REKLAMA

Kronika policyjna

Wielki pożar

Opublikowano 05 lipca 2019, autor: bj

Przez 2 dni niemal 100 strażaków gasiło pożar lasu w Sobolicach (gm. Przewóz). W akcji wzięło udział 31 wozów i 2 samoloty gaśnicze. Strażacy przypuszczają, że przyczyną mogła być iskra od piły bądź kosy.

Pożar wybuchł w sobotę, 29.06., ok. godz. 12.30. Palił się las w trzech obrębach wyznaczonych przez Nadleśnictwo Wymiarki. W jednym z nich znajdował się 4-letni młodnik, w kolejnych – kilkudziesięcioletni las sosnowy. Niektóre drzewa miały po 125 lat. Paliła się też trawa na łące torfowej. Łączna powierzchnia ogarnięta ogniem to 7 hektarów. Na miejsce pojechało 31 zastępów, w tym 2 ciężkie wozy z Żar i Lubska i średnie z Przewozu, Górzyna, Sieniawy Żarskiej, Łęknicy, Lipinek Łużyckich, Złotnika i Piotrowa. Pomagali też strażacy z powiatu żagańskiego. Ze Szprotawy przyjechała cysterna, do tego wozy z Iłowej, Wymiarek, Gozdnicy i Konina Żagańskiego. Przez 2 dni pracowały też 2 samoloty gaśnicze. Wykonały 26 zrzutów. Za każdym razem samolot może zabrać ok. 1 tys. litrów wody.

Ugasili, ale znowu zapłonął

W sobotę, po 9 godzinach akcji, pożar został ugaszony.

– Wcześniej trwała akcja dogaszania, a teren został sprawdzony. Brak było widocznych płomieni – wyjaśnia asp. Paweł Brela z Komendy Powiatowej PSP w Żarach.

Jak się okazało, warunki w lesie i panująca aura zadziałały na niekorzyść.

– W niedzielę, wskutek bardzo wysokich temperatur i silnego wiatru, pożar zaczął się odnawiać wewnątrz wypalonego terenu. Sprzyjało mu torfowe podłoże. My zazwyczaj jesteśmy w stanie gasić na kilkadziesiąt centymetrów w głąb. Zdarza się jednak, że podłoże sięga na głębokość 2-3 metrów. W takiej sytuacji ogień może się tlić i w sprzyjających warunkach, pojawić ponownie – tłumaczy P. Brela.

Strażacy musieli ponownie pojawić się w rejonie Sobolic. Chodziło już nie tylko o gaszenie pożaru, ale również o to, by odciąć drogę ogniowi zbliżającemu się do młodnika, który udało się uratować w sobotę. Strażakom udało się opanować pożar.

Łącznie akcja strażaków trwała 34 godziny.

– Prawdopodobną przyczyną pożaru była nieostrożność w posługiwaniu się sprzętem używanym w lesie. Piła do cięcia czy kosa może powodować iskry. W lasach jest bardzo sucho. O przypadkowy zapłon jest nietrudno – komentuje P. Brela.

Napisz komentarz »