REKLAMA

Wasze sprawy

Gdzie są nasze gołębie?

Opublikowano 02 sierpnia 2019, autor: Piotr Piotrowski

Żagańscy hodowcy gołębi pocztowych żalą się, że ich pupile nie wróciły z ponad 700-kilometrowego maratonu z Holandii. Obwiniają za to wiceprezesa.

Rozżaleni hodowcy twierdzą, że większość z ich kilkudziesięciu gołębi nie wróciła do Żagania z holenderskiego Roosendaal. To tam, około 5 tysięcy gołębi pocztowych zostało wypuszczonych z klatek, w ramach ostatniego okręgowego lotu, w niedzielę, 28 lipca, rano. Do Żagania miały dotrzeć wieczorem, tego samego dnia.

– Z 38 moich gołębi przyleciało tylko 11! Moim zdaniem, został wybrany zły moment na start. Tego dnia, około 10 kilometrów od Roosendaal rozpętała się potężna ulewa i burza. Było parno i bardzo gorąco. Zdezorientowana część ptaków została w okolicy – opowiada Tomasz Seredyński, wieloletni hodowca gołębi pocztowych z Żagania. – Moim zdaniem, Grzegorz Buganik, wiceprezes do spraw lotu w zielonogórskim oddziale Polskiego Związku Hodowców Gołębi Pocztowych, podjął niefortunną decyzję o wypuszczeniu ptaków w najgorszych możliwych warunkach pogodowych. I nie chodzi o to, że straciliśmy po kilka czy kilkanaście tysięcy złotych, bo za jednego gołębia pocztowego często płaci się po 2-3 tys. zł. To jest nasza pasja, której się nas pozbawia przez decyzję jednego człowieka. Najsmutniejsze jest to, że takie działania zostają bez konsekwencji ze strony władz związku.

 

Zarząd zażąda wyjaśnień

Żal do wiceprezesa ma również Dariusz Trunk, hodowca. Jak wyliczył, z jego 26 gołębi do Żagania dotarło zaledwie 5.

– Pan wiceprezes wiedział, jaka będzie pogoda. To kolejny raz, kiedy podejmuje złą decyzję o wypuszczeniu ptaków w tak długi maraton, przy tak niesprzyjającej dla nich pogodzie – żali się. – Rok temu była podobna sytuacja. Człowiek latami pracuje na to, aby mieć swoje hobby, a ktoś to niweczy jedną decyzją.

G. Buganik tłumaczy, że gdyby warunki pogodowe były złe, nie podjąłby decyzji o wypuszczeniu ptaków z Holandii.

– To był duży lot, z udziałem ok. 5 tysięcy gołębi z całego okręgu zielonogórskiego – informuje. – Jakoś tylko żagańscy hodowcy mają pretensje, osoby z innych oddziałów podlegających pod nasz okręg nie wnosiły uwag.

Żagańscy hodowcy zamierzają wystosować skargę do zarządu głównego PZHGP w Warszawie. 

– Jeśli są skargi co roku na tę samą osobę, warto pomyśleć o zmianie na kogoś innego, kto decyduje o godzinie startu. Na pewno rozpatrzymy skargę hodowców z Żagania i poprosimy o wyjaśnienia władze zielonogórskiego oddziału PZHGP – zapewnia Andrzej Ficek,  wiceprezydent zarządu głównego PZHGP ds. gospodarczych.

Napisz komentarz »