REKLAMA
absolut

Aktualności, Wasze sprawy

Ukradli 20 tys. zł przez telefon

Opublikowano 19 lipca 2019, autor: bj

Teraz złodziej może nas okraść, nie zbliżając się nawet na krok. Metod jest coraz więcej, a przestępcy coraz sprytniejsi. W Żarach okradziona została 61-letnia właścicielka biura rachunkowego. Jak kamfora z jej konta zniknęło 20 tys. zł.

Był wtorek, 16.07. W biurze rachunkowym w Żarach najpierw zadzwonił telefon. Stacjonarny. Numer dostępny w internecie czy książce telefonicznej. Mężczyzna po drugiej stronie zdecydowanym głosem poinformował, że jest funkcjonariuszem Centralnego Biura Śledczego Policji.

Ta instytucja zajmuje się badaniem najcięższych gatunkowo spraw, więc komunikat najwyraźniej wywarł wrażenie na 61-letniej księgowej. Oszust oświadczył, że CBŚP rozpracowuje sprawę złodziei okradających ludzi przez internet. I żeby zabezpieczyć jej pieniądze na koncie przed atakiem hakerów, potrzebuje danych do konta. Gdy usłyszała, że  pieniądze na jej rachunku bankowym są zagrożone, była spanikowana. I o wywołanie takiej reakcji najwyraźniej chodziło oszustowi. Była już wtedy łatwym łupem. Przekonał ją, żeby przekazała dane dostępowe do konta – numer NIK, hasło do logowania. Niemal natychmiast wypłacił z konta 20 tys. zł. Ale dostrzegł, że pieniędzy jest więcej, tyle tylko, że na koncie jest limit przelewów. Dlatego polecił kobiecie, aby poszła do banku i je odblokowała. Wówczas mógłby wyczyścić rachunek do zera. Cały czas ją straszył, że obserwują ją oszuści. Opowiadał, że jest śledzona. I że w przestępstwo zamieszana jest nawet pracownica banku. Kobieta  poszła do swojego oddziału banku. Zachowywała się nienaturalnie, była nerwowa. To wzbudziło czujność personelu, który znał klientkę. Pracownicy zorientowali się, że może dojść do przestępstwa. Natychmiast powiadomili policję.

– Dzięki przytomnemu zachowaniu i szybkiej reakcji pracowników banku pozostała gotówka znajdująca się na koncie pokrzywdzonej była bezpieczna, a dalszy atak oszustów został udaremniony – komentuje Aneta Berestecka, rzeczniczka żarskiej policji.

Na kredyt

Jak się okazało, tego dnia oszuści szukali jeszcze innych ofiar. Rozmawiamy o tym z właścicielem biura rachunkowego w Żarach.

– Tego samego dnia do nas też zadzwonił oszust. Rozmawiał z moją żoną. Też dzwonił na numer stacjonarny. Tyle tylko, że powiedział jej, że jest z Centralnego Biura Antykorupcyjnego. Nazwiska żadnego nie podał, ale myślę, że chyba stwierdził, że sama ta nazwa zadziała. Pewnie czasem tak jest. Ludzie wpadają w nerwy, gdy słyszą, że Urząd Skarbowy dzwoni – mówi właściciel biura, na którego nazwisko figuruje firma.

Z jego relacji wynika, że gdy oszust w słuchawce usłyszał damski głos, zaczął domagać się rozmowy z właścicielem. Złodzieje wiedzą, że w przypadku niewielkich firm, to sam właściciel zarządza swoim kontem.

– Upewnił się, że rozmawia z żoną. A nawet dopominał się, żeby mu się przedstawiła. Gdy podała imię i nazwisko, zapowiedział, że będzie z nią rozmawiał, ale żeby koniecznie podczas tej rozmowy była sama w pokoju – opowiada mężczyzna.

W biurze rzeczywiście była jeszcze druga kobieta. Żona właściciela dała jej znak. Towarzysząca jej pracownica nie tylko nie wyszła, ale stanęła obok.

– Oszusty powiedział, że ktoś wziął na nich kredyt. Że wykorzystał jakieś dane, chyba z dowodu – mówi właściciel biura.

W tym przypadku padła nawet konkretna kwota. Chodziło o 40 tys. zł.

