REKLAMA

Wasze sprawy

Wrzucili go do rzeki, bo był stary?

Opublikowano 19 kwietnia 2019, autor: Michał Szczęch

Na brzegu rzeki znaleziono wychudzonego Albercika. Ważył 6 kilogramów, choć powinien 15. – Kto normalny skazuje zwierzę na takie cierpienie? – pyta Marta Kozłowska, wolontariuszka.

Wędkarz znalazł za Siedliskiem, na wysokości Kiełcza, konającego psa. Pobiegł po pomoc. Przez las i łąki, po zmroku, w deszczu, przyprowadził wolontariuszy działających na rzecz zwierząt.

– Psiak był zaniedbany i skrajnie wychudzony – opowiada Marta Kozłowska, wolontariuszka. – Ważył 6 kilogramów, a powinien 15. Jak złapałam za skórę, to odchodziła od kości i nie wracała do normalnego stanu. Miał zapadnięte oczy. Nigdy nie widziałam psiaka w takim stanie. A przecież widziałam już wiele.

Nie wiadomo, ile czasu leżał na brzegu rzeki.

– Ktoś wrzucił go do rzeki celowo – komentuje Katarzyna Rydzak, też wolontariuszka. – To stary psiak, więc w ten sposób ktoś chciał się go pozbyć.

Psiak ostatkiem sił wydostał się na brzeg. I pewnie tam by skonał, gdyby nie wędkarz.

Nie udało się go uratować

O życie Albercika, bo takie imię psiak dostał od wolontariuszy, przez całą noc walczył Adam Michalski, lekarz weterynarii z Nowej Soli. Niestety, Albercik był w tak złym stanie, że nie udało się go uratować.

We wtorek do K. Rydzak zadzwoniła kobieta. – Poinformowała, że pies należał do jej prawie 90-letniego wujka, że uciekł mu trzy tygodnie temu – relacjonuje wolontariuszka.

– Stan psiaka wskazywał na długotrwałe zaniedbanie – zauważa A. Michalski. – Był skrajnie wycieńczony i wychudzony. Nerki miał w strasznym stanie.

Przerażające jest milczenie ludzi

To już kolejny, znaleziony w tych okolicach pies, skrzywdzony przez człowieka. Wcześniej znaleziono psa, który skonał przy drodze. Później cała Polska poznała historię Olego, psa zakopanego żywcem. Następne były szczeniaki, które jeden z mieszkańców zatłukł kołkiem, spakował do worka i wrzucił do kanału. Później wolontariusze znaleźli skrajnie wychudzoną, schorowaną suczkę. W lutym znaleziono Reksia. Miał złamany kręgosłup, pęknięty żołądek i przerwany przewód pokarmowy. Ktoś strzelał do niego z wiatrówki…

– Przerażające jest milczenie ludzi – mówi Katarzyna Rydzak. – Przecież ludzie wiedzą, kto jakiego ma psa. I nie chcą wskazać sprawców. Wolą patrzeć na cierpienie zwierząt?

Napisz komentarz »