REKLAMA

Aktualności, Ludzie, wydarzenia

Za młodzi na śmierć

Opublikowano 10 maja 2019, autor: bj

Jechali do domu. W ich auto uderzył tir. Kacper (?21 l.) i Andżelika (?19 l.) chcieli być zE sobą na zawsze. Spoczną we wspólnym grobie.

Czwartek, 2 maja. Kilka minut przed 23.30. Skrzyżowanie obwodnicy Gubina. Nagły huk. Dwójka młodych ludzi w mitsubishi space wagon wielkich szans nie miała, gdy z impetem wjechał w nich tir z naczepą do transportu drewna.

Przyjechali strażacy z Gubina. Ciężarowe renault i mitsubishi były w rowie.

– Obie osoby w aucie osobowym były nieprzytomne. Strażacy musieli używać narzędzi hydraulicznych, by je wydostać – informuje Piotr Gabrowski z PSP w Krośnie Odrzańskim.

Jak do tego doszło?

– Informację o wypadku na skrzyżowaniu drogi krajowej nr 32 z drogą wojewódzką 285 otrzymaliśmy o godz. 23.27. 21-letni kierowca mitsubishi, jadąc od strony Gubina w kierunku Lubska, na skrzyżowaniu nie ustąpił pierwszeństwa ciężarowemu renault, doprowadzając do zderzenia. W samochodzie osobowym zostały uwięzione dwie osoby, 21-letni kierowca, mieszkaniec Koła (gm. Brody), a także 19-letnia pasażerka, mieszkanka Markosic (gm. Gubin) – mówi kom. Norbert Marczenia z KPP w Krośnie Odrzańskim.

Chcieli się zaręczyć

Kacper Musiał (?21 l.) i Andżelika Ornawka (?19 l.) znali się się od dawna. Parą byli od 2 lat. I już zawsze chcieli być razem. I byli. Do końca. Ich rodzice zdecydowali, że po śmierci nie zostaną rozdzieleni.

Kacper grał na trąbce. Gdy trzeba było pomóc, zrobić coś we wsi, wszędzie go było pełno. Bardzo pracowity. Szanujący człowieka.

– Ze wszystkimi umiał rozmawiać. Z daleka pozdrawiał, uśmiechał się, zagadywał. Do każdego. Gdy skończył szkołę, postanowił przez chwilę zostać w domu. Mam plantację truskawek. Trzeba koło nich chodzić. I po to właśnie wtedy został – tłumaczy pani Jolanta, mama Kacpra.

Andżelika skończyła technikum logistyczne w Zespole Szkół Licealnych i Technicznych w Gubinie. W poniedziałek, 6.05., miała pisać maturę. Jej koledzy przed rozpoczęciem egzaminu poprosili o uczczenie pamięci Andżi, jak o niej mówili, minutą ciszy.

– Pełna życia, kochana, uśmiechnięta. Chciała iść na studia do Poznania lub Zielonej Góry, kontynuować swój kierunek – logistykę  albo ekonomię – mówi pani Katarzyna, mama Andżeliki.

Andżelika i Kacper mieli marzenie.

– Chcieli się zaręczyć. Marzyli o wspólnym życiu. Czekali, jak Andżelika zda maturę – opowiada ze łzami w oczach jej mama.

Na pewno wrócę

Feralnego dnia, 2.05., Kacper odwiedzał swoje siostry.

– Był najpierw u naszej średniej córki, Ilony, w Pleśnie. Pomagał przy remoncie. Ja też tam byłam. Mam go przed oczami, jak wyszedł po kąpieli z łazienki i zachwalał deszczownicę. „Jaki fajny prysznic” – mówił – wspomina pani Jolanta. Wtedy widziała go po raz ostatni takiego, jakim chce go pamiętać.

Kacper pojechał do domu, do Koła. Już z Andżeliką pojechał do najstarszej siostry, Inez, do Gubina.

