REKLAMA
absolut

Samorząd

O szkodniku, alkoholu i narkotykach

Opublikowano 26 kwietnia 2019, autor: Piotr Piotrowski

Żagańscy radni wdali się w pyskówkę. Było o badaniu alkomatem, zażywaniu narkotyków, a także niedosłyszeniu burmistrza (na sesji w czwartek, 25.04.).

Zaczął radny Dariusz Jadach, który pytał się burmistrza, na jaką kwotę poszkodowani są  mieszkańcy Żagania z tytułu uszkodzonych służbowych telefonów, laptopu i notebooka byłego burmistrza, a obecnie radnego Daniela Marchewki. Gdy Andrzej Katarzyniec odparł, że na co najmniej kilka tysięcy złotych, Jadach zaproponował, aby ogłosić konkurs pod tytułem „Szkodnik roku”.

– A mamy lidera w tej kwestii – skwitował radny.

– Panie radny! Bardzo pana proszę! – uspokajał Jadacha przewodniczący Rady Miasta, Adam Matwijów.

– Zasadny byłby wniosek, aby przy takich wypowiedziach niektóre osoby na tej sali przebadać alkomatem – ripostował radny D. Marchewka.

– Niektóre powiedzenia nabrały nowego znaczenia. „Uderz w stół, a Marchewka się odezwie!” – odparł Jadach.

– Jezuniu, ludzie! Czy ja was panów radnych mogę poprosić, aby zachować powagę? – denerwował się Matwijów.

– Jeżeli mówimy o alkoholu, to też warto wspomnieć o narkotykach, panie Danielu – brnął dalej Jadach.

Koszary czy kosze?

Na sesji były uszczypliwości, ale i kłopoty ze słuchem.

Radny Grzegorz Kuźniar pytał burmistrza, jakimi efektami skończyło się jego spotkanie z dyrektorem Agencji Mienia Wojskowego w sprawie nieruchomości na terenie Żagania. Taką też informację o spotkaniu radni otrzymali w pisemnym sprawozdaniu burmistrza z pracy w kwietniu.

– Czego dotyczyło to spotkanie? Czy coś wiadomo na temat losów opustoszałych koszar w centrum miasta, które straszą? – dociekał Kuźniar.

– Może jeszcze raz z tymi koszami? – prosił o powtórzenie pytania burmistrz Katarzyniec.

– Koszarami, nie koszami – podpowiedział burmistrzowi Matwijów.

– Jeżeli chodzi o koszary, to proszę w tym zakresie pytać dowódców czy też Wojskową Agencję Mieszkaniową – odparł Katarzyniec.

Gdy Kuźniar ponawiał pytanie dotyczące spotkania, burmistrz odparł: – Tak, prawdopodobnie będzie spotkanie.

– Mógłby pan jaśniej, panie burmistrzu. Czego dotyczyło spotkanie? – nalegał radny Kuźniar.

– Tereny wojskowe nie należą do nas. Spotkanie z dyrektorem miało na celu sprecyzowanie naszych potrzeb i możliwości agencji w tym zakresie. Było to pierwsze spotkanie, ono tak naprawdę nic nie wniosło do sprawy – odparł w końcu burmistrz.

Tyle burmistrz i radni. Pogadali i się rozeszli.

komentarz »
  1. SeaGoat 9 maja 2019 14:39 - Odpowiedź

    No i to jest właśnie poziom ludzi którzy nas podobno reprezentują, nie są w stanie przy jednym stole siedzieć i rozmawiać więc nic dziwnego że wszystko robione jest byle jak, o ile w ogóle jest robione, żenujące.

Napisz komentarz »