REKLAMA

Ludzie, wydarzenia, Wasze sprawy

W Szprotawie jak w Czarnobylu!

Opublikowano 12 lipca 2019, autor: Piotr Piotrowski

– Mimo zamknięcia składowiska odpadów w Kartowicach, niebezpieczne dla zdrowia substancje wpływają do gleby – alarmują szprotawianie.

Na dowód swoich słów, zdjęcia odcieków z niebezpiecznymi substancjami zrobił Krzysztof Skiba,jeden z mieszkańców ul. Podgórnej – najbliżej położonej składowiska. Wykonał je 30 czerwca oraz 2 i 7 lipca. Zdjęcia pokazał radnym na wtorkowej sesji nadzwyczajnej Rady Miasta (9 lipca). Obrady były poświęcone wysypisku, dlatego burmistrz zaprosił na nie przedstawicieli Wojewódzkiego Inspektoratu Ochrony Środowiska (przeprowadzali kontrole zanieczyszczenia wód gruntowych i gleby), Urzędu Marszałkowskiego (wydali decyzję o zamknięciu składowiska w ubiegłym roku, choć nie wyegzekwowali od jego właściciela raportu ekologicznego) oraz właściciela składowiska, wrocławską spółkę SUEZ.

Tykająca bomba

Na sesję licznie stawili się mieszkańcy. Krzysztof Skiba i Henryk Ostrowski wytknęli szefowi WIOŚ-u, Mirosławowi Ganeckiemu i urzędnikom, że pozwolili na zamknięcie składowiska, mimo braku aportu ekologicznego. 30 czerwca upłynął termin zakończenia rekultywacji składowiska, które teraz WIOŚ będzie monitował przez 30 lat. Szprotawianie twierdzą, że zabezpieczenia nie są dostateczne, aby zapobiec odciekom groźnych substancji z odpadów do gleby. Według nich, specjalna membrana jest uszkodzona, a pas ziemi, warstwy rekultywacyjnej i zieleni – dużo cieńszy, niż zakładano. Ponadto wytykali urzędnikom, że mimo zamknięcia składowiska, pozwolili SUEZ-owi na prowadzenie sortowni odpadów komunalnych na jego terenie.

– Takie zamykanie składowiska to nieporozumienie! – skwitował Ostrowski. – Zostawiliście nas z tą bombą ekologiczną na lata. Dziwię się, że na dzisiejszej sesji nie ma pani marszałek Elżbiety Polak ani pana wicemarszałka Stanisława Tomczyszyna, który podpisywał decyzję o zamknięciu składowiska. To oni odpowiadają dziś za tę sytuację.

Wtórował mu kolejny mieszkaniec Szprotawy, Zdzisław Zagórski.

– Za co panowie, przedstawiciele WIOŚ  i Urzędu Marszałkowskiego, biorą pieniądze, nasze pieniądze, podatników? – pytał zdenerwowany. – Wy się nie wstydzicie tutaj przyjeżdżać? Oglądając ostatnio serial o Czarnobylu, przeżyłem koszmar. A wy nam ten koszmar zafundowaliście w Szprotawie! Miał być pas zieleni na 2 metry, a dziś po rekultywacji widać, że z wysypiska spływają odcieki do gleby. – W Szprotawie wielu umiera na choroby związane z układem oddechowym i płucami. Zastanawiamy się nad zbiorowym pozwem do sądu przeciwko spółce SUEZ.

Zapędzili WIOŚ do kontroli

Andrzej Filipowicz, przedstawiciel wrocławskiej spółki, uspokajał: – Gdyby coś na składowisku nie było w porządku, to piezometry by to wykazały. Jest stały monitoring wód gruntowych i zrekultywowanego wysypiska – zaznaczył. Przy czym przyznał: – Pokrycie składowiska trawą uległo deformacji na skutek suszy i erozji,.

Filipowicz obiecał, że ubytki w zieleni zostaną uzupełnione. A Ostrowski zwrócił uwagę, że deszcze mogą być jeszcze gorsze dla środowiska.

– Odcieki wraz z deszczówką spłyną do okolicznej rzeczki i wód gruntowych – grzmiał.

Emocje na sali próbował tonować M. Ganecki. Przyznał, że instalacja nigdy nie powinna powstać w pobliżu Szprotawy, w dodatku – w sąsiedztwie rzeki.

– Macie prawo mieć obawy. Byłem na tym wysypisku w ubiegłym tygodniu. Na podstawie wiedzy hydrologicznej uznałem, że kontakt z wodami gruntowymi jest minimalny, ze względu na gliniaste podłoże – odparł. – Nie wiem, czy membrana jest uszkodzona, ale piezometry działają. SUEZ przyznał się do tego, że stosował odcieki do zwilżania czaszy składowiska. To były trucizny, ale wraz z zamknięciem instalacji smród się skończył.

Ganecki obiecał, że sprawdzi doniesienia szprotawian o odciekach.

– My prosimy, aby to stało się już teraz, podczas sesji – apelowała Wanda Frąc.

Szef WIOŚ-u telefonicznie polecił pracownikom zbadać, czy odcieki ze składowiska przedostają się do wód gruntowych. Wyniki badań mają być znane w przyszłym tygodniu.

Napisz komentarz »