REKLAMA

Wasze sprawy

Skarbniczka kontra burmistrz

Opublikowano 21 czerwca 2019, autor: bj

Nad sprawą dyscyplinarnie zwolnionej skarbniczki i historią zaginionego dokumentu pochylał się sąd podczas procesu, który Danuta Szewczyk wytoczyła lubskiemu Ratuszowi.

Ruszył proces zwolnionej dyscyplinarnie Danuty Szewczyk, byłej skarbniczki Lubska. D. Szewczyk domaga się odszkodowania w wysokości 3-krotności wynagrodzenia, a także przywrócenia do pracy, po to by anulowane zostało dyscyplinarne wypowiedzenie.

– Z przyczyn oczywistych pracy w urzędzie pod uwagę nie biorę, ale trudno zaakceptować taki sposób rozwiązania umowy, tym bardziej niemal tuż przed emeryturą – mówi D. Szewczyk. Posiedzenie sądu pracy dobyło się 12.06.

Przypomnijmy. Czarne chmury nad urzędującą od 16 lat w Urzędzie Miasta D. Szewczyk gromadziły się od początku nowej kadencji. Zarzutem wobec skarbnik był brak uwzględnienia przez nią w budżecie 300 tys. zł za modernizację oświetlenia ulicznego. Okazało się, że są dwa dokumenty z tą samą datą i numerem. Jeden to umowa z dostawcą oświetlenia i taki dokument był w urzędzie, a drugi wyglądał identycznie, ale był do niego dołączony aneks z terminarzem spłat 300 tys. zł. Aneks do gminy przywieźli pracownicy Enei, wskazując że są na nim podpisy byłego burmistrza i skarbnika. Były też krytyczne pisma z Regionalnej Izby Obrachunkowej, po kontroli finansów Lubska, wskazujące na wieloletnie nieprawidłowości, głównie przy realizacji kanalizacji. Według RIO, polegały na tym, że skarbnik nieprawidłowo stosowała wyłączenia kredytów branych przez gminę na to zadanie, dzięki czemu możliwe było dalsze zadłużanie Lubska. Łączną skalę nieprawidłowych wyłączeń oszacowano na ponad 11 mln zł.

Przed sędzią Arkadiuszem Pintalem oraz ławnikami Reginą Kujawską-Hałasą i Barbarą Bartnicką D. Szewczyk stawiła się wraz ze swoją pełnomocniczką, Aleksandrą Walicką-Kotlarską.

Kwit wart pół miliona

– W naszej ocenie doszło do naruszenia przepisów kodeksu pracy, dlatego wnosimy o unieważnienie odwołania skarbnik. Chciałabym też podkreślić, że pismo z Enei, na które powołuje się urząd, nie znalazło się w aktach sprawy – mówiła A. Walicka-Kotlarska, kwestionując w ten sposób dowód w sprawie. I dodawała: – Wydaje mi się, że niecelowe jest też przesłuchiwanie pracowników z RIO. Ich ustalenia zawarte są w protokole pokontrolnym, którego nie kwestionujemy. Dlatego zeznania raczej nie wniosą nowych okoliczności. To raczej sposób na przedłużenie postępowania.

Lubski magistrat reprezentował Michał Zwolak, adwokat z zielonogórskiej kancelarii Andrzeja Skibińskiego. Był odmiennego zdania co do przesłuchania urzędników i podtrzymywał wniosek o ich wezwanie.

– Sprawa umowy z Eneą być może nie rodziłaby aż tak daleko idących konsekwencji, gdyby dotyczyła innej gminy. Ale mówimy tu o Lubsku, gdzie obowiązuje plan naprawczy – mówił M. Zwolak. Nie potrafił wyjaśnić, dlaczego pismo z Eneą nie trafiło do akt. – Prawdopodobnie omyłkowo nie zostało załączone.

A. Pintal pytał o możliwość ugody pomiędzy stronami i usłyszał zapewnienie, że w tej sprawie w ciągu 3 tygodni będą się one kontaktować.

– Pismo z Enei proszę o przesłanie do akt z wyjaśnieniem, dlaczego wcześniej się nie pojawiło. W zależności od treści, sąd zdecyduje, czy będzie brane pod uwagę – skończył A. Pintal.

– Z odsetkami zadłużenie miasta wobec Enei sięga pół miliona złotych – komentuje Janusz Dudojć, burmistrz Lubska. Potencjalną ugodę widzi raczej w ciemnych barwach. – Finanse miasta tu decydują, więc na razie nie widzę takiej możliwości.

Proces został odroczony do 5.09.

Napisz komentarz »