REKLAMA

Wasze sprawy

Ścieki do rzeki

Opublikowano 02 sierpnia 2019, autor: bj

Wypuszczanie nieoczyszczonych ścieków do rzeki i nieinformowanie o wynikach pomiarów zarzucił Barbarze Litewce, dyrektorce Domu Pomocy Społecznej w Miłowicach, Wojewódzki Inspektorat Ochrony Środowiska. To finał nieplanowanej kontroli w DPS-ie.

Inspektorzy od ochrony środowiska w DPS-ie w Miłowicach pojawili się w czerwcu, bo otrzymali informację o nieprawidłowościach przy wypuszczaniu ścieków do Lubszy. Kontrolę prowadzili przez prawie dwa tygodnie.

DPS ma co prawda zgodę na wypuszczanie ścieków do Lubszy, czyli tzw. pozwolenie wodnoprawne, bo na początku 2016 r. wydało je Starostwo Powiatowe, ale pod pewnymi warunkami. Do rzeki mogą trafiać ścieki, ale tylko po oczyszczeniu mechaniczno-biologicznym. Budynek jest podłączony do urządzenia, które ma to zapewniać. Wszystko po to, by ścieki nie pogarszały jakości wody.

Zgodnie z normami, aby ścieki mogły trafić do rzeki, maksymalne biochemiczne zapotrzebowanie na tlen (tzw. BZT5) wynosić musi 40 mg tlenu na litr, chemiczne (ChZT-CR) -150 mg, a zawiesina ogólna – nie więcej niż 50 mg na litr. W maju, jak wynikało z przedstawionych kontrolerom dokumentów, były duże przekroczenia – o 118 mg w przypadku BZT5 i 234 mg w przypadku ChZT-CR.

Podczas kontroli wyszły kolejne przekroczenia. Ze średniej dobowej próby ścieków wynikało, że wskaźnik BZT przekroczony został o 106 mg (265 proc.), ChZT – o 179 mg (119 proc.), a zawiesiny ogólne-  o 2 mg (4 proc.). Kontrolerzy zebrali też próbki wody z odbiornika, czyli rzeki powyżej i poniżej wylotu ścieków. Na podstawie swoich badań stwierdzili negatywny wpływ na stan wody w Lubszy.

Po prostu się zużyła

Ale to nie wszystko. Żeby zgodnie z prawem odprowadzać ścieki do rzeki, z DPS-u do WIOŚ trafiać powinny wyniki. Jak się okazało, nie trafiały.

W protokole z kontroli czytamy: „DPS nie przesyła sprawozdań z pomiarów ilości i jakości ścieków odprowadzanych do środowiska”. Wszystkie dane, nawet te sprzed kilku lat, trafiły do inspektorów WIOŚ dopiero podczas kontroli.

Protokół został podpisany (25.06.) przez Barbarę Litewkę, dyrektora DPS-u. WIOŚ wydał zarządzenie pokontrolne. Zobowiązał B. Litewkę do przesyłania wyników pomiarów oraz bezzwłocznego zapewnienia, by ścieki nie przekraczały określonego poziomu zanieczyszczeń. WIOŚ zawiadomił też o wszczęciu postępowania administracyjnego w sprawie wstrzymania użytkowania instalacji, czyli oczyszczalni ścieków. W odpowiedzi dyrektorka złożyła wniosek o wyznaczenie terminu na usunięcie naruszeń. Zaproponowała WIOŚ-owi, że z ekspertyzami i ewentualną naprawą oczyszczali upora się do… 30 maja 2020 r. Ten czas ma jej być „potrzebny na (…) wszelkie procedury związane z wyłonieniem ewentualnego wykonawcy reaktywowania oczyszczalni”. Dyrektorka poinformowała też, że DPS wycofał z użytku agresywne środki udrażniające kanalizację wewnętrzną budynku (typu Kret) i ograniczył do minimum stosowanie środków do dezynfekcji i oczyszczania. Zleciła też fachowcom z zewnątrz przeprowadzenie ekspertyzy technicznej i technologicznej oczyszczalni.

– Oczyszczalnia pracuje już około 15 lat, być może dochodzi do jej wyeksploatowania, zmniejszenia przepustowości drenażu. Na to pytanie odpowie ekspertyza zlecona specjalistycznej firmie. Czekamy na opinie – informuje B. Litewka.

Dyrektorka ukarała szybciej

Dlaczego wyniki badań nie były przekazywane do WIOŚ?

– Na pewno nie było to celowe działanie, a raczej zaniedbanie ze strony pracownika odpowiedzialnego za wysyłanie wyników. Niemniej zostały wobec niego wyciągnięte konsekwencje służbowe – zapewnia B. Litewka.

A co na to przełożony dyrektorki?

– Czekamy, jak do sprawy ustosunkuje się WIOŚ. Czy przyjmie zaproponowany termin czy wyznaczy inny – komentuje Józef Radzion, starosta. – Ewidentny jest fakt, że nie były przekazywane wyniki do WIOŚ, ale z wyciąganiem ewentualnych konsekwencji chcemy poczekać do czasu, aż będziemy mieć pełną wiedzę na ten temat – zastrzega starosta.

Napisz komentarz »