisarzowi wyborczemu.

Rzekomą agitację i kampanię referendalną miał prowadzić Paweł Chylak, były wiceburmistrz Szprotawy. Do Mirosława Gąsika dotarł anonim, wedle którego Chylak miał zbierać podpisy w sprawie organizacji referendum. Burmistrz szybko powiadomił komisarza wyborczego, twierdząc, że doszło do łamania prawa, bo takie rzeczy można robić dopiero po 10 miesiącach od wyborów samorządowych i to za zgodą komisarza.

Komisarz wyborczy przesłuchał Chylaka i uznał, że obawy burmistrza Gąsika są bezpodstawne.

– Ten anonim, na którym burmistrz oparł swoje pismo, to pomówienie. Pan Chylak złożył obszerne wyjaśnienia komisarzowi wyborczego, zaprzeczając, jakoby prowadził jakiekolwiek działania na rzecz organizacji referendum w gminie – zapewnia Stanisław Blonkowski,dyrektor zielonogórskiej Delegatury Krajowego Biura Wyborczego.

Bardzo ubolewa

P. Chylak jest oburzony.

– Przedstawione w piśmie burmistrza rzekome dowody są nieprawdziwe, są to pomówienia i próba oczerniania mnie – dodaje P. Chylak. – Jak burmistrz może się w takiej sprawie posługiwać anonimem?!

Co ciekawe, anonim Gąsik dostał 24 maja, a już trzy dni później wysłał zawiadomienie do komisarza. Jak więc, w tak krótkim czasie, sprawdził rzetelność tych informacji?

– Po uzyskaniu informacji o możliwych działaniach niezgodnych z prawem, powiadomiłem komisarza wyborczego, żeby ten zbadał sprawę. Moim obowiązkiem jest reagować na próby łamania prawa, co też w tym wypadku uczyniłem. Bardzo ubolewam, że muszę się zajmować takimi sprawami – zarzeka się Gąsik.

Pytamy burmistrza, czy boi się referendum.

– Uważam, że nie ma żadnych racjonalnych przesłanek, żeby takowe organizować – odpowiada M. Gąsik. – Natomiast oczywiście nie mogę odmówić prawa opozycji do tego instrumentu demokracji. Osobiście jednak uważam, że w obecnej bardzo ciężkiej finansowej sytuacji naszej gminy potrzebujemy spokoju i stabilizacji.

Czystki, zwolnienia, polityka na sesji

O referendum w sprawie odwołania burmistrza i Rady Miasta mówi się od grudnia ubiegłego roku, od kiedy burmistrz zaczął robić swoje porządki. Pracę w magistracie straciło kilkanaście osób, w tym strażnicy miejscy. Zwolnieniami zagrożone były też kucharki w przedszkolach. Uratowały się same, zakładając spółdzielnię. Burmistrz uciął też fundusze sołeckie dla wsi, przez co wzbudził niezadowolenie ich mieszkańców. M. Gąsik obsadził najważniejsze stanowiska swoimi ludźmi.

A mieszkańcy mają dość polityki, oczekują efektów pracy. Być może to budzi rozczarowanie i stąd coraz częstsze pogłoski o referendum.

Droga do referendum

Wniosek o referendum mieszkańcy mogą zgłosić najwcześniej 10 miesięcy od wyborów samorządowych, które odbyły się 4 listopada 2018 r.
Musi on być uzasadniony i podpisany przez co najmniej 10 proc. mieszkańców uprawnionych do głosowania, czyli w przypadku gminy Szprotawa około 1650 osób.
Komisarz wyborczy ma 30 dni na podjęcie decyzji o ogłoszeniu lub nie referendum.
Referendum musi się odbyć w ciągu kolejnych 50 dni.
Aby referendum było wiążące, musi zagłosować 3/5 wyborców, z liczby, która decydowała o wyborze burmistrza.
Decyzja o odwołaniu burmistrza zapadnie, o ile wyborcy oddadzą 50 proc. głosów + 1.

 

Napisz komentarz »