REKLAMA

Ludzie, wydarzenia

Należy nam się głos!

Opublikowano 05 lipca 2019, autor: Norbert Królik

O prawie mieszkańców do głosu, o zanieczyszczonym powietrzu i wycinkach drzew rozmawiamy z Danutą Styś, mieszkanką Żar, działaczką fundacji Eko-Lubusz.

„Regionalna”: Domaga się pani, żeby mieszkańcy mogli zabierać głos na sesji Rady Miasta. Teraz nie mogą?

Danuta Styś: Teraz zależy to od widzimisię przewodniczącego Rady Miasta (Marian Popławski – przyt. red.). Miałam taką sytuację, że przed sesją zgodnie z regulaminem poszłam do pana Popławskiego zapytać, czy mogę zabrać głos na sesji odnośnie jednego z punktów omawianych na niej. Usłyszałam, że… nie. Chciałam się chociaż dowiedzieć, dlaczego nie wyraża zgody, dlatego dopytałam dlaczego nie. Usłyszałam, że „Nie, bo nie”. Przewodniczący zachował się według mnie bardzo niegrzecznie. Zlekceważył mnie nie tylko jako kobietę, bo powiedział swoje i odwrócił się do mnie tyłem, ale też jako wyborcę. Pan Popławski jest radnym, wybieranym przez mieszkańców, więc uważam że powinien być zainteresowany, żeby ludziom pomagać.

 W związku z tym złożyła pani petycję.

 Petycja dotyczy zmiany przepisów przyznawania głosu mieszkańcom na sesji Rady Miasta. Chcę, żeby mogli oni zabierać głos w sprawach omawianych na sesji, bez względu na to czy to pasuje to przewodniczącemu, czy nie. Nie byłam jedyną osobą, której pan Popławski uniemożliwiał zabranie głosu na sesji. Podobne sytuacje zdarzały się, gdy była omawiana sprawa przejęcia zamku przez miasto. Wtedy pan Popławski również nie udzielił głosu mieszkańcom, którzy chcieli się wypowiedzieć w tym temacie. O wyłączaniu mikrofonu radnym opozycji przez pana Popławskiego już nie wspomnę.

Ktoś panią poparł?

Pod petycją podpisało się 11 radnych, w tym pan Robert Dziadul i Łukasz Matyjasek, który jednak dopowiedział, że on się podpisze, ale ja i tak nic z tym nie zrobię. Do tego zebrałam blisko 400 podpisów mieszkańców, którzy zmiany dotyczące udzielania głosu na sesji mieszkańcom popierają.

I co dalej?

Wiem, że część radnych planuje przygotować projekt uchwały, w którym będą zawarte zmiany dotyczące sposobu zabierania głosu na sesji przez mieszkańców. Ciekawa jestem jak w tej sytuacji zachowają się radni Matyjasek i Dziadul, którzy poparli zmiany zawarte w petycji, czy podporządkują się dyscyplinie klubowej, czy staną po stronie mieszkańców? Moim zdaniem ci ludzie zostali wybrani po to, żeby nam, wyborcom pomagać, a nie rzucać kłody pod nogi. Mam taki apel do radnych, którzy podpisali się pod petycją, żeby poparli projekt jak będzie poddany pod głosowanie, bo podpisali się z własnej woli.

Zamierza się pani zaangażować w politykę lokalną?

Jak był nasz pierwszy protest wyszedł (Eko Lubusz przeciw zanieczyszczeniu powietrza w Żarach), to ja powiedziałam od razu, że nie mam parcia na szkło i nie wchodzę w politykę. Najpierw był hejt na mnie, że ja tak się pokazuję, bo pewnie chce startować, ale jak ja coś mówię, to u mnie święte. Polityka jest dla polityków, oby tylko byli to rozsądni ludzie.

Zaangażowała się pani w mieście w tematy związane z ochroną powietrza. Czy odczuwa pani na własnym zdrowiu, że powietrze w Żarach jest złe?

Na pewno. Przeszłam zakrzep z zatorem, ale tak naprawdę zaczęłam walczyć o czyste powietrze ze względu na moją wnuczkę. Były problemy zdrowotne, a gdzie nie pojechaliśmy do lekarza poza Żarami, to ciągle słyszeliśmy, że jak nie zrobimy porządku z powietrzem w Żarach to nic się nie poprawi.

 Widać już efekty waszych działań?

 W naszym województwie nie za bardzo. W Mielcu czy Szczecinku, gdzie są zakłady podobne do naszego Swiss Krono marszałkowie nie wyrazili zgody na spalanie pyłów z klejami, a marszałek województwa lubuskiego zgodził się, żeby Swiss Krono spalało 100 tys. ton rocznie. Nie powinno być tak, że w jednym województwie pozwala się na coś, a w innym mówi się, że tego nie wolno robić. Poza tym jak my zadajemy urzędnikom pytania to oni potrzebują na odpowiedź 30 dni, a jak mają wydać poważną decyzję środowiskową to wystarcza im kilka.

 Sprzeciwiała się pani również wycince drzew w mieście.

 Drzewa pomagają nam w życiu.Są bardzo ważne, zwłaszcza w mieście, a w Żarach wycina się je nie patrząc na nic i tłumaczy, że zaraz posadzi się nowe. Taka wymiana nie działa. Udało nam się uratować trochę drzew w parku przy al. Jana Pawła II, ale i tak wycięto ich blisko 100. Jeździłam tam i serce mi się kroiło, gdy widziałam jak wycinali zdrowe drzewa. 

Udało nam się spowolnić wycinkę drzew przy torach kolejowych, ale od jesieni prace pewnie znowu ruszą i jeżeli nie będzie zmiany przepisów to nie widzę możliwości, żeby te drzewa uratować. My się do drzew przypinać nie będziemy, bo to i tak nic nie da.

Gdzie pani jeździ na wakacje?

Uwielbiam Włochy. Co roku jeździmy na wakacje w to samo miejsce, do Bibione i tam wypoczywamy. Staram się też namawiać dzieci, żeby często choćby na krótko wyjeżdżali z wnukami z Żar.

Myśli pani o wyprowadzce z Żar?

Wiele osób opuszcza Żary, ale to nie jest rozwiązanie, bo przecież tutaj mamy pracę, firmy, rodziny i musimy dążyć do tego, żeby w mieście były dobre i bezpieczne warunki dla naszego życia i rozwoju.

Napisz komentarz »