REKLAMA

Wasze sprawy

To mój najważnieszy mecz. Mecz o życie

Opublikowano 09 sierpnia 2019, autor: Piotr Piotrowski

Mówi Zbigniew Szymkowicz (63 l.), były piłkarz i trener Czarnych Żagań, społecznik, ostatnio trenujący drugoligowego Gryfa Wejherowo. U sportowca zdiagnozowano raka jelita cienkiego.

Szymkowicz przez blisko 30 lat grał w Czarnych, od drużyn młodzieżowych, po zespół oldbojów. Był trenerem żaganian m.in. w II lidze, prowadził też drużyny ze Szprotawy i Iłowej.

Ostatnio z powodzeniem prowadził drugoligowy Gryf Wejherowo. Źle zaczął się czuć pod koniec ubiegłego roku.

– Zacząłem dziwnie chudnąć, straciłem apetyt, słabłem – mówi „Regionalnej”. – Nigdy nie chodziłem do lekarza, z wyjątkiem wizyt u dentysty. Zdrowy tryb życia, dużo ruchu, regularne posiłki, dużo warzyw i owoców. Tak wyglądało moje życie. Od używek stroniłem, z racji pasji, jaką jest dla mnie piłka nożna. Wydawałoby się, że okaz zdrowia. Ale waga dalej leciała w dół, więc w końcu odwiedziłem lekarza. Już wynik badania USG był niepokojący. Kolejne, szczegółowe badania wykazały, że to rak jelita cienkiego. Lekarze otworzyli mnie, ale byłem zbyt słaby na operację. Muszę poprawić wyniki morfologii, aby pójść pod nóż.

Pan Zbyszek ze szpitala wrócił na boisko. Swojego ukochanego Gryfa nie zamierzał zostawiać. Tym bardziej, że klub był w potrzebie – walczył o utrzymanie w II lidze.

– Ostatnie cztery czerwcowe mecze w rozgrywkach były dla mnie bardzo trudne. Czasami musiałem zacisnąć zęby z bólu, ale chciałem do końca pokierować chłopakami. Udało się, Gryf utrzymał się w II lidze – mówi z satysfakcją.

 

Schudł 30 kg

Zaraz po zakończeniu sezonu piłkarskiego Szymkowicz postanowił zadbać o zdrowie. Schudł blisko 30 kilogramów.

– Ważę zaledwie 59 kilogramów – dodaje pan Zbyszek. – Mam specjalną dietę, dzięki której spróbuję poprawić kondycję organizmu. Czekam, aż lekarze stwierdzą, że organizm jest na tyle silny, aby można mnie było operować. Szczęście w nieszczęściu, że rak zaatakował jelito cienkie w takim odcinku, że nie ma obaw, aby doszło do przerzutów. Lekarze zapewniają mnie, że po wycięciu tego fragmentu wszystko powinno być dobrze. Rodzina, przyjaciele, działacze i piłkarze Gryfa trzymają za mnie kciuki. Ci ostatni chcą, abym po wygraniu z chorobą, wrócił do trenowania ich zespołu. Po tym sezonie miałem też oferty z innych klubów, m.in. Widzewa Łódź. Zanim wrócę do piłki, muszę rozegrać najważniejszy mecz. Mecz o życie – kończy.

Napisz komentarz »