REKLAMA

Ludzie, wydarzenia

Śmierć niech już odejdzie

Opublikowano 24 maja 2019, autor: Norbert Królik

Pogrzeb mamy i brata w miesiąc. Tak życie doświadcza 25-letnią Angelikę Wiercińską z Mirostowic Dolnych.

Angelika ma dopiero 25 lat, ale śmierć doświadczyła ją już jak mało kogo. W dzieciństwie zabrała jej ojca i siostrę, która zginęła w wypadku samochodowym, gdy miała 6 lat, a w ostatnim miesiącu – mamę i o dwa lata starszego brata.

– W czwartek, 23.05., był pogrzeb Daniela i miesięcznica śmierci mamy – ze łzami mówi Angelika. Dziewczyna mimo młodego wieku straciła już całą rodzinę.

– Śmierć niech nas zostawi, niech odejdzie od nas – mówi Angelika.

Zasłabła odwiedzając syna

Mariola, mama Angeliki, we wtorek, 16.04., pojechała razem z córką odwiedzić w 105. Szpitalu Wojskowym w Żarach syna Daniela. W pewnym momencie zasłabła.

– Krzyczałam, żeby jej pomogli – z trudem opowiada 25-latka.

–  Reanimowali ją pół godziny. Akcja serca powróciła. Zabrali ją na SOR, ale wyniki badań  wykluczyły zawał i udar. Lekarze podejrzewali, że może zaszkodziły jej leki, które brała, bo chorowała na płuca. Nie dawali jej dużych szans na przeżycie. Ja jednak wierzyłam, że wróci. Była w śpiączce, ale gdy byłam u niej we wtorek, 23.04., poruszyła nogami i myślałam, że jej stan się poprawia. Następnego dnia rano dostałam informację, że mama zmarła około godziny 22. Miała 56 lat – opowiada Angelika.

Dopiero podczas sekcji zwłok okazało się, że kobieta miała bardzo rozległy zawał serca.

Chciał nowy telefon

Na pogrzebie pani Marioli był syn Daniel, który niedługo później trafił do DPS w Kościanie.

–  Wymagał specjalistycznej opieki, której nie mogłam mu zapewnić. W czwartek, 16.05., widziałam się z nim w szpitalu w Żarach. W piątek (17.05) pojechał do DPS w Kościanie.  Chciał, żebym przywiozła mu laptopa. Mówił, że dostanie dwudziestego rentę i kupi sobie telefon. Nie kupił. W niedzielę, 19.05., odebrał sobie życie. Nie wiem, co się stało. Nie zostawił żadnego listu.

Mariola i Daniel Wiercińscy zostali pochowani na cmentarzu w Mirostowicach Dolnych.

Łukasz ją wspiera

Angelika nie ma już najbliższej rodziny, ale od kilku lat spotyka się z Łukaszem Stankiewiczem z Mirostowic Dolnych, z którym się zaręczyła.

– To bardzo trudny czas. Staram się wspierać Angelikę, jak tylko potrafię – mówi narzeczony dziewczyny.

Angelika zamieszkała z rodziną narzeczonego.

– Jest mi bardzo ciężko, ale najważniejsze, że nie zostałam sama, że mogę liczyć na Łukasza i jego najbliższych – mówi dziewczyna.

Napisz komentarz »