REKLAMA

Polityka

Katarzyniec jak Sherlock z Żagania

Opublikowano 19 kwietnia 2019, autor: Piotr Piotrowski

Aż cztery miesiące od objęcia stołka burmistrza Żagania poświecił Andrzej Katarzyniec na tropienie śladów i poszukiwanie telefonów i laptopów swojego poprzednika. Teraz nasz żagański detektyw z dumą doniósł o wynikach swojego śledztwa do prokuratury.

Burmistrz nie traci urzędowego czasu i rozlicza poprzednią władzę. Doszukał się kolejnych uszkodzonych sprzętów służbowych, z których korzystał jego poprzednik Daniel Marchewka i jego współpracownicy, w spółce Pałac Książęcy zlecił audyt, za który miasto zapłaciło 22 tys. zł. Nieważne, że nieprawidłowości w finansach wiele nie było. Dlaczego aż 4 miesiące szukał laptopa i telefonów? Były tak dobrze ukryte? Nie wiadomo.

 

Wiertarką w telefon

Napracował się, tropiąc przez miesiące sprzęt po Marchewce, więc była okazja, by nagłośnić sukces. A. Katarzyniec i jego zastępca, Sebastian Kulesza zwołali (16.04) kolejną konferencję prasową w sprawie uszkodzonego mienia służbowego. Podczas pierwszej, w marcu, pokazali uszkodzonego laptopa byłego burmistrza, w miniony wtorek – dwa telefony iPhone i tablet Marchewki oraz telefon jego „prawej ręki”, Zbigniewa Białkowskiego, dyrektor departamentu.

– Telefony i tablet byłego burmistrza są marki Apple, telefon byłego dyrektora jest marki Sony. Są uszkodzone, co uniemożliwia ich włączenie – obwieścił na konferencji wiceburmistrz Kulesza. Wiceburmistrz dodał, że jeden z telefonów ma wyciętą dziurę, najprawdopodobniej wiertarką.

 

Wiceburmistrz na tropie kart

Dlaczego dopiero teraz nowe władze pokazują te rewelacje?

– Nie mieliśmy na to czasu  – odpowiada Kulesza. –  Tych sprzętów używał były burmistrz i w takim stanie zostały zwrócone. Uważamy, że doszło do zniszczenia mienia publicznego znacznej wartości, bo na kilkanaście tysięcy złotych. Te sprzęty przekażemy prokuraturze jako dowód w śledztwie – informuje. I zastanawia się: – Dziwne jest to, że po przegranych wyborach i zdaniu sprzętu przez poprzednie władze, nikt z urzędników nie rozwiązał umowy na dwie karty internetowe, które posiadał były burmistrz oraz kolejną, dyrektora departamentu. Dopiero kilka dni temu, umowy zostały rozwiązane. Przez ponad cztery miesiące urząd płacił ok. 150 zł miesięcznie za coś, z czego nie korzystał.

 

Marny spektakl

A co na to były burmistrz?

– Pan Katarzyniec robi marny spektakl, zleca audyty, za które płacą mieszkańcy Żagania, jak choćby ten w Pałacu Książęcym, za 22 tys. zł, z którego nic nie wynikło – kwituje D. Marchewka. – Co do sprzętu, to mam rozliczoną kartę obiegową pracownika bez uwag. Nie wiem, co się działo ze sprzętem po moim odejściu. Wiceburmistrz Sebastian Kulesza podobno go wziął i po jakimś czasie kazał zdeponować w sejfie. Co z nim robił? Czy protokolarnie go odbierał i zwracał? W urzędzie szuka się haków na mnie, na siłę. Prawie pół roku rządów nie przyniosło nic dla miasta. Zachęcam do poważnej pracy, a nie dziecinady.

Czy śledztwo prokuratury wykaże, kto uszkodził służbowy sprzęt? Do tematu wrócimy.

komentarz »
  1. Mariola 26 kwietnia 2019 08:11 - Odpowiedź

    Ja bym jeszcze sprawdziła spółki miejskie i pocztę elektroniczną wszystkich właścicieli tych urządzeń.
    Dziwię się, że takich urzędników nie stać na prywatnego smartfona z dwiema kartami SIM i laptopa.
    Podobne zdarzenia mają miejsce w Spółkach Państwowych, które też należy sprawdzać.
    Niestety mieszkańcy nie mają prawnych narzędzi do sprawdzania spółek i Urzędu Miasta w zakresie gospodarowania pieniędzmi z naszych podatków.

Napisz komentarz »