REKLAMA

Wasze sprawy

Były naczelnik walczy z burmistrzem

Opublikowano 21 czerwca 2019, autor: bj

Ledwie rozpoczęty (19.06.) proces Mateusza Szai, byłego naczelnika wydziału spraw społecznych w Urzędzie Miasta w Lubsku, trzeba było przerwać. Bo w składzie sędziowskim zasiadała Anna Czekałowska, ławniczka, która pracuje dla Urzędu Miasta.

Mateusz Szaja do sądu pracy podał swojego pracodawcę, czyli Janusza Dudojcia, burmistrza Lubska, bo otrzymał wypowiedzenie zmieniające warunki pracy i płacy. Zgodnie z nim, miałby stać się inspektorem, z wynagrodzeniem o ponad połowę niższym. M. Szaja na to się nie zgodził. I zażądał ponad 18 tys. zł odszkodowania, co stanowi 3-krotność jego miesięcznych zarobków.

Podczas środowej (19.06.) rozprawy, na którą już została wezwana grupa 6 świadków, okazało się, że jako ławnik zasiada w składzie Anna Czekałowska.

– Mój klient twierdzi, że pani ławnik jest zatrudniona na umowę o pracę w Urzędzie Miasta w Lubsku. Wobec tego ławniczka nie może być bezstronna – stwierdziła Jadwiga Kwaśniak-Paszel, pełnomocniczka M. Szai.

Sama A. Czekałowska w rozmowie z dziennikarzem prostowała, że z Ratuszem łączy ją umowa-zlecenie.

Zatrudnić, by zwolnić

Sędzia Arkadiusz Pintal zastrzegł, że w tej sytuacji musi przerwać posiedzenie.

– Czy jest możliwa ugoda pomiędzy stronami? – pytał sędzia.

– Mój klient byłby w stanie zejść do odszkodowania w wysokości 2-miesięcznego wynagrodzenia – mówiła J. Kwaśniak-Paszel.

– I oczywiście oczekuję sprostowanie w świadectwie pracy. Umowa mogłaby być rozwiązana na zasadzie porozumienia stron – dodawał M. Szaja.

J. Dudojć, poproszony o komentarz, zastrzega, że nie widzi możliwości załatwienia sprawy poza sądem.

– Jestem po audycie zewnętrznym. Ze skali wykazanych nieprawidłowości wynika, że mógłbym pana Szaję zatrudnić na nowo i dyscyplinarnie zwolnić – mówi.

Kolejne posiedzenie w sądzie odbędzie się 12.09.

Napisz komentarz »