REKLAMA

Ludzie, wydarzenia

Jeb…a ruda k…wa – Marchewka w spirali nienawiści

Opublikowano 24 maja 2019, autor: Piotr Piotrowski

– Nikomu nie życzę, aby obawiał się o własne życie – mówi Daniel Marchewka, były burmistrz Żagania, któremu dwaj internauci grozili śmiercią.

O sprawie, w której prokuratura skierowała do sądu akt oskarżenia, pisaliśmy w ubiegłym roku. Wtedy to, na portalu społecznościowym ówczesny burmistrz Żagania, Daniel Marchewka został zaatakowany przez internautów. Wpisy dwóch z nich bardzo mu się nie spodobały i zgłosił sprawę prokuraturze.

– Grozili mi śmiercią – mówił nam wtedy D. Marchewka, pokazując wpis na facebookowym koncie jednego z żagańskich blogerów: „A tego h…ja na ulicę i spalić”, „Podpalcie urząd miasta”,  „Jeb…a ruda k…wa, doj…bać trzeba rudej ku…e do…ać” czy  „J…ać marchewkowego szona szlaufa”, „Zapier… cwela” czy  „Nie ma styczka, dawniej by wisieli”.

Post dotyczył rozbiórki kiosku radnego Piotra Łosia, przy ul. Kochanowskiego. Jego autor insynuował, że na zamknięciu kiosku bardzo zależało burmistrzowi Marchewce i w ten sposób zemścił się na radnym, który go rozlicza z pracy. Na falę hejtu nie trzeba było czekać.  Większość dotyczyła D. Marchewki.

Są zarzuty

Marchewka przestał być burmistrzem, a prokuratura dalej prowadziła śledztwo. W końcu ustaliła autorów wulgarnych wpisów. Pierwszemu – mieszkańcowi Żagania – przedstawiła zarzuty z art. 190 par. 1, tj. groźby karanej i znieważenia funkcjonariusza publicznego, za co grozi kara pozbawienia wolności do 2 lat. 19 kwietnia skierowała do sądu akt oskarżenia. Drugi z podejrzanych obecnie przebywa za granicą, zostanie tam przesłuchany.

– W prowadzonym przez prokuraturę w Żaganiu postępowaniu zlecono czynności w ramach międzynarodowej pomocy prawnej – informuje Zbigniew Fąfera, rzecznik zielonogórskiej prokuratury.

Sprawa Adamowicza

Były burmistrz przyznaje, że musiał sprawę skierować organom ścigania, bo bał się o swoje życie.

– Nikomu nie życzę, aby obawiał się o swoje własne życie – kwituje Marchewka. – Groźby wobec mnie były następstwem spirali nienawiści, którą nakręciły niektóre osoby w Żaganiu. Były to działania nieprzypadkowe. Do czego prowadzi nienawiść, zobaczyłem w Gdańsku. Problem w tym, że osoby publiczne w samorządzie nie mają ochrony i nikt nie zwraca uwagi na ich bezpieczeństwo. Śmierć prezydenta Gdańska, Pawła Adamowicza, wiele zmieniała. Tym bardziej nie zamierzam popuścić tym ludziom, którzy mi grozili spaleniem.

Do sprawy wrócimy.

Napisz komentarz »