REKLAMA

Wasze sprawy

Robię swoje, a łzy lecą

Opublikowano 19 kwietnia 2019, autor: Michał Szczęch

– Jako lekarz powinienem zachowywać zimną krew, ale często jest tak, że robię swoje, a łzy lecą. – mówi Adam Michalski, lekarz weterynarii, do którego trafiają zwierzęta krzywdzone przez ludzi.

Jak zrozumieć takie okrucieństwo?

– Nie da się. Ja nie potrafię. Kiedyś odpinałem kilkunastoletniego amstaffa z torów. Miał rozłupaną czaszkę, rozjechaną rękę, nogę, pourywane kawałki skóry. Przejechał po nim pociąg, a wcześniej ktoś go do tych torów przywiązał. Z Odry na wysokości Kiełcza, wypłynęły zwłoki psa. Wcześniej ktoś go zapakował do worka, obciążył cegłami i do tej rzeki wrzucił. W krzakach pod Nową Solą leżała pobita suczka. Dotknąłem jej głowy. Była jak jajko na miękko. Sprawca musiał tłuc kamieniem lub kołkiem po jej główce bardzo długo, bo mózg był na wierzchu.

Podobnych przykładów można przytaczać dużo.

– Często robią to właściciele tych zwierząt. Kim trzeba być, by wyrządzać taką krzywdę żywemu stworzeniu? Również takie zwierzęta, skrzywdzone przez ludzi, trafiają w moje ręce. Choć, jako lekarz, powinienem zachowywać zimną krew, to często jest tak, że robię swoje, a łzy lecą. Bo tego nie da się nie przeżywać. W wielu wioskach są ludzie, którzy za flaszkę zabiją niepotrzebnego, starego lub schorowanego psa.

I wtedy idą w ruch szpadle, worki, cegły…

– Jedną z najokrutniejszych form jest wrzucenie na przykład szczeniaków, kociaków do reklamówki i powieszenie na gałęzi. Okrutna śmierć.

Czy kary za znęcanie się są adekwatne?

– Absolutnie nie. Znam przypadki, że rodzina jedzie na wakacje i zostawia w domu starego, schorowanego psa, którego żywcem zjadają robaki. I co? Właściciel dostaje na przykład karę czterech miesięcy sprzątania boksów w przytulisku.

Nic się nie zmienia w naszej mentalności?

– Zmienia się to, że coraz więcej tego typu spraw jest wyciąganych na światło dzienne. Spora w tym zasługa wolontariackich organizacji, które działają na rzecz zwierząt. Ludzie muszą mieć świadomość, że biorąc zwierzę, biorą też odpowiedzialność. Zwierzę czuje każdy ból, jak człowiek.

Napisz komentarz »