REKLAMA

Ludzie, wydarzenia

Stracili na strajku. Liczą na zapomogi

Opublikowano 17 maja 2019, autor: jb

Zapomogi, wypłaty z funduszu strajkowego i pozwy zbiorowe. Nauczyciele domagają się zwrotu pieniędzy, które potrącono im z wypłat za czas, gdy strajkowali.

Nauczyciele i pracownicy szkół oraz przedszkoli strajkowali w kwietniu. Za ten czas (19 dni) przy majowej pensji zostały im potrącone pieniądze z pensji. Kwoty są nie małe. Tylko w szkołach podległych żarskiemu Starostwu Powiatowemu kwota potrąceń wyniosła 472 tys. 700 zł, a starostwu w Żaganiu – 444 tys. 269 zł. Nauczyciele, którzy strajkował we wszystkie dni, otrzymali około 1/3 pensji.

Nauczyciele podważają metody tych potrąceń.

 

Najpierw wyjaśnienia

– Na zebraniu oddziału ZNP w poniedziałek, 13.05., podjęliśmy dwie kluczowe uchwały. Na razie prosimy dyrektorów o wyjaśnienia, potem będziemy decydować, czy kierować wobec nich pozwy zbiorowe do sądu – mówi Lucyna Grzybowicz, szefowa ZNP w Żarach. – Wysłałam pisma do dyrektorów o zwrot potrąceń za czas okołoświąteczny. Chodzi o trzy dni wolne od zajęć dydaktycznych, w których nauczyciele strajkowali. Pomimo, że inni w tym czasie mieli wolne, strajkującym potrącono od wypłaty także te dni. Pytam też dyrektorów, na jakich zasadach potrącany jest dodatek motywacyjny. W tym półroczu otrzymuje go ten, kto wyróżnił się swoją pracą w ubiegłym półroczu. Jest przyznany za pracę, którą nauczyciel już wykonał, więc jak można go teraz odliczać? Wiem już, że w Zielonej Górze dodatki motywacyjne w szkołach są zwracane.

Nauczyciele składają też pisma u dyrektorów o dokładne wyliczenia, ile potrącono im z pensji i na jakich zasadach.

– Jedni mieli potrącaną średnią tygodniową, inni za faktycznie należne do przepracowania godziny. Byli też tacy, którzy nie strajkowali i pensję otrzymali razem z wypłatą nadgodzin. Staram się wyjaśnić, na jakich zasadach są naliczane nadgodziny, skoro muszą być one udokumentowane, a jak wiadomo zajęć dydaktycznych w szkole w czasie strajku nie było, tylko opiekuńcze. Smutne jest to, że to nauczyciele nauczycielom zgotowali ten los – dodaje L. Grzybowicz.

ZNP przygotowuje się też do wypłat pieniędzy z funduszu strajkowego związku i funduszu dla osób spoza związku, na który pieniądze mogli wpłacać wszyscy chętni.

– Nauczyciele zbierają zaświadczenia o potrąceniach, które potem musi potwierdzić każdy komitet strajkowy i naszymi strukturami przekazywane są one dalej do centrali związku. Ze względu na dużą liczbę strajkujących w kraju szacuje się, że wypłaty nie będą wyższe niż 500 zł na osobę i to tylko dla tych, którzy strajkowali minimum tydzień – mówi Zofia Zawadzka z oddziału ZNP w Żaganiu. I dodaje: – Na razie wstrzymujemy się z pozwami. W tym momencie wysyłane są pisma do samorządów, by podnieśli pensje zasadnicze nauczycielom na taki czas, by wyrównały im się straty za strajk.

 

Strajk to nie pożar

Część nauczycieli składa w szkołach wnioski o zapomogi z funduszu świadczeń społecznych. W każdej szkole inaczej podchodzą do tematu, bo różne są regulaminy. Wypłaty naliczane są w zależności od dochodów na jednego członka rodziny.

– Wnioski o zapomogi są wyłożone w pokoju nauczycielskim, ale na razie nikt takiego nie złożył. Wpływają do nas prośby o dokładne wyliczenia potrąceń pensji, bo potrzebne to będzie nauczycielom przy domaganiu się wypłat z funduszu strajkowego – mówi Ewa Styś, dyrektor Zespołu Szkół Budowlanych w Żarach.

Inaczej jest w żarskim Ekonomiku.

– Wniosków o zapomogi mamy złożonych bardzo dużo. Zapomogi z funduszu rozpatruje się indywidualnie. Jeżeli ktoś znalazł się teraz w trudnej sytuacji finansowej po strajku, nie ma pieniędzy na rachunki, to można szukać uzasadnienia do wypłaty takiej zapomogi. Są małżeństwa nauczycielskie, w których oboje strajkowali albo samotni rodzice z dziećmi i przez brak wypłaty ich sytuacja jest trudna. Nie podejmuję takich decyzji sam, co do wypłat jest cały regulamin – mówi Krzysztof  Neska, dyrektor Zespołu Szkół Ekonomicznych w Żarach.

– Na podstawie naszego regulaminu funduszu świadczeń, strajk nie jest podstawą do wypłaty zapomogi – zastrzega Arleta Śniatecka, dyrektor Zespołu Szkół Ogólnokształcących i Technicznych w Żarach.

– Fundusz nie jest z gumy i ma swoje założenia, które my też musimy realizować, np. dodatki wakacyjne czy świąteczne. Zapomogi powinny dotyczyć zdarzeń losowych – uważa Dorota Stebelska, dyrektor SP nr 7 w Żaganiu.

– Do mnie takie wnioski już wpłynęły, każda szkoła ma swój regulamin funduszu, ale trudno porównać straty ze strajku np. do tych poniesionych w wyniku pożaru – zastrzega Piotr Pałac, dyrektor SP nr 4 w Żaganiu.

Napisz komentarz »