REKLAMA

Aktualności, Wasze sprawy

Same sobie pomogły

Opublikowano 02 maja 2019, autor: Piotr Piotrowski

Zwolnione z pracy szprotawskie kucharki założyły spółdzielnię, dzięki czemu nadal będą miały pracę przez cały rok. A dzieci w przedszkolach – obiady.

Spółdzielnię socjalną nazwały „Pychotka”, bo ma być pysznie i zdrowo. Tworzy ją osiem kucharek, w tym pięć zagrożonych utratą pracy po tym, jak burmistrz szukał oszczędności w przedszkolach. We wtorek, 30 kwietnia, oficjalnie zaprezentowały się „Regionalnej”.

– Dzięki spółdzielni kucharki będą miały pracę na takich samych warunkach, jak do tej pory, bez żadnych śmieciówek, a przedszkolaki – pyszne domowe obiady, przyrządzone na dobrej jakości składnikach – mówi prezes spółdzielni, Magdalena Leszczyńska, matka dwójki dzieci. – Koszt jednego posiłku wyniesie 5 zł, resztę dopłaci gmina oraz Ośrodek Pomocy Społecznej.

Aby spółdzielnia poradziła sobie finansowo przez pierwszy rok, będzie świadczyć usługi cateringowe dla mieszkańców. Obiad na wynos będzie można kupić za 10 zł  w przedszkolu przy ul. Parkowej.

„Pychotka” przystąpiła do konkursu na gotowanie obiadów w szprotawskich przedszkolach, jaki ogłosił Urząd Miasta. Do pracy kucharki przystąpią 13 maja.

Miały zostać bez pracy

Przypomnijmy, na początku tego roku, kucharki gotujące posiłki dla dzieci w trzech szprotawskich przedszkolach dostały wypowiedzenia, bo burmistrz szukał oszczędności. Pracę miały stracić z końcem maja. Zaoferowano im co prawda zatrudnienie, ale na dużo gorszych warunkach, w Lutolskiej Spółdzielni Socjalnej „Winda” – zaledwie na 10 miesięcy, bez trzynastki, odpraw czy karpiowego, za najniższą krajową. W dodatku, przez dwa miesiące wakacji byłyby bez pensji. Większość kucharek nie przystała na taką propozycję. Wsparła ich Małgorzata Miszczak, dyrektorka Zespołu Przedszkolnego, w skład którego wchodzą jeszcze trzy szprotawskie placówki – przy ul. Rolnej, Parkowej i Waszyngtona.

Napisz komentarz »