REKLAMA

Wasze sprawy

Pani burmistrz nas olała

Opublikowano 02 maja 2019, autor: bj

Mówią mieszkańcy Grabika i Mirostowic Dolnych, którzy dwa miesiące czekali na odpowiedź Danuty Madej w sprawie ceny ścieków. Prosili o pomoc, a dowiedzieli się, że muszą radzić sobie sami.

Przypomnijmy. Mieszkańcy wsi napisali do D. Madej, bo Zakład Wodociągów i Kanalizacji ustalił dla nich cenę za ścieki na prawie 29 zł, podczas gdy mieszkańcy miasta płacą 8,37 zł za metr sześc. Na razie sytuacja jest w zawieszeniu. Urząd Gminy na taką stawkę zgodzić się nie zamierzał. Tymczasowo stanęło na 18,65 zł za metr sześc. I choć mieszkańcy obu wsi płacą nadal po 8,37 zł, gmina tę różnicę wyrównuje z własnego budżetu i płaci ZWiK-owi 18,65 zł za każdy metr ścieków. Dodatkowo sprawę analizuje spółka Wody Polskie, która zatwierdza taryfy w całym kraju. Wszystko to razem daje niepewność dla mieszkańców. Bo nie wiedzą, jak długo gminna kasa będzie w stanie to wytrzymać i czy ostatecznie nie uderzy w nich 200-procentowa podwyżka. Do burmistrz Żar napisali, bo jest ona większościowym udziałowcem w ZWiK.

Nie ma podstaw

Na odpowiedź czekali dwa miesiące. Napisała w niej m.in.: „Miasto i gmina to (…) odrębne (…) jednostki samorządu. (…). Gmina jest inaczej zaludniona niż miasto, na 1 km kw. w mieście przypada więcej osób niż w gminie, samo to sprawia, że inaczej rozkładają się koszty odbioru ścieków, nie ma więc podstaw do przyjęcia, że ceny za usługi wodno-kanalizacyjne muszą się kształtować w sposób jednakowy na obszarach obu gmin (…)”.

D. Madej przywołała też porozumienie pomiędzy miastem a gminą z 2008 r., które zakładało wspólną budowę kanalizacji, ale nie zasady odbioru ścieków.

Na koniec wspomniała, że nic nie stoi na przeszkodzie, by gmina, jako współwłaściciel ZWiK (ma 20 proc. udziałów), „wynajęła niezależną firmę zewnętrzną, która sprawdzi zasadność kalkulacji cen za ścieki (…)”

Pozew zbiorowy

– Pani burmistrz nas olała, mówiąc wprost. Miasto jest większościowym udziałowcem i ma duży wpływ na ZWiK i prezesa. Ale nie zamierza nic robić. W dodatku teraz okazuje się, że mamy mieć drożej, bo nie jesteśmy tak gęsto zaludnieni. Choć gdy byliśmy potrzebni, żeby stworzyć aglomerację, to zagęszczenie było wystarczające – komentuje Robert Ratajczyk, radny i mieszkaniec gminy.

– Moim zdaniem, kosztem mieszkańców gminy, ZWiK chce spłacić kredyt, który zaciągnął. Pani burmistrz powołuje się na porozumienie z 2008 r., choć potem mieliśmy spotkania, na których mieszkańcy byli zapewniani, że ceny będą takie same lub różniące się nieznacznie, czyli maksymalnie do złotówki – dodaje Zbigniew Witka, radny i sołtys Mirostowic Dolnych. Nie ukrywa desperacji mieszkańców. – Chcą się odłączać od kanalizacji, niezależnie od tego, czy zostaną ukarani czy nie. Ludzi nie będzie stać, żeby tyle płacić. Sam już teraz płacę koło 200 zł.

Mieszkańcy czekają jeszcze tylko na ustalenia Wód Polskich i ostateczne negocjacje z gminą.

– Jeżeli ZWiK będzie się upierał przy swoim, złożymy pozew zbiorowy – mówią zgodnie Z. Witka i R. Ratajczyk.

Napisz komentarz »