REKLAMA

Wasze sprawy

Wypadek na poligonie

Opublikowano 17 czerwca 2019, autor: bj

Z zerwanym skalpem i zmasakrowaną prawą ręką, na którą lekarze założyli 120 szwów – w takim stanie po wypadku trafił do 105. Szpitala Wojskowego w Żarach 38-letni strażak (w poniedziałek, 10.06.).

Do wypadku doszło na poligonie. Mężczyzna jechał terenowym samochodem straży pożarnej leśną drogą. Zjechał z niej, przewrócił się, dachował. Sprawę bada Żandarmeria Wojskowa.

– Wypadek miał miejsce ok. godz. 22 na terenie poligonu w Świętoszowie, w pobliżu Wzgórza Prezydenckiego, w rejonie miejscowości Pstrąże. Brał w nim udział pojazd służbowy Państwowej Straży Pożarnej – informuje st. chor. szt. Mariusz Tratkiewicz,rzecznik prasowy oddziału Żandarmerii Wojskowej w Żaganiu.

Rzecznik uzupełnia, że auto najprawdopodobniej „złapało” kołami pobocze.

-Potem przewróciło się i dachowało – informuje st. kpt. Dariusz Szymura, rzecznik prasowy Komendy Wojewódzkiej PSP w Gorzowie Wlkp. I dodaje: – Strażacy byli w tym miejscu, ponieważ Komenda Główna wynajęła część poligonu na potrzeby ćwiczeń związanych z unijną certyfikacją polskiej grupy poszukiwawczo-ratowniczej w ramach akcji USAR Poland. Biorą w nich udział strażacy z całego kraju.

W tym samym czasie na terenie poligonu odbywały się manewry natowskie Noble Jump 2019 z udziałem wojskowych wozów sanitarnych z Holandii, Norwegii i Niemiec. O zdarzenie pytamy więc w biurze prasowym wojsk NATO. Potwierdzają, że doszło do wypadku.

– Żołnierze armii norweskiej, którzy jachali wozem sanitarnym tą samą drogą, udzielili pierwszej pomocy poszkodowanym – czytamy w oświadczeniu.

 

Zerwany skalp

Wiadomo, że strażackim autem operacyjnym jechały cztery osoby.

– Strażak, który trafił do szpitala w Żarach, był pasażerem. I to on doznał najcięższych obrażeń. Kolejny również trafił do szpitala z urazem na odcinku szyjnym, ale został już zwolniony – dodaje D. Szymura. Po szczegóły odsyła do wojskowej policji.

– Obrażeń ciała doznały trzy osoby ? pasażerowie pojazdu. W powyższej sprawie oddział Żandarmerii Wojskowej w Żaganiu wszczął i prowadzi dochodzenie dotyczące spowodowania wypadku. Toczy się ono pod nadzorem działu do spraw wojskowych w Prokuraturze Rejonowej dla Wrocławia ? Fabrycznej – dodaje M. Tratkiewicz. I zasłaniając się dobrem postępowania, odmawia dalszych szczegółów.

Pacjent wciąż przebywa w żarskim szpitalu, na oddziale ortopedii. Wiadomo, że miał mocno poranioną głowę – naderwaną skórę, tzw. czepiec i naderwaną skórę przy uchu. Do tego zmasakrowane tkanki, ścięgna ręki. Lekarze musieli założyć mu 120 szwów.

– Można mówić o zerwanym skalpie. Do tego masywne obrażenia śródręcza i nadgarstka – mówi Deniz Mrozik, rzeczniczka 105. Szpitala Wojskowego.

Sam poszkodowany mówi, że wciąż słabo się czuje. Wypadek pamięta niezbyt dobrze.

 

 

 

 

Napisz komentarz »