REKLAMA

Ludzie, wydarzenia

Odeszła tak nagle

Opublikowano 10 maja 2019, autor: Piotr Piotrowski

Elżbieta Jusińska z Wiechlic, nauczycielka w-f w żarskiej Szkole Podstawowej nr 1, zmarła nagle. Miała 48 lat.

Jeszcze dwa miesiące temu,  czuła się świetnie. Coś zaczęło się w marcu, od bólu brzucha, biegunek i złego samopoczucia.

– Córka chudła nam w oczach. Słabła, czuła się coraz gorzej. W ciągu miesiąca schudła blisko 20 kilogramów – opowiada jej matka, Lucja Kawecka. – Najpierw trafiła do szpitala w Szprotawie. Tam lekarze stwierdzili u niej wrzodziejące zapalenie jelita grubego. Wydawało się, że tę chorobę jest w stanie pokonać. Wróciła do domu.

– Cieszyliśmy się, że badania nie wykazały najgorszego – raka. Tymczasem, po paru dniach Ela znowu zaczęła czuć się gorzej – dodaje jej siostra bliźniaczka, Edyta Wawruszczak. – Była tak słaba, że mieszkała u mnie, na parterze, bo nie była w stanie wejść do mieszkania na czwarte piętro w swoim bloku w Wiechlicach. Gdy upadła na podłogę, z powrotem trafiła do szpitala. Tym razem – na oddział gastroenterologi kliniki w Gorzowie Wlkp. Tam znowu przeszliśmy huśtawkę nastrojów. Po kilku dniach leczenia Eli lekarze powiedzieli nam, że biegunki ustały, ale musi ona jeszcze zostać w szpitalu. Pocieszali, że wszystko będzie dobrze.

 

Lekarze zaskoczeni

48-latka zmarła w niedzielę, 5  maja.

– Wróciliśmy ze szpitala, po czym kilka godzin później dostaliśmy telefon, żeby przyjechać, bo córka jest w coraz gorszym stanie. Nie zdążyliśmy się z nią pożegnać – zdradza L. Kawecka. – Dostała silnej anemii, spadło jej białko, organizm przestał przyjmować pokarmy. W końcu stanęło krążenie. Lekarze byli zaskoczeni takim obrotem sprawy. Choć więcej wykaże sekcja zwłok, to myślę, że zabił ją stres, ciągłe życie w biegu. Ela niewiele miała wolnego czasu, ciągle była zaganiania. Codziennie dojeżdżała do szkoły pokonując blisko 40 kilometrów z Wiechlic do Żar. Od 25 lat uczyła w Żarach. Wstawała o 5 rano, a wracała wieczorem, bo oprócz lekcji miała masę zajęć korekcyjnych, SKS-y. Ponadto, była w trakcie kursu w Ośrodku Doskonalenia Nauczycieli. Zawsze podkreślała: „Mamuś, ja to lubię”. Kochała sport, najbardziej koszykówkę.

 

Kochała basket

To właśnie z  bliźniaczką Edytą, pani Elżbieta grała przez ponad 12 lat w koszykówkę, w Sprotawii Szprotawa. Obie były rozgrywającymi. Pod okiem znakomitego trenera, Ryszarda Kabzy, zdobyły wiele tytułów mistrzowskich.

– Kochałyśmy basket. To były wspaniałe, złote lata nauki i gry w klubie  – wspomina E. Wawruszczak. – Zresztą sport to w naszej rodzinie tradycja. Nasz tata Henryk był czołowym piłkarzem Sprotavii Szprotawa.

Elżbieta zostawiła 17-letnią córkę, Justynę, uczennicę szprotawskiego liceum.

– Bardzo będzie mi brakowało mamy. Tym bardziej, że sama mnie wychowała – mówi 17-latka. – Zawsze mogłam na nią liczyć, byłyśmy jak przyjaciółki. Dziękuję jej za wszystko.

O opiekę nad bratanicą stara się siostra zmarłej.

Rodzina E. Jusińskiej z góry dziękuje wszystkim za udział w ostatniej drodze zmarłej. Pożegnają ją w sobotę, o godz. 12.00, na szprotawskim cmentarzu.

Napisz komentarz »