REKLAMA

Ludzie, wydarzenia

Pasieka na balkonie

Opublikowano 10 maja 2019, autor: bj

– Amerykańskie i rosyjskie pszczoły są agresywne, ale polskich nie ma co się bać – przekonuje Ireneusz Michalewski z Żar, pszczelarz-amator. Jeden z jego uli stoi na balkonie domu przy ul. Kraszewskiego.

Pan Ireneusz jest emerytowanym wojskowym, wędkarzem, działkowcem i pszczelarzem.

– Moich pszczół nie ma powodu się bać. Wiedzą o tym moje wnuki, 4-letni prawnuk, a także sąsiedzi. Są zadowoleni, bo pszczoły zapylają im rośliny w ogródku – zapewnia pan Ireneusz. – Mam pszczoły polskie, a to bardzo spokojny gatunek. Agresywne są rosyjskie i amerykańskie. Zresztą dużo zależy od matki – wyjaśnia. Na balkonie żona pszczelarza-amatora wiesza pranie, bawi się prawnuk. Wiedzą, że gwałtownych ruchów nie należy wykonywać. – Nigdy jednak nie było sytuacji, by kogoś pszczoła ukąsiła. Ja przy ulu robię zazwyczaj tylko w podkoszulku, czapce. A wnuki pomagają przy produkcji miodku, czyli obsługują wirówkę – tłumaczy.

Znają prawdziwy smak

Miód z hodowli pana Ireneusza idzie na potrzeby rodziny.

– Cieszę się, że wnuki znają smak tego prawdziwego, a nie sztucznego, ze sklepu albo podrabianego cukrem – zachwala pan Ireneusz.

I. Michalewski pszczołami zajmuje się z przerwami od ponad 10 lat, bo wcześniej też już próbował.

– Ale ktoś mi zniszczył ul. Pewnie myślał, że jak się go otworzy, to można od razu miód zebrać. Niestety, gdy się okazało, że tak nie jest, zostawił otwarty. No i pszczoły wymarzły – wspomina.

Owady są delikatne. – Ktoś kiedyś kwiaty opryskał i znalazłem przy ulu kilkanaście martwych osobników. A trzeba pamiętać, żeby w okresie kwitnienia nie pryskać. Bo pszczół jest coraz mniej. A są bardzo pożyteczne – podkreśla.

O swoim roju mówi, że to trochę pszczółki-wędrowniczki.

– Teraz znajomy mnie poprosił, by je przywieźć, postawić przy polu z rzepakiem w Lubomyślu – opowiada.

Pszczoły tez jeżdżą czasem do brata pana Ireneusza do Olbrachtowa, gdy kwitną lipy i akacje. Ul przewozi w nocy, wcześniej gąbkami zabezpieczając wyloty.

– Pierwszego dnia one robią oblot, żeby zorientować się w terenie i móc wrócić do ula. Ale mają świetną orientację i z tym nie mają problemu – mówi.

Pan Ireneusz zapewnia, że praca w ogródku i przy pszczołach daje mu świetny relaks.

– My, ludzie, powinniśmy brać z pszczół przykład, bo to bardzo zorganizowane społeczeństwo – kończy I. Michalewski.

Napisz komentarz »