REKLAMA

Wasze sprawy

Przez kotlety mógł wysadzić kamienicę

Opublikowano 21 czerwca 2019, autor: ps

Stanisław (73 l.) chciał podgrzać kotlety. Odkręcił gaz, ale go nie podpalił i poszedł się napić z kolegami. Niewiele brakowało, a kamienica wyleciałaby w powietrze.

W poniedziałek (10.06.) po godz. 22.00 Ireneusz Iracki wrócił z popołudniowej zmiany. Poczuł gaz. Zadzwonił po straż pożarną. Okazało się, że sąsiad z najwyższego pietra zostawił odkręconą butlę. Gdy strażacy weszli do jego mieszkania, detektory zaczęły wariować. Mieszkańców ewakuowano, a 11-kilogramową butlę wyciągnięto z budynku. Szybko namierzono też winowajcę. Pił z kolegami na ławce w pobliżu. Policja zabrała go na komendę i postawiła zarzut sprowadzenia niebezpieczeństwa katastrofy.

Rynek stanąłby w płomieniach 

– To kolejny numer tego Staśka – mówi Ireneusz. – Już raz uratowała nas sąsiadka. Poczuła gaz, poszła do niego i zabrała mu butlę. Oddała, jak wytrzeźwiał – opowiada I. Iracki.

Mówi, że lokatorzy siedzą na bombie zegarowej.

– On pije dzień w dzień. Strach iść do pracy i zostawić rodzinę, bo nie wiadomo, czy nie trzeba ich będzie wynosić z płomieni – obawia się Ireneusz. Ma dwóch synów, 3-letniego Kacpra i półrocznego Igora.

Lokatorzy już raz prosili gminę o eksmisję mężczyzny, ale jak mówią, uratowała go żona, która obiecała pilnować męża. Wyjechała.

Chciał odgrzać kotlety 

Stanisław Oznarowicz (73 l.) poniedziałkowe wydarzenia pamięta słabo.

– Nie będę ukrywał, pochlałem – zaczyna swoją spowiedź. – Byłem na działce i jak wróciłem do domu, to chciałem odgrzać kotlety rybne. Wstawiłem na gaz i wyszedłem do sklepu. Nie wiem, jak mogłem o nich zapomnieć – mówi. – Celowo tego nie zrobiłem. Chyba mam sklerozę, bo drugi raz mi się to zdarzyło – zastanawia się.

Napisz komentarz »