– My tego dnia z córką i mamą byłyśmy na mszy w Brodach. Za duszę mojej siostry, która zginęła w wypadku w Mariance. Wracałyśmy do domu. Andżelika zapytała, czy mogę ją zostawić w Kole. Zapytałam – „A wrócisz do domu?”. A ona na to „No pewno” – płacze pani Katarzyna.

Kacper i Andżelika z Gubina wyjechali ok. godz. 23. Jechali aż do feralnego skrzyżowania. Po wypadku byli w bardzo ciężkim stanie, ale żyli. Pierwszy odszedł Kacper.

– Kierowca osobówki zmarł w drodze do szpitala – informuje N. Marczenia.

Nie rozdzielą ich

Nadzieja rodziców Andżeliki tliła się dłużej.

– Około godziny 4 zadzwonił tato Kacpra. Że Kacper nie żyje, a Andżelika jest w szpitalu. Natychmiast tam pojechaliśmy – mówi pan Grzegorz, ojciec Andżeliki. Było już bardzo źle. – Lekarz z nami rozmawiał. Mówił, że wycięli śledzionę, odsączyli płuca z krwi. I przyszło to najgorsze… – dodaje cicho pan Grzegorz. Razem z żoną są wdzięczni personelowi szpitala, że pozwolił się pożegnać. – Wyglądała bardzo ładnie. Taka spokojna – mówi cicho pani Jolanta.

– Kacper był dla nas jak syn, a Andżelika dla jego rodziców jak córka – mówią zgodnie. – Po tym pożegnaniu mocno się przytuliliśmy. Zaproponowałem rodzicom Kacpra, że skoro nasze dzieci planowały wspólne życie, to nie powinniśmy ich teraz rozdzielać – wspomina pan Grzegorz.

Andżelika zmarła ok. godz. 6 rano.

– Przeprowadzona 7.05. pod kierunkiem prokuratora przez biegłego patomorfologa sekcja zwłok wskazała, że bezpośrednią przyczyną zgonu mężczyzny były rozległe obrażenia kości czaszki z wylewami i poważne obrażenia narządów wewnętrznych. U zmarłej kobiety biegły stwierdził wielonarządowe rozległe obrażenia wewnętrzne – informuje Zbigniew Fąfera z Prokuratury Okręgowej w Zielonej Górze.

 Nie ma Dziubaska, nie ma Andzi

Rodzice Kacpra, gdy dowiedzieli się o wypadku, pojechali na miejsce.

– Był tam kierowca ciężarówki. Powiedzieliśmy mu, że nie mamy do niego żalu. Powiedział nam, że ma córkę rok młodszą od Kacpra – mówi pan Lucjan, ojciec chłopaka.

Rodzice Andżeliki nie chowają urazy.

– Ani do kierowcy tira, ani do Kacpra. Nikt tego nie chciał – mówią. P

an Grzegorz jest strażakiem-ochotnikiem. Niejedno w życiu widział.

Rodzice Andżeliki rozpaczy nie ukrywają.

– Nie ma mojego Dziubaska – mówi pan Grzegorz.

– Ani mojej Andzi – dodaje pani Katarzyna.

Wiedzą, że muszą żyć dalej.

– Za 2 tygodnie nasz syn, Kamil ma komunię… – mówią.

 Trumna biała, trumna szara

Rodzice Andżeliki i Kacpra proszą, aby w ich imieniu podziękować za okazane im wsparcie i pomoc.

Ceremonia pogrzebowa Kacpra i Andżeliki odbędzie się jutro (w sobotę, 11.05.) na cmentarzu komunalnym w Gubinie. O godz. 9.15 odbędzie się msza św. w kościele p.w. Matki Boskiej Fatimskiej. Przed kaplicą o godz. 11 zostaną wystawione dwie trumny – biała i szara. O godz. 11.30 zostaną odprowadzone do miejsca spoczynku.

Napisz komentarz »