– Wiele razy o tym rozmawialiśmy. Tyle się słyszy o takich oszustwach, że po prostu zorientowaliśmy się, że coś jest nie tak. On chyba usłyszał nasze uśmiechy, taką kpinę w głosie. I zaraz szybko się rozłączył. Choć żona chciała mu powiedzieć, że skoro sytuacja jest taka poważna, to żeby przyszedł osobiście. Ale już było głucho w słuchawce. Tyle tylko, że numer nam się udało odzyskać. Ten, z którego dzwonił – opowiada. I dodaje: – Dziwny, 14-cyfrowy, z dwoma zerami z przodu. Próbowałem szukać w internecie, ale to chyba nie do sprawdzenia -zaznacza. I podaje numer – 00447459539446.

– Pamiętajmy o tym, że policjanci nigdy nie żądają wpłaty pieniędzy ani danych do logowania do konta. Natomiast o każdej próbie lub oszustwie należy jak najszybciej poinformować policję – radzi A. Berestecka.

 

 

 

TAK NAS OSZUKUJĄ

Przez Facebooka

Oszuści przejmują konta na Facebooku i wykorzystują je do wyłudzenia pieniędzy. Po włamaniu się na czyjś profil, rozsyłają do znajomych tej osoby wiadomość z prośbą o szybkie pożyczenie pieniędzy. Nie proszą o przelew, ale o uruchomienie aplikacji banku i podanie kodu BLIK, a następnie potwierdzenie wypłaty pieniędzy z bankomatu.

Przez SMS-y

Oszuści wysyłają SMS-y z nieznanych numerów. W treści piszą o rozliczaniu PIT-u przez internet albo drobnej zaległości (np. 1,50 zł) w opłacie za prąd, wodę lub telefon. Do  wiadomości załączony jest link. Oszustom chodzi, by  w niego kliknąć, choć przekonują, że dzięki temu w prosty sposób zalogujemy się na konto bankowe. Strona banku jest podrobiona, dzięki czemu oszuści kopiują numery NIK, loginy i hasła do kont. A potem je ogałacają ze  wszystkich pieniędzy. 

 Na paczkę ze sklepu

Złodzieje wysyłają wiadomość, że została nadana paczka z sieci sklepów i aby ją potwierdzić, należy kliknąć w link. Wtedy pojawia się wiadomość, że otrzymaliśmy bon o wartości 300 zł. Aby go odebrać, wystarczy „jedynie” podać swoje dane, w tym numer karty płatniczej. To wystarczy, by wyczyścić konto.

 Przez internet

Wiadomości o zaległych kwotach do zapłaty rozsyłane są przez e-mail. Fałszywe linki, które są zamieszczone w treści wiadomości, przekierowują nas na stronę, która jest łudząco podobna do strony naszego banku. Gdy zalogujemy się swoimi danymi, złodzieje mają już dostęp do naszego konta.

Na wnuczka

To metoda, od której się zaczęły kradzieże na odległość. Oszust dzwoni, przedstawia się jako wnuczek lub jego przyjaciel, udaje zdenerwowanego, przekonuje, że ma kłopoty, albo że doszło do wypadku i pilnie potrzebuje pieniędzy. Po te przyjedzie i odbierze jego znajomy. Przez lata złodzieje tę metodę modyfikowali, udając się także za policjantów, którzy informują, że pieniądze w banku nie są bezpieczne. W tym celu  trzeba je jak najszybciej wypłacić i przekazać policji. Fałszywy policjant umawia się z ofiarą i przejmuje pieniądze.

 W domu

Kolejna grupa kradnie pieniądze, chodząc po domach. Udają pracownika gazowni, opieki społecznej, sprzedawcę kołder. Chodzi im o to, żeby dostać się do mieszkania, odwrócić uwagę właściciela i dobrać się do jego oszczędności.

 Na bankomat

Złodzieje kradną dane z kart bankomatowych oraz wypłacane pieniądze, montując na bankomatach specjalne urządzenia z taśmą klejącą. Metalowe nakładki zakładają w miejscu, gdzie urządzenie wydaje pieniądze. Na nakładkach znajduje się taśma klejąca, do której przykleją się banknoty. Klient myśli, że bankomat nie wypłacił mu pieniędzy, bo na przykład zabrakło ich w kasetce. Tymczasem później wyciągają je złodzieje.

Napisz komentarz »