REKLAMA

Ludzie, wydarzenia

Każda mama powinna o siebie dbać

Opublikowano 26 kwietnia 2019, autor: mk

Aneta Horożaniecka (46 l.) jest mamą czwórki dzieci i trenerką personalną. Przekonuje, że aby o siebie dbać, mama nie musi chodzić na siłownię. Może ćwiczyć z dzieckiem w domu albo na spacerze, prasując, składając pranie. Wystarczy kwadrans dziennie.

Aneta Horożaniecka jest trenerką na siłowni MOSRiW na Wodniku. Wcześniej przez 17 lat pracowała za biurkiem. Pewnego dnia, jako mama czwórki dzieci, postanowiła rzucić pracę i zacząć spełniać swoje marzenia. Jej najstarszy syn Karol skończył 21 lat, Luiza ma 12 lat, Piotruś 11, a najmłodsza Lenka niedługo skończy 7. Mąż pani Anety, Paweł, jest sędzią piłkarskim.

„Regionalna”: W pani życiu sport był od zawsze?

Aneta Horożaniecka, trenerka personalna: Tak, ale to nie było zawodowo, tyko dla przyjemności. Zajmowałam się marketingiem, finansami i bankowością. Pracowałam w ZUS-ie i banku. To nie była moja bajka, praca nie dawała mi satysfakcji. Papiery, biurko. To mnie męczyło.

Ile miała pani lat, kiedy stwierdziła, że dość tego?

To było już po urodzeniu czwartego dziecka. Stwierdziłam, że muszę coś zrobić. Zaocznie rozpoczęłam roczną szkołę trenera personalnego. Cały tydzień byłam w pracy, a w weekendy w szkole. Pod koniec nauki złożyłam tylko jedno podanie o pracę. Do Miejskiego Ośrodka Sportu, Rekreacji i Wypoczynku. I się dostałam. Byłam już dojrzałą kobietą. Miałam skończone 40 lat.

Jest pani matką czwórki dzieci. Czy po ciążach musiała pani walczyć o powrót do figury?

W ciążach tyłam tylko do 65 kilo, obecnie ważę 59 kilo. Ale było to dla mnie pole do zdobycia wiedzy. Dużo czytałam o odchudzaniu, o odpowiednich ćwiczeniach. Nie robiłam tego na oślep. Jestem szczupłą osobą. Ostatnio pracowałam nad zdobyciem masy, aby moje ciało było bardziej wyrzeźbione. Ważę teraz 59 kilo, a przytyłam 7 kilo podczas ćwiczeń. Mam 166 cm wzrostu. Waga, którą zdobyłam, to głownie mięśnie. Kilogramy rozłożyły się w miejscach, na których mi zależało. Jestem trenerem, wiedziałam, co robić.

Jak by pani zachęciła kobiety do uprawiania sportu?

Nie trzeba chodzić na siłownię. Młode mamy mogą ćwiczyć z dzieckiem w domu albo z wózkiem na dworze. Ja też tak zaczynałam. Takie ćwiczenia, 10-15 minut, wystarczą. Na początku jest się ciężko przełamać, ale to bardzo proste. Można napinać mięśnie łydek, prasując albo robić przysiady, składając pranie. Wymachy rąk, pajacyki. To nie jest skomplikowane, nie wymaga wiedzy ani sprzętu. A każda mama poczuje się lepiej, gdy o siebie zadba.

A co z dietą?

Ja nie stosuję żadnej. Jeść trzeba wszystko, tylko z umiarem. Dieta to powinien być styl życia, a nie chwilowa zmiana. Jestem w szoku, gdy przychodzą do mnie panie, które miały rozpisane diety od trenerów. Owszem, chudły 10 kilo w miesiąc, ale potem tyły 13 kilo. Jak się je same tłuszcze albo tylko mięso, trudno, żeby organizm nie zwariował. Po takiej diecie zawsze popłyniemy. Moją słabością od zawsze są słodycze. Radzę sobie z tym tak, że serwuję sobie zdrowe przekąski. Do jogurtu dodaje kakao i mrożone owoce i już mam pyszny deser. Staram się jeść dużo białka, czyli sery, mięso, jajka i ryby. W okresie przybierania na masie pozwoliłam sobie na nieco więcej węglowodanów. Ale na co dzień staram się, żeby białko było w przewadze.

Kogo najczęściej pani trenuje?

Trenują ze mną głównie panie, które mają więcej niż 35 lat. Mają dużą świadomość siebie. nie chcą wychudnąć, tylko wyrzeźbić swoje ciało, by było elastyczne i młode. Trenuje też z panami, ale stanowią mniejszość. Przychodzą też panie z dziećmi, więc zdarzają się treningi rodzinne. Często jest tak, że jak chcemy odchudzić dzieci, to wystarczy dać im dobry przykład i samemu zacząć ćwiczyć. Moja córka chce zacząć biegać i ja jej będę towarzyszyć. Wspólne uprawianie sportu bardzo cementuje rodzinę.

Jak często pani ćwiczy?

Trzy razy w tygodniu, ale pracuje jako trenerka, więc suma mojej aktywności jest dość duża. Czasem w weekend po prostu marzę, by spędzić z rodziną dzień na kanapie przed telewizorem.

Myślała pani o startach w zawodach kulturystycznych?

Miałam taką propozycję, by wystartować w klasie seniorskiej, jednak zrezygnowałam. Wiązało się to z niezdrowymi zachowaniami, których nie popieram, takimi jak odwodnienie organizmu. Jestem przeciwniczką tego typu ingerencji w ciało. Trenowanie i sport to moja pasja. Jestem spełniona jako matka i jako kobieta. Każda pani powinna się w życiu realizować. Trzeba podążać za marzeniami. Podjęłabym tę decyzję jeszcze raz. Nie wyobrażam sobie, by wrócić za biurko.

Napisz komentarz »